14.06.2018 14:01

Marilyn Manson i Stone Sour zagrali koncert w Warszawie [RELACJA]

Czy zabiłabyś dla mnie, Warszawo? Takie pytanie wieczorem 13 czerwca 2018 roku zadał publiczności zgromadzonej na Torwarze Marilyn Manson. Odpowiedzią było wykrzyczane przez około 8 tysięcy ludzi „yeah”. To chyba najlepsze podsumowanie tego, co działo się podczas występu amerykańskiego muzyka w Polsce.

Marilyn Manson i Stone Sour zagrali koncert w Warszawie [RELACJA]
foto: IBL/REX/Shutterstock/EAST NEWS

Mansonowi towarzyszył Stone Sour z Coreyem Taylorem na czele. Zespół grał właściwie tyle samo czasu, co gwiazda wieczoru, czyli około godziny i piętnastu minut. Ich występ rozpoczął się punktualnie o 19:30. Panowie zaprezentowali całkiem imponujące wizualne show, w którym zobaczyć mogliśmy sztuczne ognie, grę świateł, ale także biało-czerwone konfetti wystrzeliwane przez samego wokalistę, a w zamykającym ich koncert „Fabuless” na scenie pojawiły się widoczne w klipie nadmuchiwane... stworki. Było na czym zawiesić oko.

Jeśli chodzi zaś o warstwę audio, to Stone Sour zaprezentował prawdziwy przekrój swojej przepastnej dyskografii. Koncert Taylora i spółki rozpoczął się od pochodzącego z ich ostatniej płyty „Hydrograd” utworu „Whiplash Pants”. Następnie panowie zagrali „Absolute Zero” pochodzące z pierwszej odsłony krążka „House of Gold & Bones”. Nie zabrakło również największych przebojów zespołu - publiczność szalała do „30/30-150”, śpiewała wraz z Taylorem „Bother” i połączyła obydwie te czynności przy okazji zamykającego główną część koncertu „Through Glass”.

Instrumentalnie nie można zarzucić panom absolutnie nic. Podobnie z resztą sprawa wygląda z występem wokalnym Coreya Taylora. Lider Stone Sour po raz kolejny pokazał dlaczego jest jednym z najbardziej cenionych rockowych frontmanów na świecie - praktycznie każdy utwór poprzedzało zachęcenie do zabawy i podziękowanie za ciepłe przyjęcie ze strony polskiej publiczności. Wokalista zgarnął również statuetkę w kategorii „najbardziej energetyczny wykonawca wieczoru”. Taylor skakał, tańczył, wychodził do ludzi, strzelał konfetti, a przy okazji cały czas śpiewał. Nie pomagało mu jednak nagłośnienie, które powodowało, że momentami jego wokale były całkowicie przykrywane przez instrumenty, które również momentami kompletnie się zlewały, co skutkowało trudną do rozczytania kakofonią. Szkoda, bo mocno psuło to ogólny odbiór koncertu, który (kiedy był słyszalny) naprawdę trzymał wysoki poziom. Stone Sour zagrali bardzo dobry koncert, tylko szkoda, że czasami nie było tego słychać.

  1. Whiplash Pants
  2. Absolute Zero
  3. Knievel Has Landed
  4. Say You'll Haunt Me
  5. 30/30-150
  6. Bother
  7. Tired
  8. Cold Reader
  9. Get Inside
  10. Rose Red Violent Blue (This Song Is Dumb & So Am I)
  11. Made of Scars
  12. Song #3
  13. Through Glass
  14. RU486
  15. Fabuless

Marilyn Manson na Torwarze

Po 30 minutach od zakończenia występu Stone Sour na scenie pojawił się Marilyn Manson. Muzycy rozpoczęli od oldschoolowego i bardzo agresywnego „Irresponsible Hate Anthem”, które momentalnie poderwało całą halę do zabawy. Potem zespół wyprowadził kolejne kilka ciosów w postaci „This is the New Shit”, „Deep Six”, czy „Disposable Teens”. Manson nie zagadywał publiczności tak często i tak obszernie, jak Taylor, ale i tak każde jego słowo było nagradzane aplauzem i wiwatem ze strony fanów zebranych na Torwarze.

Po udanym początku, koncert został przerwany. Organizatorzy poprosili publiczność o ewakuację, która została spowodowana przez uruchomienie czujników dymu. Po kilku minutach, kiedy setki osób zdążyły już opuścić teren Torwaru, okazało się, że alarm był fałszywy. Okazało się, że ilość dymu, który został wyprodukowany na potrzeby występu Mansona, była tak ogromna, że czujniki w słabo wentylowanej hali zwariowały i postanowiły ostrzec organizatorów przed ewentualnym niebezpieczeństwem. Na szczęście sytuacja szybko została rozwiązana i po kilkunastu minutach występ Mansona mógł być kontynuowany. 

Blady Imperator nie skupił się na promowaniu swojego ostatniego albumu „Heaven Upside Down” i zagrał tylko dwa single pochodzące z tego krążka - „KILL4ME” oraz „SAY10”. Na resztę setlisty składały się największe hity z poprzednich dokonań Mansona. Nie zabrakło więc coveru „Sweet Dreams”, „Rock is Dead”, „mOBSCENE”, czy zamykających cały koncert utworów „Beautiful People” oraz „Cry Little Sister” (cover Gerarda McManna). Publiczność zebrana na Torwarze reagowała na utwory bardzo żywiołowo i często wspomagała wokalnie Marilyna Mansona. Jednak tak jak w przypadku Stone Sour, zespołowi nie pomagało nagłośnienie. Instrumentalnie było lepiej niż w przypadku ekipy Taylora, ale po raz kolejny był problem z wokalem, który momentami był zdecydowanie za cicho, a potem nagle przechodził w nienaturalny przester. Niestety, akustyka zawiodła również i gwiazdę wieczoru.

  1. Irresponsible Hate Anthem
  2. Angel With the Scabbed Wings
  3. Deep Six
  4. This Is the New Shit
  5. Disposable Teens
  6. mOBSCENE
  7. Kill4Me
  8. Rock Is Dead
  9. The Dope Show
  10. Sweet Dreams (Are Made of This)
  11. Say10
  12. Antichrist Superstar
  13. The Beautiful People
  14. Cry Little Sister

Nie mniej obydwa koncerty były naprawdę dobre i fani zdecydowanie byli zadowoleni z występów Stone Sour oraz Marilyna Mansona. Grupy dały z siebie wszystko, co zostało nagrodzone brawami, wiwatami i głośnym śpiewem fanów zebranych na Torwarze. Tak naprawdę jedynym minusem było nagłośnienie, które nie pozwalało w pełni wczuć się w muzykę i nieco zepsuło efekt końcowy. Nie mniej, ci których nie było w Warszawie mogą tego żałować.

Kamil Kacperski
Tagi: #Koncerty #Marilyn Manson #Stone Sour