23.08.2016 09:55

Mastodon w Warszawie [GALERIA]

Amerykański zespół pojawił się w naszej stolicy 22 sierpnia 2016 roku w klubie Progresja Music Zone. Przeczytajcie naszą relację i zobaczcie galerię zdjęć z występu.

Mastodon w Warszawie [GALERIA]
foto: Radek Zawadzki / Antyradio.pl

Warszawski klub wypełnił się tego wieczoru niemal po brzegi. Tak jak wiele osób pojawiło się na koncercie, tak samo dużo narzekało później na jego jakość, o tym jednak za chwilę...

Na rozgrzewkę przed Mastodonem na scenie pojawili się nasi rodacy z Sunnata, by po swoim występie ustąpić miejsca Belgom ze Steak Number Eight. Zespoły wyciskały z siebie siódme poty wydobywając spod palców kolejne miażdżące sludge'owo-stonerowe riffy, jednak w tym czasie wielu uczestników wydarzenia krążyło po obiekcie odpowiednio nastrajając się przed występem gwiazdy wieczoru. Tym kamertonem mającym wprowadzić słuchaczy w odpowiedni nastrój był oczywiście złocisty trunek spożywany w oparach zielonego dymu.

Mastodon opóźnił swoje pojawienie się na deskach o kwadrans, ale na szczęście nie poskutkowało to skróceniem setlisty. Stało się wręcz odwrotnie, gdyż w stosunku do ostatnich klubowych koncertów zespołu na europejskiej trasie lista kawałków, które wybrzmiały na żywo rozrosła się o dwie pozycje. W Warszawie można było usłyszeć szybki „Blasteroid” z „The Hunter”, a także równie rozpędzony „Crystal Skull” z „Blood Mountain”. 

Zobaczcie, jak Mastodon wypadł na warszawskiej scenie:

Muzyka kwartetu przygniata swoim ciężarem, jednak na polskim koncercie było to odczuwalne aż za bardzo i to niestety nie w tym kontekście, w jakim życzyliby sobie tego fani. Dźwięki wydobywające się z głośników nie były selektywne. Gitary Billa Kellihera i Brenta Hindsa albo boleśnie przeszywały bębenki zgromadzonych lub też zlewały się ze sobą w niewyraźną całość.

Niestety nie lepiej było z wokalami schowanymi z tyłu za ścianą przesteru. Najbardziej odbiło się to na Hindsie. Gdy podchodził do mikrofonu, to co się z niego wydobywało przypominało bardziej niezrozumiały skrzek niż złowrogi wokal znany z płyt - dotyczy to zwłaszcza wykonania „Blasteroid”. Lepiej sprawa się miała z mikrofonami Troya Sandersa oraz Branna Dailora. Prawdopodobnie w tym przypadku nie ma co narzekać na nagłośnieniowców klubu, gdyż Mastodon kilkukrotnie udowodnił (tak przynajmniej wynika z doświadczenia niżej podpisanego), że nie jest specjalistą we właściwym ustawianiu pokręteł i suwaków.

To wszystko nie przeszkodziło jednak w daniu przez kapelę energetycznego występu w dosłownie rozgrzanej do czerwoności (brak powietrza do oddechu był silnie odczuwalny) sali. Na scenie panowie co i raz wznosili swoje instrumenty w powietrze, co spotykało się z okrzykami euforii, a także zachęcali fanów do skandowania, śpiewania i dawania z siebie wszystkiego. Sami również się nie oszczędzali uprawiając headbanging.

Polska publiczność, jak zwykle pokazała się z jak najlepszej strony. Nie omieszkał zauważyć tego zespół kilkukrotnie rzucając ze sceny, że jest zachwycony tym, jak został przyjęty. Jak bądź podobne zapewnienia często wydają się być po prostu zwykłą kokieterią, którą można usłyszeć na każdym jednym koncercie, tak w tym przypadku słowa muzyków brzmiały naprawdę szczerze. Deklaracji o tym, jacy jesteśmy najlepsi, dało się usłyszeć kilka razy, jednak ze sceny padło jeszcze jedno bardzo istotne sformułowanie. Mastodon obiecał wrócić w rodzime strony, aby dokończyć nagrywanie następcy „Once More 'Round The Sun” i zawitać ponownie do Polski na kolejne koncerty w 2017 roku.

Co do samego zestawu utworów, jaki wybrzmiał tego wieczoru, to dominowały kawałki z ostatniego wydawnictwa - za kapelą wisiała też płachta z grafiką znaną z krążka. Pojawiło się jednak też sporo numerów z poprzednich płyt. Wieczór zamknął cover „Emerald” z repertuaru Thin Lizzy przyprawiony większą dawką agresji i ciężaru. Zobaczcie, jak wyglądała setlista Mastodona.

Setlista:

  1. Tread Lightly
  2. Feast Your Eyes
  3. Blasteroid
  4. Oblivion
  5. The Motherload
  6. Chimes at Midnight
  7. High Road
  8. Mother Puncher
  9. Aqua Dementia
  10. The Czar
  11. Bladecatcher
  12. Black Tongue
  13. The Wolf Is Loose
  14. Divinations
  15. Ember City
  16. Colony of Birchmen
  17. Blood and Thunder
  18. Crystal Skull
  19. Emerald (Thin Lizzy cover)

Potężna maszyna znana jako Mastodon nie zatrzymała się ani na chwilę. Muzycy nie opuścili sceny dopóki nie wybrzmiał ostatni utwór. Zespół był zachwycony, publika także. Szkoda jedynie, że brzmienie popsuło nieco ten występ. Na to nie poradziły nic nawet wspomniane wcześniej zielone opary dymu.

Robert Skowronski
Tagi: Koncerty Mastodon Galeria