19.11.2014 09:29

Foo Fighters – Sonic Highways

Dave Grohl i jego koledzy z zespołu przyzwyczaili już nas do tego, że raczej słabych płyt to oni nie nagrywają. 

Foo Fighters – Sonic Highways
foto: materiały prasowe

Chyba na palcach jednej ręki można by wskazać tzw. utwory wątpliwe, ale to jest przecież kwestia gustu. Pozycja na światowym rynku, uwielbienie fanów i oczekiwania na nowe dźwięki płynące z obozu Foo Fighters mówią chyba same za siebie.

W tym przypadku na uwagę i uznanie zasługuje także pomysł na zrealizowanie płyty. Wspólna zespołowa wycieczka po ośmiu miastach Stanów Zjednoczonych (Austin, Chicago, Los Angeles, Nashville, Nowym Orleanie, Nowym Jorku, Seattle i Waszyngtonie) oraz spotkania z lokalnymi gwiazdami, m.in. muzykami The Eagles, Death Cab For Cutie, czy Cheap Trick, mogą świadczyć o świadomym czerpaniu inspiracji z miejsc, które warto znać i pamiętać z wkładu, jakie wniosły do światowej muzyki. To także lekcja dla przyszłych tekściarzy, że sylaby tworzą się wokół nas...

Wszystkie teksty na tym krążku powstały na podstawie opowieści zaproszonych gwiazd z danego regionu, przy okazji nagrywania płyty. Wystarczył tylko ciekawie porozmawiać i przede wszystkim słuchać innych, by złożyć z tego odpowiednią opowieść.

Moim zdaniem płyta "Sonic Highways" powinna być traktowana nie tylko jako album, który daje nam ponownie ciekawą muzykę opartą na niebanalnej harmonii i mądrze poprowadzonych liniach melodycznych, ale także jako swojego rodzaju paszport i bilet do miejsc, w których niejeden z nas chciałby się znaleźć, by czerpać inspiracje i chłonąć wiedzę, podobnie jak zrobił to Pan Dave. Gratulacje…

Tomasz Kasprzyk
Tagi: Foo Fighters Recenzje