05.06.2018 17:25

Kazik + Zdunek Ensemble – „Warhead” [RECENZJA]

Lider Kultu powrócił do punkowych i nowofalowych korzeni. Na albumie „Warhead”, który ukaże się 8 czerwca 2018 słychać, że sprawiło mu to dużą frajdę.

Kazik + Zdunek Ensemble – „Warhead” [RECENZJA]
foto: materiały prasowe SP Records

Jeśli czytaliście autobiografię Kazika, zbiór jego felietonów albo którąkolwiek z książek na jego temat to doskonale wiecie, w jakich okolicznościach późniejszy szef zespołu Kult zafascynował się muzyką. Jego muzyczna przygoda rozpoczęła się wraz z wybuchem punkowej rewolucji w Wielkiej Brytanii w drugiej połowie lat 70. XX wieku. Młody Staszewski miał rodzinę w Anglii, dzięki czemu był na bieżąco ze wszystkimi muzycznymi modami na Wyspach. Ten młody warszawiak trzymał rękę na pulsie, kiedy punk zaczął bratać się z reggae i ska, a potem przeobraził się w postpunk.

Punk i postpunk ze Zjednoczonego Królestwa wywarły największy wpływ na wczesne zespoły Kazika, takie jak Poland i Novelty Poland, a także na założony w 1982 roku Kult. Takie klimaty znów wracają do łask – postpunkowe kapele powstają jak grzyby po deszczu, a książki poświęcone temu gatunkowi, jak „Podrzyj, wyrzuć, zacznij jeszcze raz” Simona Reynoldsa stają się bestsellerami.

Kazik powraca do punka

Nowy projekt Kazika doskonale się w ten trend wpisuje. Wraz z kolegą z Kultu, trębaczem Januszem Zdunkiem, wokalista postanowił wyruszyć w sentymentalną podróż do nowofalowej Anglii przełomu lat 70. i 80. XX wieku i nagrał płytę z własnymi wersjami swoich ulubionych kawałków sprzed lat.

Nie znaczy to, że Kazik postąpił z premedytacją koniunkturalnie. Gdy ma się 55 lat, lekkie sentymentalne ciągoty są czymś całkowicie naturalnym i nie ma w tym nic złego. W dodatku nie od dziś wiadomo, że nagranie płyty z ulubionymi coverami pozwala artyście po prostu dobrze bawić się muzyką i stworzyć coś bez ciśnienia, jakie nieuchronnie towarzyszy nowemu albumowi macierzystej kapeli. Szczególnie kapeli o takiej pozycji, jak Kult. Słychać, że Kazik, nieobciążony wielką marką, nagrał „Warhead”  na dużym luzie.

Powrót do przeszłości najwyraźniej wokalistę Kultu odmłodził, bo śpiewa na tej płycie z energią dawno u niego nie słyszaną. W najbardziej czadowych numerach, takich jak rewelacyjne „Wojny” (cover UK Subs) i „Teenage Warning” (utwór Angelic Upstarts) daje o sobie znać krew starego panczura. W paru kawałkach zdarza się jednak Kazikowi przeszarżować z luzem, choć pamiętajmy, że na scenie punkowej wokalna niechlujność jest często wielce pożądaną zaletą.

Zaskoczeniem może być fakt, że aż 11 piosenki na płycie Staszewski zaśpiewał po angielsku, czyli w języku oryginałów. Po raz ostatni wokalista używał mowy Szekspira w tak dużym stopniu na albumie Kultu „45-89” z 1989 roku. Tam jednak mimo wszystko tylko 4 z 9 numerów było anglojęzycznych.

Nie bez powodu tamta płyta nie jest zbytnio ceniona przez fanów Kultu – oni wolą Kazika swojskiego, śpiewającego po polsku swoje własne teksty. Tym bardziej, że akcent wokalisty nie jest idealny. Nie razi, szczególnie tych słuchaczy, którzy nie wyobrażają sobie koncertu Kultu bez „Pasażera” Iggy’ego Popa, ale daleko mu zarówno do oxfordzkiej angielszczyzny, jak i londyńskiego cockneya.

Może trochę szkoda, że Kazik nie pokusił się o napisanie polskich tekstów do oryginalnej muzyki, choć kilkukrotnie pojawiają się krótkie, polskojęzyczne wstawki. Autorski tekst Staszewskiego ozdobił za to „Wojny”, czyli „Warhead” UK Subs. Warto przypomnieć, że wokalista wykonywał go już na początku lat 80. ze swoim zespołem Poland. Napisane przez nastoletniego Kazika słowa w rodzaju: „Mahometanie z karabinami są już gotowi/Ale chrześcijanie mają bombowce, są już gotowi” czy „terroryści mordują członków rządu” brzmią w 2018 roku przerażająco aktualnie.

Niespodziewanym powrotem do czasów Polandu jest również zamieszczona na płycie nowa wersja jednego z najstarszych utworów Staszewskiego, „Zabiłem kolegę na poligonie”. W nie mniejszym stopniu zaskakuje też nowe opracowanie „Prosto”, czyli utworu Kultu sprzed zaledwie 5 lat! Te dwa autorskie kawałki, choć w opracowaniu Kazik + Zdunek Ensemble brzmią bardzo dobrze, wydają się pewnym zgrzytem na „Warhead”, ponieważ moim zdaniem zaburzają koncept albumu.

Cała reszta płyty (z jednym wyjątkiem, o czym za chwilę) to już covery brytyjskich alternatywnych kawałków z przełomu lat 70. i 80. Przypomnienie młodziakom klasyki zawsze jest godne pochwały. Punkowe UK Subs, Angelic Upstarts i Buzzcocks, legenda ska The Specials, nowofalowy Adam & The Ants – każdy fan Kazika doskonale zna jego sympatię do tych kapel. Nie zabrakło też utworu Public Image Ltd., który wokalista wielokrotnie nazywał najlepszym zespołem świata. Za to dużym szokiem może być dla wielbicieli szefa Kultu zamieszczony na „Warhead” cover… Boney M. Tak, to nie pomyłka. Zespół Kazika i Zdunka wykonał słynne „Rivers Of Babylon” niemieckiej gwiazdy disco w rytmie… ska.

Kazik + Zdunek Ensemble „Warhead” - tracklista

  1. „Wojny” (UK Subs)
  2. „Police and thieves” (Junior Murvin/The Clash)
  3. „Gangsters” (The Specials)
  4. „Teenage warning” (Angelic Upstarts)
  5. „Homicyde intro” (999)
  6. „Homicyde” (999)
  7. „Rivers of Babylon” (Boney M)
  8. „Public Image” (Public Image Ltd.)
  9. „Into the valley” (The Skids)
  10. „Boredom” (Buzzcocks)
  11. „Prince charming” (Adam and the Ants)
  12. „Prosto” (Kult)
  13. „Zabiłem kolegę na poligonie” (Poland)
  14. „Police and thieves outro” (Junior Murvin/The Clash)

W pozostałych przypadkach aranżacje zachowują klimat oryginałów, ale ponieważ podstawą brzmienia Kazik + Zdunek Ensemble są instrumenty dęte (w końcu jednym z liderów projektu jest trębacz), całość brzmi nie tyle postpunkowo, co po prostu… kultowo. Ale chyba nie mogło być inaczej, skoro w nagraniach udzielało się aż czterech muzyków Kultu – oprócz dwójki liderów słyszymy również puzonistę Jarosława Ważnego i gitarzystę Wojciecha Jabłońskiego. Choć to muzycy ze stosunkowo najkrótszym stażem w Kulcie, zdążyli już przesiąknąć stylem zespołu – a może raczej zdążyli już tak mocno wpłynąć na współczesne brzmienie zespołu Kazika.

Nie oznacza to jednak, że Ensemble to Kult 2.0. Wśród instrumentalistów jest wiele znakomitych postaci sceny jazzowej (m.in. Marcin Muras, Ireneusz Kaczmar, Przemysław Borowiecki, no i oczywiście sam Janusz Zdunek) i nie pozostaje to bez wpływu na muzyczną strukturę albumu. W większości kawałków muzycy przemycają jazzujące solówki. Najbardziej jazzowym momentem jest „Police and Thieves outro”, czyli swobodna improwizacja wokół „Police and Thieves” Juniora Murvina, najbardziej znanego z wersji The Clash. Ale i przecież Kult niejeden raz sięgał po inspiracje do archiwum jazzu, nie tylko polskiego.

Trudno byłoby uciec od skojarzeń z Kultem, skoro i tu znajdziemy ścianę dźwięku z dęciaków i jakże charakterystyczny głos. Ale z pewnością macierzysty zespół Kazika nie mógłby nagrać takiej płyty. Myślę, że dla niego samego „Warhead” była znakomitą odskocznią od tego, co robi na co dzień. Słychać, że ta postpunkowa podróż w przeszłość sprawiła mu mnóstwo frajdy. I może sprawić ją także słuchaczom – zarówno tym, którzy wychowali się na PIL, Buzzcocks i Angelic Upstarts, jak i tym, którzy muzyczną przygodę zaczęli od Kultu i Kazika.

Ocena: 7/10

Maciej Koprowicz
Tagi: Rock News Recenzje Kult Kazik Staszewski Kazik + Zdunek Ensemble