10.01.2019 20:36

Nocny Kochanek - "Randka w Ciemność" [RECENZJA]

11 stycznia 2019 roku ukazał się trzeci studyjny album Nocnego Kochanka "Randka w Ciemność". Kto myślał, że heavymetalowi jajcarze niczym nie zaskoczą, wkrótce usłyszy, jak bardzo się pomylił.

Randka w Ciemność
foto: materiały prasowe

Pierwsza płyta Nocnego Kochanka"Hewi Metal" z 2015 roku była eksperymentem. Zespół nagrał pełnowymiarowy materiał "z jajem" wiedząc, że wyjdzie ze studia bogatszy o godziny dobrej zabawy i masę świetnych wspomnień. Muzycy nie oczekiwali wiele więcej, jednak ruszyli w trasę z heheszkowym materiałem, żeby zaprezentować go szerszej publiczności. Okazało się, że słuchacze łyknęli ich humor przekraczający standardowe granice przyzwoitości jak młode pelikany. Miesiące koncertów zaowocowały na tyle znaczącym sukcesem, że Nocni Kochankowie weszli do studia po raz drugi. Tutaj skończyła się beztroska zabawa. Album "Zdrajcy Metalu" ukazał się 2 lata po debiucie i przeniósł grupę w miejsce, o którym marzy niejedna metalowa kapela w Polsce. Złota płyta, dwa występy na Dużej Scenie Przystanku Woodstock, Złoty Bączek, bilety na koncerty sprzedawane na pniu, support przed grupą Scorpions - to tylko część sukcesów, które Dżentelmeni Metalu odhaczyli w bardzo krótkim czasie. Jednak duży sukces to też większe oczekiwania, ambicje, niewyobrażalna presja i odpowiedzialność. Nocny Kochanek tworząc materiał na swoją trzecią płytę studyjną "Randka w Ciemność" stanął przed ogromnym wyzwaniem dorównania samym sobie. Czy im się udało?

I tak i nie. Muzycy nagrali materiał, który na pierwszy rzut ucha powinien zaspokoić każdego fana poprzednich krążków. Jest heavy, jest metal, są zabawne teksty, melodie, które już gdzieś słyszałam i jest Nocny Kochanek. Jednak panowie nagrywając "Randkę w Ciemność" postanowili nie ścigać się ze sobą i nie zjadać własnego ogona. Kapela zaoferowała słuchaczom zaskakujące rozwiązania, jednocześnie nie lekceważąc zaufania, którym szczodrze obdarowała ich publika. Nocny Kochanek udowodnił, że potrafi znaleźć złoty środek między własną wizją muzyki, a oczekiwaniami fanów, których są niebywale świadomi. "Randka w Ciemność" to ryzykowna płyta, ale jak powszechnie wiadomo - kto nie ryzykuje, ten nie... "spija śmietanki". Czy jakoś tak :)

Nocny Kochanek "Randka w Ciemność" [Recenzja]

Tytułowy numer "Randka w Ciemno" jest najlepszym otwieraczem, jaki można było wybrać na płytę. To najbardziej "kochankowy" kawałek ze wszystkich jedenastu, które znajdziemy na krążku. Słuchacz dostaje dokładnie to, czego oczekiwał i już od pierwszego przesłuchania może nucić najczęstszy cytat pojawiający się na każdej płycie zespołu - czyli chwytliwe, wyrażające więcej niż długie poematy "łoooooo". Po udanej randce, Kochanek przenosi nas do gabinetu nietypowego lekarza. "Dr O. Ngal" to kompozycja, która zadebiutowała podczas kręcenia DVD "Noc z Kochankiem" w warszawskiej Progresji. Kawałek znajduje się w mojej czołówce, jeśli chodzi o warstwę tekstową płyty. Tutaj naprawdę bawi każdy, co jeden to bardziej abstrakcyjny, wers.

Nocny Kochanek - Randka w Ciemność - okładka

Historia zna już utwory takie jak "Wakacyjny" czy "Łatwa nie była", które swoim skocznym wydźwiękiem i melodyjnością odbiegają od metalu najbardziej w kochankowej dyskografii. Jednak "Al Dente" to jeszcze inny wymiar wpadającego w ucho grania. Chociaż użyte w utworze chórki i tekst na granicy rubaszności to stąpanie po cienkim lodzie, kawałek jest jednym z moich ulubionych na płycie. W "Pijanym Mistrzu" warto docenić sekcję rytmiczną Nocnego Kochanka. Powtarzający się w zwrotkach riff, Artur Pochwała idealnie uzupełnia przyjemnie terkoczącym basem, a Artur Żurek subtelnymi muśnięciami talerzy. Ze względu na dość trudny tekst i niemal brak refrenu, utwór pewnie nie stanie się kochankowym szlagierem, jednak w moim basolubnym serduszku ma swoje specjalne miejsce.

Za to bezapelacyjnym hitem stanie się niewątpliwie "Koń na białym rycerzu". Numer przyprawiający słuchacza o srogą konsternację już od pierwszej usłyszanej nuty wygranej na... flecie. Nocny Kochanek stwierdził, że gitara akustyczna to za mało i pokusił się o całe spektrum nowych instrumentów, które sprawiają, że utwór zyskuje dźwiękową przestrzeń i idealnie dawkuje napięcie przed kulminacyjnym refrenem. Barokowa ballada z folkowymi naleciałościami to także spore wyzwanie dla wokalisty - Krzyśka Sokołowskiego, który ze wszystkimi językowymi zawijasami będzie musiał sobie poradzić na koncertach na żywo, gdzie z różnych (nie że tylko alkoholowych) względów, jego dykcja może być w gorszej formie niż w studiu.  

Historia o "Tirowcu" przywołuje wspomnienie jednego z najstarszych utworów Kochanka - "Wielkiego Wojownika". Z kolei "Siłacze" to chyba jedyny słaby punkt na płycie. Pełni podobną funkcję do "Piosenki o niczym" z poprzedniego wydawnictwa grupy. Nie kupiłam tamtego numeru i tego też nie. Wisienką na torcie pozostaje dla mnie metallikowa "Czarna Czerń" z refrenem rodem z Kata. To w tej chwili mój ulubiony utwór ze wszystkich płyt Nocnego Kochanka, zarówno jeśli chodzi o warstwę muzyczną jak i tekstową. Liczba powiedzeń, metafor i gier językowych wykorzystanych w wersach kawałka jest naprawdę imponująca. Ponadto Nocny Kochanek po raz kolejny już serwuje nam rzewną, przerysowaną do granic możliwości balladę, łapiącą za serce."Andrzela" zaczynająca się od romantycznych klawiszy to utwór najprościej mówiąc piękny. Gdyby nie podmiot liryczny, który do wszystkiego, jak również do tematu miłości podchodzi... od tyłu, płakałabym na nim jak zła. A wokalista za to, co ma w gardle i co z tym potrafi wyprawiać, to chyba powinien się przejść na klęczkach do Częstochowy, jak na Zdrajcę Metalu przystało. 

Podsumowując, Nocny Kochanek nie zawiódł. Wrócił do nieco bardziej abstrakcyjnych, mniej dosłownych teksów. Zaczął kombinować z instrumentami i zmienił podejście do komponowania. Płyta jest dojrzała, świadoma i dopieszczona do ostatniego dźwięku, chociaż produkcyjnie miła dla ucha, a nie przesadnie sterylna. Zagrana niżej, głębiej i muzycznie bardziej przestrzennie. Cóż, podobno żart opowiedziany drugi raz już nie śmieszy. "Randka w Ciemność" dowodzi, że jednak więcej sensu ma tutaj powiedzenie "do trzech razy sztuka"

Ocena: 9/10

Nocny Kochanek - "Randka w Ciemność" [TRACKLISTA]

  1. Randka w ciemno
  2. Dr O. Ngal
  3. Al Dente
  4. Pijany mistrz
  5. Koń na białym rycerzu
  6. Tirowiec
  7. Andrzela
  8. Czarna czerń
  9. Wódżitsu
  10. Siłacze 
  11. Mistrz przerósł ucznia
Joanna Chojnacka
Tagi: Nocny Kochanek