28.01.2015 11:07

Queen – Rock Montreal

O tym, że „królowa jest tylko jedna”, wszyscy dobrze wiemy. Obecną formę Queen sprawdzimy 21 lutego 2015 roku w krakowskiej Arenie, a na razie cofnijmy się w czasie i poczujmy klimat 1981 roku.

Queen – Rock Montreal
foto: materiały prasowe

Dokładnie 24 i 25 listopada wspomnianego roku muzycy Queen wystąpili w Montrealu, by zarejestrować swój koncert na potrzeby wydawnictwa wideo. Jak się później okazało, najciekawszego w ich dorobku. Koncert Queen w Kanadzie skutecznie pozwala fanom przeżyć występ u boku swoich idoli. Realizatorzy zadbali bowiem o ujęcia przenoszące widza na scenę – czy to u boku Freddiego Merkury’ego, czy tuż za perkusją Rogera Taylora. Nie zabrakło również widoku z perspektywy fanów stojących w pierwszym rzędzie. Tych ostatnich z pewnością mogłoby być jeszcze więcej. Momenty te, są szczególnie fascynujące dla współczesnych koncertowych maniaków dokładnie pilnowanych przez ochroniarzy. Tragiczna śmierć Dimebaga Darella sprzed 10 lat spowodowała bowiem nieodwracalne zmiany w tym zakresie.

Wrażenia wizualne to jednak tylko część doznań, jakimi obdarza nas „Rock Montreal”. Ten koncert to przede wszystkim ukazanie rewelacyjnie zgranego zespołu, którego repertuar najlepiej oddaje epitet „legendarny”. Ponad 20 kompozycji zagranych podczas dwóch występów w Kanadzie przedstawia brytyjski kwartet jako cztery ogromne talenty muzyczne.

W recenzowanej przez nas niedawno biografii, zostało przytoczone życiowe credo Freddiego Merkury’ego – „Nie chcę być gwiazdą. Ja zamierzam stać się legendą”. Znajduje ono potwierdzenie i w książce „Freddie Mercury. Biografia legendy” i w opisywanym przeze mnie koncercie. Powiedzieć, że ten muzyk pochodzący z Zanzibaru jest muzykalny, to jakby stwierdzić, iż Adam „Nergal” Darski jest zdaniem Kościoła katolickiego odrobinę niegrzeczny. Otóż Freddie przez blisko 90 minut zachwyca głosem i porywa publiczność swoim charakterystycznym tańcem. Frontman Queen sprawia wrażenie, jakby oddychał nutami granymi przez swoich kolegów.

Nie dajmy się jednak zapędzić w pułapkę uwielbienia dla Freddiego. Moglibyśmy przez to stracić wiele smakowitych kąsków serwowanych przez jego scenicznych przyjaciół. Kanadyjską publiczność swoją grą porwał również perkusista, Roger Taylor – z jednej strony galopując po werblu niczym Buddy Rich („Now I'm Here (Reprise)”), a z drugiej, wbijając słuchacza w podłogę prostym, ale chwytliwym rytmem „We Will Rock You”. Jakby tego było mało, Taylor pięknie dopełnia muzykę Queen swoimi chórkami. Bawi się przy tym wyśmienicie, żonglując radośnie perkusyjnymi pałeczkami.

Perkusja Rogera Taylora brzmi bardzo naturalnie i świetnie współgra z klarownym basem Johna Deacona. Jego rola w zespole również jest nieprzeceniona. Wyobrażacie sobie utwory „Get Down Make Love” lub „Under Pressure” bez jego akcentu na czterech basowych strunach? Jestem pewien, że odpowiedź na to pytanie brzmi: „nie!”.

Skład rockowej legendy uzupełnia Brian May, który najbardziej zaimponował w Montrealu akustycznym „Love Of My Life” oraz kultową solówką w „We Will Rock You”. Niepotrzebnie natomiast zaangażował się w granie na pianinie w utworze „Save Me”. Nie zaimponował mi także Freddie grający na gitarze w „Crazy Little Thing Called Love”.

Koncert „Rock Montreal” grupy Queen to występ „w stanie surowym”. Efekty specjalne goszczą na scenie raptem dwa razy, a i tych mogłoby w ogóle nie być. Królowa broni się na scenie świetną muzyką i chemią emanującą od wszystkich czterech bohaterów tamtych listopadowych wieczorów. W setliście znalazło się trochę bluesa („Crazy Little Thing Called Love”), ale także rock’n’rolla w postaci „Jailhouse Rock”, „Sheer Heart Attack”. Koncert „Rock Montreal” to oczywiście także urzekające wykonanie największych hitów Queen – „Bohemian Rapsody”, „Another One Bites The Dust” czy wieńczących występ „We Will Rock You” oraz „We Are the Champions”.

Porywająca stadionowe tłumy muzyka Queen zagościła 26 stycznia 2015 roku na ekranach Multikina ponownie, na specjalne życzenie fanów. Widowisko zarejestrowane w 1981 roku w Montreal’s Forum pokazuje zespół w rewelacyjnej formie. Z pewnością warto wykorzystać okazję i sprawdzić kondycję muzyków Queen podczas występu z Adamem Lambertem, już za niespełna miesiąc w Kraków Arena.

Na koniec pragnę podkreślić, iż niniejsza recenzja nie została napisana przez oddanego fana zespołu Queen, lecz wielbiciela rocka, który wszelkie „klasyczne” zespoły rockowe poznaje w stopniu – nazwijmy umownie – przyzwoitym.

PS. Jakość dźwięku „Rock Montreal” niestety znacznie odbiega od poziomu metallikowego „Through the Never” z 2013 roku, co przez kilka utworów stanowiło dla mnie nie mały problem w odbiorze.

Ocena: 4/5

Magda Słomka
Tagi: Queen Recenzje