04.02.2019 22:59

Skunk Anansie - "25LIVE@25" [RECENZJA]

Pierwsza koncertówka Skunk Anansie to podziękowanie dla wiernych fanów za 25 wspólnych lat. Czy taki prezent przypadnie do gustu wielbicielom kapeli?

Skunk Anansie
foto: materiały prasowe

Bez względu na to, czy jest się fanem muzyki Skunk Anansie, czy też nie, na koncertach każdy bawi się po prostu wybornie. Brytyjski zespół od początku roznosił sale koncertowe, a Skin hipnotyzowała słuchaczy swoim głosem. W 2019 roku kapela świętuje 25-lecie i wpadła na genialny pomysł - wydanie koncertówki. Nie jest to jednak zapis konkretnego występu, a mieszanina różnych nagrań. 25 lat to bardzo dużo, ale Skunk Anansie tak mocno się nie zmienił - nadal serwuje nam dobre, rockowe show.

Skunk Anansie - "25LIVE@25" [RECENZJA]

W sumie otrzymujemy 26 koncertowych nagrań i Jeremy Wheatley, który zajął się poukładaniem puzzli w całość sprawił, że dwupłytowe wydawnictwo brzmi bardzo spójnie. Niestety na płycie nie podano z jakiego roku, ani z jakiego kraju pochodzi zapis konkretnej piosenki - trochę szkoda, bo dzięki temu moglibyśmy dokładniej prześledzić ścieżkę, jaką pokonał Skunk Anansie. 

Koncertówka „25LIVE@25” rozpoczyna się od jednego z największych hitów kapeli "Charlie Big Potato".  Wbrew pozorom piosenki nie są ustawione chronologicznie – starsze utwory są wymieszane z singlami z ostatniej płyty. Mimo tego, całość brzmi bardzo płynnie i słuchając kolejnych piosenek nie sposób jest się oprzeć pokusie śpiewania razem ze Skin – niestety wówczas można przekonać się, że wyciągnięcie wysokich nut jak Skin jest nieziemsko trudne i niewykonalne...

W ramach promocji do kilku utworów z płyty zmontowano wideo będące zlepkiem różnych koncertów i momentów z tras koncertowych. Zmieniły się chyba jedynie stroje, bo tłum pod sceną wciąż uważnie wpatruje się w swoich idoli.

Pod koniec 'My Love Will Fall" słyszymy "dziękuję" z ust Skin - niestety nie podano, z którego roku pochodzi ten zapis. Skin kilka sekund potem pozdrawia Gdańsk i kapela gra "Death To The Lovers" z ostatniej płyty "Anarchytechture" z 2016, co oznacza, że nagrania prawdopodobnie pochodzą z 2017 roku. Na płycie oczywiście nie mogło zabraknąć takich hitów, jak “Secretly”, “My Ugly Boy”, “Hedonism” czy “I Can dream” – lepszej składanki typu ‘best of” fan Skunk Anansie nie mógł sobie wyobrazić. 

Na okładce płyty widzimy Skin w swoim żywiole – dziką, odważną, w wymyślnym stroju. Skunk Anansie zawsze był szczery, lubił zwracać na siebie uwagę, prowokować, ale nigdy nie udawał. Za każdym razem, gdy słyszę wokalistkę jestem pod wrażeniem jej skali głosu i charyzmy – z tym już po prostu trzeba się urodzić. Właściwy człowiek, na właściwym miejscu i analogicznie można stwierdzić, że "25Live@25" właściwa koncertówka we właściwym czasie.

Ocena: 9/10

Aleksandra Degórska
Tagi: #Recenzje #Skunk Anansie