06.06.2016 16:56

10 ciekawostek o Tomie Arayi z okazji Dnia Slayera

Międzynarodowy Dzień Slayera przypada 6 czerwca w urodziny Toma Arayi. W 2018 roku wokalista i basista skończył 57 lat. Z tej okazji przypomnijmy kilka ciekawostek z jego życia.

10 ciekawostek o Tomie Arayi z okazji Dnia Slayera
foto: AFP / East News

Międzynarodowy Dzień Slayera jest obchodzony od 6 czerwca 2006 roku. Zaważyła wyjątkowa data, w której zestawiły się symboliczne trzy szóstki, ale i fakt, że właśnie tego dnia przypadają urodziny Tomása Enrique Díaza, znanego szerzej jako Tom Araya.

Organizatorzy inicjatywy nawołują na swojej stronie internetowej już od 10 lat, by tego dnia nie iść do pracy, za to słuchać albumów Slayera na cały regulator i celebrować to istotne święto. My nie zamierzamy Was sprowadzać na złą drogę, ale przypomnimy kilka faktów z życia Toma Arayi, który pozostaje dziś synonimem swojego zespołu. Oczywiście słuchanie jego muzyki w trakcie lektury jest jak najbardziej wskazane.

Slayer w Polsce w 2018

Warto też przypomnieć, że 2018 będzie dla wszystkich polskich fanów Slayera wyjątkowo udany, choć na pewno nieco melancholijny. Slayer zagra w Polsce w ramach pożegnalnej trasy koncertowej 27 listopada 2018 w łódzkiej Atlas Arenie. Bilety na to wydarzenie trafiły do sprzedaży 16 maja 2018 roku i można je kupować m.in. na eBilet.pl.

To co? Nie ma co czekać i SLAYER, KU*WA!

1. Tylko połowa oryginalnego składu Slayera pochodzi z USA

Tom Araya urodził się 6 czerwca 1961 roku w Viña del Mar w Chile. Podobnie jak Dave Lombardo - z pochodzenia Kubańczyk - dopiero później wyemigrował do Stanów Zjednoczonych, gdzie jak wielu innych uchodźców z Ameryki Łacińskiej położył podwaliny pod rodzącą się scenę thrashmetalową. Choć już w wieku 5 lat zmienił swoje otoczenie na słoneczną Kalifornię, wciąż przyszło mu dorastać w niebezpiecznej okolicy rządzonej przez gangi.

Ucieczkę od szarej rzeczywistości mały Araya odnalazł w grze na basie. Po instrument sięgnął już w wieku ośmiu lat śladem swojego starszego brata, Cisco. Wspólna pasja dała braciom nową płaszczyznę do bliskiego kontaktu, a później możliwość grania razem utworów The Beatles i The Rolling Stones. Jakkolwiek odległe nie byłyby te zespoły od późniejszego brzmienia Slayera, to właśnie one odcisnęły pierwsze piętno na początkującym muzyku.

Drugi z braci Toma, Johnny, również jest muzykiem - od 2005 roku gra w zespole Thine Eyes Bleed wykonującym melodyjny death metal. Ma na koncie trzy albumy studyjne, z czego ostatni z nich, „The Embers Rise”, ukazał się w 2011 roku. Grupie zdarzało się supportować Slayera w 2006 roku, Johnny Araya pracował też od czasu do czasu jako techniczny, pomagający zespołowi w trasie.

2. Ojciec Toma Arayi przez całe życie miał problem z twórczością syna

Szczegóły młodości Toma Arayi i jego sześciorga rodzeństwa opisała jego siostra, Jeanette, w swojej książce „Bloodline: The Araya Story” z 2015 roku. Została ona głównie poświęcona Javierowi Arayi, który wyemigrował z Chile ze swoimi najbliższymi z nadzieją na lepsze życie w Los Angeles. Tam odnalazł również Boga i został lokalnym kaznodzieją. Czy nie stało to w lekkiej opozycji z późniejszą karierą wokalisty? No właśnie...

Jeanette opowiedziała w swojej książce, że zaangażowanie Toma w muzykę heavymetalową pod koniec lat 70. wywróciło życie ich rodziny do góry nogami, a Javier Araya początkowo nie zdawał sobie sprawy z kontrowersyjnego charakteru twórczości syna. Przekonał się o nim dopiero na własnej skórze, kiedy został ministrantem w okolicznym kościele i pomagał co niedziela przy ceremoniach kościelnych.

"

Pewnego razu zaczepiła go starsza kobieta ze łzami w oczach. Opowiedziała mu o swoich problemach z nastoletnim synem, który został satanistą. Mój ojciec wziął naszą matkę i poszedł z nią do domu tej kobiety. Jej syn był mocno zdenerwowany tym wszystkim, więc ojciec - chcąc zapewnić mu lepsze warunki - poprosił go o wspólną modlitwę w jego pokoju. A tam od razu zrobił się blady, bo pierwszą rzeczą, jaką ujrzał, był plakat Slayera z moim bratem. "

Slayer okazał się ostatecznie największym wyzwaniem przez resztę życia Javiera Arayi. Ojciec kochał swojego syna i chciał być dumny z jego sukcesów - które dodatkowo zapewniały mu niezbędne dla jego rodziny pieniądze - jednak treści utworów zespołu stanowiły dla niego dużą przeszkodę i przez lata wzbudzały sporo napięć w rodzinie Arayów.

3. Kerry King wyrzucił Arayę z zespołu

Zanim jednak doszło jeszcze do narodzin Slayera, Tom Araya stanął przed życiowym dylematem: iść do pracy - jak nakazywał mu ojciec - czy realizować dalsze marzenia o karierze muzycznej? W tym czasie starsza siostra namawiała go na odbycie kursu terapii układu oddechowego, po której mógłby pracować na pełny etat w szpitalu. Praca ta przydała mu się potem bardziej niż się spodziewał...

W międzyczasie Araya udzielał się w różnych składach: próbował swoich sił u boku braci w formacji Bloodcum, grał również w Quits (znanym wcześniej jako Tradewinds), gdzie towarzyszył mu sam... Kerry King. To właśnie gitarzysta wyrzucił go zresztą z tego zespołu, zarzucając kiepską grę na basie. Z pomocą przyszedł Arayi później Jeff Hanneman, który zaprosił go do występów w nowo powstałej grupie Slayer.

Zespół powstał w 1981 roku z inicjatywy Kinga i Dave'a Lombardo. Araya był ostatnim ogniwem, które sprowadził do niego Hanneman. Tym razem panowie się już dogadali bez problemów i nikt nikogo nie wyrzucał...

4. Kariera medyczna Arayi sfinansowała debiut Slayera

Po ogrywaniu coverów Iron Maiden, Judas Priest i im podobnych w lokalnych kalifornijskich klubach, przyszła pora na zarejestrowanie pierwszego krążka studyjnego. Grupa od początku robiła wrażenie satanistycznym wizerunkiem, który wykorzystywał pentagramy, kolce, odwrócone krzyże i tym podobne gadżety. Mimo podpisanego kontraktu z Metal Blade, zespół musiał sam sfinansować nagrania płyty.

Tu z pomocą przyszedł ojciec Kerry'ego Kinga, który użyczył synowi i jego kolegom pewnej pożyczki, ale znaczną sumę dołożył też sam Tom Araya, który przeznaczył na nagranie pieniądze zarobione w szpitalu. Dzięki temu udało się zarejestrować debiutancki krążek „Show No Mercy”, który został wydany w 1983 roku. Na tym jednak problemy się nie skończyły...

Mając w garści płytę, wypadało jechać w trasę koncertową. Araya próbował wziąć w tym celu wolne w swoim szpitalu, ale jego pracodawcy nie wyrazili na to zgody. Muzyk nie przejął się tym za bardzo i przez następny miesiąc pojawiał się w swojej placówce medycznej bardzo sporadycznie. Jak nietrudno było się domyślić, po pewnym czasie dyrekcja szpital zagroziła mu zwolnieniem - wokalista nie miał wątpliwości, jaką decyzję podjąć...

5. Pierwszy tekst Arayi opowiadał o wampirach

Swoje pierwsze słowa do utworu Tom Araya stworzył na potrzeby drugiej płyty Slayera, „Hell Awaits” z 1985 roku. Pojawiła się na niej kompozycja „At Dawn They Sleep”, która powstała we współpracy z nadwornym tekściarzem grupy, Jeffem Hannemanem. Akcja utworu rozpoczyna się o zmierzchu - czyli akurat wtedy, kiedy wampiry mogą bezpiecznie wyjść na świat.

Kawałek opowiadał o głodzie, jaki czują krwiopijcy, lecz także ich nadprzyrodzonych mocach, którymi potrafią doprowadzić człowieka do szaleństwa. Pełno w nim odniesień do klasycznych historii o wampirach, nie ma też wątpliwości, że muzycy byli zaznajomieni choćby z filmami kultowej wytwórni Hammer.

Według Dave'a Lombardo to najlepszy kawałek na „Hell Awaits”, głównie za sprawą zmian tempa, które z powolnych, mulistych brzmień dochodzą aż do części z podwójnym basem na zakończenie.

Jakub Gańko
Tagi: Rock News Slayer Tom Araya