17.02.2016 22:01

10 rockowych i metalowych utworów w zwolnionym tempie

Zastanawialiście się, jak brzmiałyby utwory Waszych ulubionych kapel, gdyby magnetofon się zepsuł? Przekonajcie się jak bardzo dziwne jest to doświadczenie...

10 rockowych i metalowych utworów w zwolnionym tempie
foto: kadr z wideo

Włączasz Slayera najgłośniej jak się da, idziesz w pogo, sąsiedzi walą w ściany, bo nie mogą znieść takiego hałasu. A może wolisz starego dobrego rocka z The Beatles na czele, którym delektujesz się w domowym zaciszu? Tylko ile można słuchać w kółko tego samego, warto czasem trochę zaszaleć i poszukać alternatywnych wersji utworów swojej ukochanej kapeli.

Co, gdyby przerobić znane numery na modłę buczącego Sunn O)))? Słynne kawałki stałyby się mrocznymi utworami, które należy słuchać gdzieś w kącie ciemnego pokoju czekając, aż pojawi się ogromny obrzydliwy pająk, który połknie Cię w całości razem z butami.

Oto dziesięć utworów w zwolnionym tempie. Sprawdźcie, czy zdołacie przesłuchać w całości nagrania.

1. Metallica - „Nothing Else Matters”

Wiadomo, kultowy numer z „Czarnego Albumu”, który przez wielu uważany jest za ważny w historii metalu, doczekał się przeróżnych wersji i remiksów. Zamiast słuchać kolejnych coverów wykonanych przez słynnych muzyków czy też dzieciaki, warto sięgnąć po naprawdę przygnębiającą wersję. Ktoś bowiem wpadł na pomysł, żeby spowolnić ten utwór. W konsekwencji mamy ponad 50-minutowy kawałek, przy którym ma się wrażenie, że ciągnie się on w nieskończoność. Taka wersja brzmi trochę jak z dziwnego filmu grozy, a Ci, którzy dotrwają do końca muszą mieć naprawdę stalowe nerwy. 

2. Slayer - „Angel of Death”

Kontrowersyjny utwór zainspirowany zbrodniarzem wojennym Josefem Mengelem to iście demoniczny utwór i jak się okazuje w zwolnionym tempie brzmi równie agresywnie. Nie słychać wprawdzie dynamicznej perkusji, a dźwięk gitary jest rozmyty i stworzył kakofoniczne tło, ale i tak taka wersja może niektórych przyprawić o gęsią skórkę. Do tego po drugiej minucie mamy długi pisk wokalisty, który brzmi tak, że nie wiadomo czy się śmiać, czy płakać.

3. Tool - „The Pot”

Zwolniona wersja tego numeru to jak przyczajony tygrys, który atakuje wtedy, gdy tego się nie spodziewasz. Na początku zaczyna się niewinnie od niewyraźnego wokalu Maynarda Jamesa Keenana. W momencie jednak, gdy pojawia się rozmyta linia basu, numer zaczyna brzmieć bardzo onirycznie i napawa grozą. „The Pot”, który oryginalnie trwa ponad 6 minut w zwolnionej wersji ciągnie się 50 minut i tak naprawdę bez tureckiego haszyszu nie sposób tego wytrzymać.

4. Nine Inch Nails - „A Warm Place”

Jak na Trenta Reznora przystało, utwór z płyty The Downward Spiral sam w sobie jest mroczny i epicki. W długiej wersji w zwolnieniu brzmi jak soundtrack z przygnębiającego filmu, przy którym można „odlecieć” w nieznanym dla nikogo kierunku.

5. Deftones - „Entombed”

Numer z krążka „Koi No Yokan” powoli się rozkręca, by w punkcie kulminacyjnym wybuchnąć z niesamowitą mocą. Zwolniona wersja jest „mglista”, a gdy w końcu pojawia się wokal Moreno robi się naprawdę zatrważająco. Najlepiej słuchać w ciemności i czekać, aż jakieś niesamowity zjawy pojawią się w Twoim pokoju. 

6. Queen - „Bohemian Rhapsody”

Ukazanie się tego utworu, który w 2015 roku obchodził swoje 40-lecie, stał się przełomowym momentem w karierze grupy. Numer doczekał się licznych coverów -  można zagrać go na organach albo w samochodzie łapiąc się za piersi. Również Adam Lambert czy Kanye West dorzucili swoje dwa grosze, choć raper za bardzo się nie popisał. Jak brzmi „Bohemian Rhapsody” w zwolnionej wersji? O dziwo można rozpoznać poszczególne partie wokalne, choć są one maksymalnie rozciągnięte w czasie i brzmią dziwacznie. Ponad 46 minut onirycznej rapsodii.

7. Black Sabbath - „Planet Caravan”

Kompozycja pochodząca z płyty „Paranoid” jest psychodelicznym utworem, przy którym można „odlecieć” gdzieś na daleką planetę. Można się więc domyśleć, jak prezentuje się ten utwór w zwolnionym tempie - narkotycznie i zagadkowo. Wsłuchując się w ten numer można naprawdę oszaleć.

8. Led Zeppelin - „Heartbreaker”

Zadziorny numer z drugiej płyty legendarnej kapeli ze świetnym riffem gitarowym i solówką Page'a w środku kompozycji, szybko wpada w ucho i sprawia, że nie sposób nie zacząć kiwać głową w takt tego kawałka. Gdy zwolni się ten utwór już niekoniecznie chce się przy nim tupać nogą, bo nie wiadomo jaki jest rytm, co wyśpiewuje Plant i kiedy skończy się ta kompozycja. Brzmi dziwacznie i bardzo tajemniczo.

9. The Beatles - „Yesterday”

Również muzyczny dorobek tego słynnego zespołu został przerobiony w taki sposób, że ciężko się nawet domyślić, że to liverpoolczycy. Przyjemny wokal Paula McCartneya brzmi naprawdę upiornie, gdy tak wyciąga kolejne słowa słynnego szlagieru. Strach się bać!

10. The Doors - „Riders on the Storm”

Zastanawialiście się kiedyś, jak brzmi deszcz w zwolnionym tempie? Przesłuchując ten numer w zwolnionym tempie macie już odpowiedź. Ciężko opisać to słowami, bo nastrojowy kawałek stał się bardzo mroczny i kakofoniczny. Z resztą oceńcie sami, jak brzmi wokal Morrisona, gdy powoli wyciąga kolejne nuty „Riders on the Storm”.

Jakie macie wrażenia po odsłuchu utworów znanych kapel w zwolnionym tempie?

Aleksandra Degórska
Tagi: Duperele