25 lat temu ukazał się debiutancki album Radiohead, „Pablo Honey” [CIEKAWOSTKI]

Maciej Koprowicz
22.02.2018 17:27
25 lat temu ukazał się debiutancki album Radiohead, „Pablo Honey” [CIEKAWOSTKI] Fot. kadr z wideo

22 lutego 1993 ukazała się pierwsza płyta najważniejszego zespołu rocka alternatywnego przełomu XX i XXI wieku.

Radiohead to zespół, który wymyka się wszelkim klasyfikacjom. Przeszedł wiele ewolucji brzmieniowych, a każda z nich wywoływała muzyczną rewolucję. Indie, britpop, art rock, rock eksperymentalny, muzyka elektroniczna, muzyczna awangarda – gatunki, które eksplorował zespół z brytyjskiego Oxfordshire można wymieniać długo. Jedno jest pewne – zawsze brzmiał jak Radiohead, czyli w jedyny w swoim rodzaju sposób.

Grupa Thoma Yorke'a ma w dorobku tak wybitne, a przy tym tak różne albumy, jak britpopowy „The Bends” z 1995, dwa lata późniejszy „OK Computer”, będący esencją rockowej alternatywy końca XX wieku i siostrzane płyty „Kid A” i „Amnesiac” z odpowiednio 2000 i 2001, na których muzycy śmiało ruszyli w stronę elektroniki i muzycznej awangardy. Zespół wciąż trzyma najwyższy poziom, czego dowodem świetny album „A Moon Shaped Pool” z 2016 roku, ostatni jak na razie w dyskografii Anglików. Kto wie, czym zaskoczą w przyszłości? Thoma Yorke’a i spółkę wciąż stać na wiele.

Cała ta muzyczna podróż w nieznane rozpoczęła się dokładnie 25 lat temu, 22 lutego 1993, kiedy to w barwach wytwórni Parlophone ukazał się debiutancki album studyjny Radiohead, zatytułowany „Pablo Honey”. Już wtedy zespół zyskał spory rozgłos. Na przełomie 1992 i 1993 roku osiągnął wielki międzynarodowy sukces piosenką „Creep”, która dotarła do 7. miejsca brytyjskiej listy singli i 34. miejsca amerykańskiej Billboard Hot 100, co było niemałym osiągnięciem dla wykonawcy alternatywno-rockowego.

Przypomnijmy, dopiero kilka miesięcy później w Anglii wybuchnąć miało szaleństwo britpopu, dzięki któremu gitarowe kapele znów stały się najmodniejszym muzycznym towarem na Wyspach. „Creep” bardziej kojarzył się jeszcze ze stylem grunge, który za sprawą Nirvany i Pearl Jam święcił triumfy na całym świecie. Oczekiwano, że Thom Yorke stanie się drugim Kurtem Cobainem, to znaczy kolejnym rockowym rzecznikiem młodych outsiderów.

To akurat wokaliście się udało, ale zespół zrobił wszystko, by nie stać się drugą Nirvaną – ani drugim kimkolwiek. Żaden z utworów na „Pablo Honey” nie powtórzył sukcesu „Creep”, choć album niesiony popularnością debiutanckiego singla sprzedawał się dobrze – w Ameryce pokrył się platyną, w Wielkiej Brytanii dwukrotnie. Płyta wśród krytyków i mainstreamowych fanów wywołała jednak pewne rozczarowanie. To nie był grunge! Radiohead po raz pierwszy zagrał wszystkim na nosie, co stało się jego znakiem rozpoznawczym – nieustannie uciekał od tego, czego od niego oczekiwano, ale od tej pory każda ucieczka owocowała wspaniałą muzyką.

„Pablo Honey” bywa często lekceważony przez fanów Radiohead – rzeczywiście, nie wytrzymuje porównania z „Komputerem” ani „Kid A”. Ale ponieważ od niego zaczęła się kariera jednego z najważniejszych zespołów w dziejach rocka, warto go dzisiaj – dokładnie ćwierć wieku po premierze – sobie przypomnieć. A my przypominamy kilka ciekawostek na temat tego ważnego krążka.

Ten tytuł to jakiś żart!

Tytuł albumu wziął się z żartu amerykańskiej grupy komików The Jerky Boys, którzy specjalizowali się w telefonicznych „wkrętach”. Dzwonili na przykład do przypadkowych ludzi i mówili: „Pablo, Honey, please come to Florida” (Pablo, skarbie, proszę przyjedź na Florydę). No dobra, zwykle ich teksty były mniej cenzuralne… Słowa, które dały tytuł płycie słychać w kawałku „How Do You?”. Thom Yorke komentował później: „Tytuł „Pablo Honey” był dla nas odpowiedni, bo wszyscy byliśmy maminsynkami”.

Stare, dobre kawałki...

Najstarszymi utworami z płyty są „Stop Whispering”, „You”, „I Can’t” i „Thinking About You”. Powstały, gdy zespół nosił jeszcze nazwę On A Friday. Yorke mówił o albumie: „greatest hits z czasów, gdy byliśmy zespołem bez kontraktu”. Demówkę z tymi utworami zespół sprzedawał w 1991 roku w sklepie płytowym w Oxfordzie, zwanym Manic Hedgehog – od jego nazwy pochodzi nieoficjalny tytuł tego wydawnictwa, „Manic Hedgehog Demos”.

Sonic Youth też tak robił!

Radiohead w późniejszych latach był bardzo bezkompromisowym artystycznie zespołem, ale na początku kariery jego kręgosłup moralny nie był jeszcze taki sztywny. Zgodził się na ocenzurowanie „Creep” na potrzeby wersji singlowej. Na singlu i w teledysku słyszymy: „So very special”, a na płycie: „So fucking special”. Gitarzysta Jonny Greenwood przekonywał sam siebie: „Sonic Youth też tak robili”.

c.d. na kolejnej stronie.

Za smutny dla Anglików...

„Creep” nie od razu stał się wielkim hitem. Początkowo BBC nie chciała go grać, bo… był zbyt depresyjny.

...za to pokochali go Izraelczycy

Pierwszym krajem, który się poznał na „Creep”, był Izrael – w marcu 1993 zaczął go intensywnie grać radiowy DJ Yoav Kutner. W pewnym sensie można go nazwać ojcem międzynarodowego sukcesu Radiohead – kiedy utwór stał się hitem w Izraelu, zespół zaproszono tam na pierwsze zagraniczne koncerty.

Powietrze, którym oddycham

Niedawno Lana Del Rey oskarżona została o splagiatowanie „Creep” w utworze „Get Free” z płyty „Lust For Life”. W rzeczywistości wielki przebój Radiohead także zawiera „pożyczkę” – progresję akordów i melodię zwrotki z piosenki „The Air That I Breathe” The Hollies z 1972. Kompozytorzy tego kawałka, Albert Hammond i Mike Hazlewood upomnieli się o tantiemy i obecnie są wymieniani jako współautorzy „Creep”.

Malarze i gitarzyści

W utworze „Anyone Can Play Guitar”, aby podkreślić ironię tytułu, Jonny Greenwood zagrał… pędzelkiem do malowania.

Fiu bździu w głowie i na głowie

Thom Yorke przyznawał, że po wydaniu „Pablo Honey” nieźle mu odbiło. Zaczął nadużywać alkoholu oraz eksperymentować z kolorem włosów i fryzurami. Wspominał: „Kiedy wróciłem do Oxfordu, to było nie do zniesienia. Jak tylko osiągniesz jakikolwiek sukces, pogrążasz się w swojej własnej du*pie”.

Polski koncert spod znaku papierosa

Radiohead wcześnie zdążył zawitać do Polski. Zespół 23 sierpnia 1994 był gwiazdą festiwalu pod szyldem Marlboro Rock-In w Sopocie, a samego tego dnia wystąpili także między innymi Mafia, Varius Manx i De Mono… Zespół grał utwory z „Pablo Honey”, ale również piosenki z niewydanego jeszcze albumu „The Bends”, który ukazał się dopiero w 1995. Był to ostatni polski występ Radiohead na długie lata - na drugi czekaliśmy aż do 2009, gdy Thom i spółka wystąpili w Poznaniu.

Maciej Koprowicz Redaktor antyradia
CZYTAJ TAKŻE
Logo 18plus

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.