15.06.2015 17:41

26 lat temu Nirvana wydała płytę „Bleach”

Album został wydany 15 czerwca 1989 roku. O czym opowiadają zamieszczone na nim utwory, jak wyglądał pierwotny skład zespołu, która kompozycja została odrzucona? Odkryj sekrety debiutu legendy grunge'u!

26 lat temu Nirvana wydała płytę „Bleach”
foto: materiały prasowe

Scena Seattle, o której dziś słyszał każdy fan gitarowego grania, w końcu lat 80. była jeszcze w powijakach. Wszystko dopiero nabierało tempa i czekało na boom, którego sprawcami były Nirvana, Soundgarden, Alice in Chains i Pearl Jam. Co prawda krążki na swoim koncie miały już formacje Chrisa Cornella, The Melvins, czy Green River, ale była to jeszcze cisza przed burzą.

Wydany w 1989 roku album „Bleach” nie przyniósł Nirvanie większego rozgłosu, a zawarte na wydawnictwie kompozycje dopiero zaczynały nosić ślady charakterystycznego stylu Cobaina i zespołu. Niemniej podwaliny dla jednej z najważniejszych grup lat 90. zostały rzucone.

Kim do cholery jest Jason Everman?

Kurt zaczął uważać, że Nirvana potrzebuje drugiego gitarzysty. Muzyk tworzył już nieco bardziej zaawansowane kompozycje i nie dawał rady odgrywać ich w pojedynkę na koncertach. Everman cieszył się opinią sprawnego technicznie instrumentalisty i trafił do zespołu z polecenia Chada Channinga, ówczesnego perkusisty Nirvany. Od tego momentu przez krótki czas kapela istniała jako kwartet.

Nazwisko Jasona widnieje we wkładce do płyty „Bleach”. Jest on wymieniony jako gitarzysta grupy. Nie ma to jednak większego związku z prawdą, gdyż na albumie nie znalazł się ani jeden dźwięk, który wydobyłby się spod palców Evermana.

Dlaczego zatem go tam umieszczono? Pożyczył Kurtowi 600 dolarów (zarobionych na statkach rybackich) na sesję nagraniową do „Bleach”. Nigdy nie otrzymał zwrotu pieniędzy, jednak to chyba i tak niezbyt wygórowana suma, by zapisać się na kartach historii, jako „ten, który był w Nirvanie”.

jason-everman

Nim nastała era Dave’a Grohla

Jednym z wielu perkusistów Nirvany był wspomniany Chad Channing. Jednak to właśnie jemu udało się natrafić na moment zarejestrowania debiutanckiej płyty zespołu. Muzyk początkowo grał na basie, ale z racji postępującego zaniku mięśni nóg rodzice postanowili sprawić synowi perkusję.

Chad sam zrezygnował z grania w zespole w 1990 roku. Nagrane przez niego ścieżki bębnów słychać jeszcze w „Big Long Now”, „Dive” i „Stain” z płyty „Incesticide”. Jego miejsce zajął Dave Grohl, który trafił do Nirvany za pośrednictwem Buzza Osborne’a z The Melvins.

Pierwszy singiel

Nirvana trafiła pod skrzydła Sub Pop, które zaproponowało zespołowi wydanie singla. Do rozmów doszło w maju 1988 roku. Na spotkaniu obecny był jeden z właścicieli wytwórni, Jonathan Poneman, a także Kurt ze swoją dziewczyną oraz Krist Novoselic, który według różnych anegdot, był tego dnia pijany i kłótliwy.

Choć zespół nie był z tego szczególnie zadowolony ustalono, że na małej płycie ukaże się „Love Buzz”, będący coverem holenderskiej grupy Shocking Blue. Premiera krążka odbyła się jesienią 1988 roku. Nie był on dostępny w regularnej dystrybucji – Sub Pop rozprowadzał płytę poprzez swój klub wysyłkowy.

„Love Buzz” nie udało się wydać wcześniej przez problemy finansowe dystrybutora. Drugi z właścicieli wytwórni, Bruce Pavitt, próbował nawet pożyczyć od Cobaina 200 dolarów na wydanie singla Nirvany. Powstało jego 1000 ręcznie numerowanych egzemplarzy, którego poligrafię zdobią zdjęcia Alice Wheeler. Ten opatrzony numerem 1/1000 przechowuje Courtney Love.

O jakiej to dziewczynie?

Wyraźnie odstający stylistycznie od reszty materiału z „Bleach”, jest numer „About A Girl”. Nim Kurt go napisał, wcześniej spędził kilka godzin słuchając w kółko albumu The Beatles „Meet The Beatles!”. Butch Vig, producent przełomowego „Nevermind” Nirvany, określił ten utwór, jako pierwszy, w którym dało się słyszeć późniejszy styl grupy, dodał też:

"

Każdy mówi o miłości Kurta do punk rocka, ale równie silnie uwielbiał The Beatles. Im więcej czasu z nim spędzałem, tym bardziej przekonywałem się o wpływie tego zespołu na jego zmysł kompozytorski. "

Dziewczyną, z myślą o której powstał utwór, to Tracy Marander, ówczesna partnerka Cobaina, którą poznał w 1986 roku i zamieszkał z nią w Olympii. Zarzucała ona muzykowi, że nigdy nie napisał dla niej żadnej piosenki. Ostatecznie jej się doczekała.

Wers ze słowami: „I can’t see you every night” odnosił się do tego, że Tracy groziła Kurtowi wyrzuceniem z domu, jeśli nie znajdzie on pracy.

Negatyw

Zdjęcie zdobiące okładkę „Bleach” zostało wykonane przez Tracy Marander, dziewczynę Kurta Cobaina, czy też może Kurdta Kobaina, bo tak artysta postanowił zapisać swoje imię i nazwisko we wkładce do płyty. Widzimy na nim zespół, włącznie z Jasonem Evermanem. Fotografia została wykonana podczas koncertu zespołu w Reko/Muse Gallery w Olympii w 1989 roku.

O tym, gdzie będzie umieszczony tytuł krążka oraz nazwa grupy zadecydowała graficzka Lisa Orth. Ona też wpadła na pomysł z przedstawieniem całości w formie negatywu.

Tu po raz pierwszy pokazała się czcionka, którą zapisano słowo Nirvana. Powracała ona na każdej płycie zespołu, oprócz „Incesticide”. Jak się okazuje wybrano ją przez przypadek. Po prostu Orth poprosiła wykonującą skład druku osobę o wybranie pasującej czcionki spośród dostępnych w ich maszynie. Padło na tę o nazwie Onyx.

Wielka nieobecna – „Polly”

Utwór ukazał się dopiero na drugiej płycie zespołu, „Nevermind”. Powstał on jednak w czasie sesji do „Bleach”. Nie znalazł się na płycie, bo Cobainowi zależało na bardziej szorstkim i agresywnym brzmieniu krążka. Tak mówił o swojej decyzji:

"

W tym czasie mieliśmy więcej piosenek utrzymanych w klimacie „About A Girl”. To właśnie wtedy skomponowałem „Polly”, ale woleliśmy umieścić na albumie bardziej hałaśliwe utwory. Jednak zawsze lubiliśmy pop. "

Tekst piosenki został zainspirowany tragicznymi wydarzeniami, do których doszło w 1987 roku w Tacoma. To tam Gerard Friend porwał po punkowym koncercie 14-letnią dziewczynę, którą następnie więził i wielokrotnie gwałcił oraz torturował. Ofierze udało się zbiec od ciemiężcy, który trafił do więzienia. Początkowo „Polly” miało się nazywać „Hitchhiker”.

Czy uważacie, że „Bleach” się nie zestarzało?

Robert Skowronski
Tagi: Rock News Nirvana Kurt Cobain