20.10.2015 19:50

35 lat temu ukazał się „Boy” - debiutancki album U2

20 października 1980 roku był ważnym dniem dla Bono, The Edge'a, Adama Claytona i Larry'ego Mullena Juniora. To właśnie tego dnia, równo 35 lat temu muzycy U2 zaprezentowali światu swoje pierwsze pełne dzieło - album „Boy”.

35 lat temu ukazał się „Boy” - debiutancki album U2
foto: materiały prasowe

Po wielu latach sukcesów trudno to sobie wyobrazić, ale kiedyś Bono i jego koledzy nie byli zapełniającymi stadiony gwiazdami, a jednymi z wielu marzących o karierze początkujących muzyków. Zanim „Boy” ujrzał światło dzienne, świat usłyszał utwór „11 O'Clock Tick Tock”. Został on wyprodukowany przez Martina Hannetta, najbardziej znanego ze współpracy z grupą Joy Division przy okazji albumu „Unknown Pleasures”.

Hannett miał zająć się także debiutem U2, jednak nie był w stanie wykonać swojej pracy ze względu na niespodziewaną śmierć Iana Curtisa. Produkcją albumu zajął się Steve Lillywhite, któremu album zawdzięcza zagraną na dzwonkach partię w „I Will Follow” - kawałku otwierającym krążek.

Ból dojrzewania

Teksty na albumie głównie traktują o myślach i frustracjach spowodowanych dojrzewaniem, ale dotykają też innych tematów. Gniew, religia, seks, niepewność - o tym wszystkim usłyszymy na krążku. Weźmy chociażby wspomniany „I Will Follow” - tekst skupia się na śmierci matki Bono, gdy ten miał zaledwie 14 lat, ale jest postrzegany również jako utwór religijny, afirmujący wiarę katolicką.

Ostatni kawałek na płycie, czyli „Shadows And Tall Trees” to ukłon w stronę Williama Goldinga i jego książki „Władca much” - taki tytuł nosi bowiem jeden z rozdziałów powieści, również traktującej w dużej mierze o dorastaniu. Muzycy doskonale wiedzieli, o czym piszą - w momencie wydania albumu żaden z nich nie miał więcej niż 20 lat, więc na sprawę mieli bardzo świeże spojrzenie.

Chłopiec z okładki

Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów jest okładka albumu. Widzimy na niej patrzącego prosto w obiektyw sześcioletniego chłopca ze smutną miną. Chłopiec ten to Peter Rowen - młodszy brat przyjaciela Bono, muzyka znanego jako Guggi (byłego członka zespołu The Virgin Prunes). „Boy” nie jest jedyną płytą, na okładce której widnieje zdjęcie Rowena - znajdziemy go również na kilku innych wydawnictwach U2:

  • EP „Three” z 1979

    foto: materiały prasowe
  • EP „Early Demos” wchodzącej w skład boxu „The Complete U2”

    foto: materiały prasowe
  • „War” z 1983

    foto: materiały prasowe
  • „The Best Of 1980-1990” - kompilacji największych hitów ze wspomnianego okresu, wydanej w 1998
foto: materiały prasowe

Rowen za pozowanie do zdjęć na okładkę płyty „Boy” został odpowiednio wynagrodzony - zespół zapłacił za jego pracę batonikami Mars. Pomimo swojej nieodłącznej roli w karierze jednego z najbardziej znanych zespołów na świecie Rowen nigdy nie użył tych koneksji na swoją korzyść:

"

Znałem się z nimi, gdy byłem dzieckiem. Są ode mnie starsi, więc nie obracałem się w ich towarzystwie. Zabawne, że nigdy nie korzystałem z tej znajomości. Czułbym się jak idiota, gdybym próbował w ten sposób zagadać. To byłoby dziwne: „- Byłem na okładce U2”, „- Byłeś? No i co z tego?”. "

Na północnoamerykańskim wydaniu „Boya” nie znajdziemy zdjęcia Rowena - na okładce widnieje zniekształcona fotografia członków zespołu. Było to spowodowane strachem wytwórni przed ewentualnymi zarzutami o pedofilię.

Kariera Petera Rowena zatoczyła koło. Rozpoczął jako model na okładkach U2, a obecnie sam zarabia na życie jako fotograf. Zdarza mu się bywać na koncertach zespołu i fotografować Bono i jego kolegów z bliska. Jak mówi, obecnie rzadko bywa rozpoznawany, ale gdy ludzie dowiadują się o jego roli z przeszłości, przyznają że oczy się nie zmieniły.

Jak świat przyjął album?

„Boy” osiągnął 63. miejsce na liście Billboard 200, natomiast w Wielkiej Brytanii zajął 52. lokatę. Wczesne wersje winylowe i część kopii na kasetach magnetofonowych zawierały 30-sekundowy sampel „Saturday Night”, który potem pojawił się jako pełny utwór „Fire” na kolejnej płycie U2, „October”.

Debiutancki album U2 zebrał przychylne recenzje w Wielkiej Brytanii - muzycy zostali nazwani młodymi poetami wojny”. Bono „charyzmatycznym” i „pełnym pasji”, a sam album „czymś więcej niż tylko zbiorem dobrych kawałków ułożonych w konkretnej kolejności”. Seksualne akcenty w tekstach na płycie spowodowały, że krążek został dobrze przyjęty w... klubach gejowskich w USA. Bono następująco skomentował ten fenomen:

"

Zrobiliśmy album z mocnymi seksualnymi akcentami. W wydaniu amerykańskim zmieniliśmy okładkę, żeby nikt nas nie oskarżył o pedofilię, bo to był nasz pierwsza płyta. Trafiły tam jednak kopie z importu i wiesz, dużo muzyki w Stanach zostało zniszczonej w klubach gejowskich i skoro mieliśmy fanów-gejów wielu ludzi było przekonanych, że tworzymy naszą muzykę specjalnie dla nich. Tak więc trochę się nie zrozumieliśmy. "

W rankingu 500 najlepszych albumów wszech czasów magazynu Rolling Stone „Boy” został umieszczony na 417. miejscu i określony jako „zbyt wymyślny na punk, zbyt  mało ironiczny na new wave. U2 pojawił się z albumem „Boy” jako marzyciele z dużymi ambicjami". W 2006 roku magazyn Uncut umieścił album na 59. miejscu na liście 100 najlepszych debiutów wszech czasów.

W 2008 ukazała się zremasterowana wersja albumu, wraz z dwiema następnymi płytami: „October” z 1981 oraz „War” z 1983.

Tracklista:

  1. I Will Follow
  2. Twilight
  3. An Cat Dubh
  4. Into The Heart
  5. Out Of Control
  6. Stories For Boys
  7. The Ocean
  8. A Day Without Me
  9. Another Time, Another Place
  10. The Electric Co.
  11. Shadows And Tall Trees

Jak z perspektywy czasu oceniacie debiutancki album U2?

Magda Słomka
Tagi: Rock News U2