14.12.2015 18:22

37 lat temu ukazał się „London Calling” The Clash

Dziś mija 37 lat, odkąd „Londyn wezwał wszystkie odległe miasta, a pozerska Beatlemania zamieniła się w pył”. Poznajcie ciekawostki o jednej z najważniejszych płyt punkowych w historii!

37 lat temu ukazał się „London Calling” The Clash
foto: materiały prasowe

Trzecia płyta The Clash ukazała się 14 grudnia 1979 roku. Album osiągnął sukces po obu stronach Oceanu: dotarł do 9. miejsca na brytyjskiej liście sprzedaży, a na amerykańskim Billboard 200 - do 27. Do dziś rozszedł się w nakładzie ponad pięciu milionów egzemplarzy.

„London Calling” zapisał się na kartach historii rocka jako mocny komentarz społeczny oraz nowatorskie poszerzenie punkowych horyzontów. Płyta stanowiła niespotykane wcześniej połączenie punku z elementami reggae, ska, hard rocka, a nawet jazzu i R&B. Tytuł zaczerpnięto ze słów, którymi BBC World Service zapowiadało swoje audycje w trakcie II wojny światowej

Odezwa z kościoła

Płyta powstała w Wessex Studios mieszczącym się w gotyckim budynku dawnego kościoła Św. Augustyna w Highbury. Studio gościło wcześniej m.in. Queen, Sex Pistols i King Crimson. The Clash nagrywał pierwotnie w studiu Vanilla - według menedżera, Johnny'ego Greena, atutem tego miejsca było to, że nie rzucało się w oczy i nikt nie wiedział, że trwają tam nagrania.

wessex

Strummer chciał uniknąć wysokich kosztów, rejestrując tam cały materiał, lecz wytwórnia CBS kategorycznie się na to nie zgodziła. Zespół postawił jednak na swoim, wybierając wbrew jej włodarzom Guya Stevensa do roli producenta. Stevens nie cieszył się dobrą opinią ze względu na problemy z alkoholem i dość niekonwencjonalne metody pracy.

Dema zarejestrowane w Vanilla Studios przez wiele lat były uznawane za zaginione. Odnalezione przez Micka Jonesa, zostały opublikowane na bonusowej płycie wznowienia „London Calling” z 2004 roku.

Roztrzaskana gitara

Autorką zdjęcia z okładki płyty, na którym basista grupy rozwala swoją gitarę, jest Pennie Smith. Słynna fotograf dokumentowała występ The Clash w nowojorskim Palladium we wrześniu 1979. Zupełnie przypadkiem jedno z jej zdjęć stało się później jednym z najbardziej kultowych symboli rocka. O tym, w jakich okolicznościach została wykonana fotografia, opowiedział po latach sam Paul Simonon:

"

Palladium miało tylko miejsca siedzące, więc publiczność była nieruchoma cały wieczór. Nieważne, co robiliśmy - nie wzbudzało to w nich żadnej reakcji. Czasem bywam impulsywny, a tamtego wieczoru byłem już tak sfrustrowany tą publiką, że w którymś momencie zacząłem rozwalać scenę gitarą. "

Simonon roztrzaskał swoją gitarą o 22.50. Wiadomo to stąd, że dokładnie o tej porze zniszczył również swój zegarek.

Typografia użyta na okładce „London Calling” stanowi hołd dla debiutanckiego albumu Elvisa Presleya z 1956 roku. The Clash był wówczas pod wpływem amerykańskiego rock'n'rolla, który zainspirował go podczas trasy po Stanach Zjednoczonych.

Elvis_Presley

Londyńskie historie

Joe Strummer był uzależniony od codziennych wiadomości - stanowiły dla niego niewyczerpalne źródło inspiracji do tekstów. Dlatego też cały album „London Calling” stanowi rozbudowany i zróżnicowany komentarz do obrazu stolicy Wielkiej Brytanii lat siedemdziesiątych, zmagającego się z bezrobociem i narkomanami. Nie brakuje tu fikcyjnych postaci jak gangster Jimmy Jazz czy też autentyczny jamajski muzyk Jimmy Cliff wspomniany w „Guns of Brixton”.

Utwór ten był pierwszym skomponowanym i zaśpiewanym przez Paula Simonona. Basista nie był przekonany do swojego tekstu, lecz Joe Strummer zachęcał go do dalszej pracy. Opłaciło się - słowa, opisujące niepokoje społeczne związane z rosnącą siłą policji i recesją, na swój sposób przewidziały przyszłość. Niespełna dwa lata po opublikowaniu utworu doszło do zamieszek w Brixton, w których ucierpiało ponad 300 osób, a 100 samochodów zostało spalonych.

„Spanish Bombs” odnosi się do brytyjskich turystów, którzy odwiedzali Hiszpanię po śmierci Francisco Franco i obserwowali skutki wojny domowej. W bardziej osobiste rejony Strummer udał się w melancholijnym „Lost in the Supermarket”, gdzie opisuje wspomnienia z domu rodzinnego. Nie zabrakło jednak krytycznego kontekstu, wymierzonego w narastający, konsumpcyjny styl życia.

Londyn wzywa

Tytułowy singiel z albumu został wydany na tydzień przed jego premierą, 7 grudnia 1979 roku. Utwór częściowo zainspirował wypadek w elektrowni atomowej Three Mile Island z 28 marca 1979 roku. Był to najpoważniejszy przypadek tego typu w Stanach Zjednoczonych. Strummer przyznał, że czuł wówczas, jakby „cały świat miał nam się zaraz wymknąć z rąk”.

Inne wątki podjęte w tekście to m.in. lęk przed zatonięciem Londynu, brutalne działania policyjne oraz permanentne zadłużenie zespołu. Tematy te zasugerowała Strummerowi jego ówczesna partnerka, Gaby Salter, w trakcie podróży taksówką. Muzyk dał również wyraz obawom, że jego zespół nie osiągnie już sukcesu, bo punk swoje lata świetności ma już za sobą.

Don Letts, wieloletni przyjaciel The Clash, zrealizował teledysk do „London Calling” w okolicach przystani Cadogan. Zespół wykonuje w nim utwór na pokładzie barki w trakcie deszczowej nocy. Reżyser nie wspomina najlepiej prac nad klipem, bo sam nie umie pływać, ani nie lubi deszczu.

Przez wiele lat The Clash zdecydowanie odmawiał użycia „London Calling” w jakichkolwiek reklamach, w tym brytyjskiej firmie telekomunikacyjnej. Strummer zgodził się dopiero w 2002 roku, gdy zgłosili się do niego przedstawiciele Jaguara. Reklamę możecie obejrzeć poniżej.

W odpowiedzi na zarzuty fanów jego zespołu, odpowiedział:

"

Tak, zgodziłem się na to. Dostawaliśmy setki takich ofert i za każdym razem je odrzucaliśmy. Ale kiedy pomyślałem, że to Jaguar... Taaak. Kiedy jesteś w zespole i robisz coś razem, każdy na coś zasługuje. Szczególnie dwadzieścia lat po fakcie. "

Dwa albumy w cenie jednego

Wydanie „London Calling” wiązało się z pewnymi komplikacjami. The Clash trwał w ciągłym konflikcie ze swoim wydawcą. Tym razem chciał zemścić się na wytwórni CBS, która ustaliła zawyżoną cenę za jego EP-kę „The Cost of Living”. Aby zadbać o swoich fanów, zespół chciał wydać swój kolejny album na dwóch krążkach. Pierwotnie nie uzyskał na to zgody, zaproponował więc dołączenie darmowego singla do każdej płyty winylowej. CBS zgodził się na to, nie wiedząc, że na rzeczonym singlu znajdzie się... aż dziewięć utworów.

W ten sposób materiał z „London Calling” rozłożono na dwa winyle. Pierwsze wydania pomijają w trackliście utwór „Train in Vain”. Miał on się znaleźć na płycie dołączanej do magazynu „NME”. Pomysł okazał się ostatecznie zbyt kosztowny, by go zrealizować. Dziś trudno już sobie wyobrazić trzecią płytę The Clash bez tego utworu.

Przez to, że The Clash sprzedawał dwupłytowy „London Calling” oraz trzypłytowy album „Sandinista!” w cenie pojedynczego winyla, przez większość kariery tonął w długach wobec swojej wytwórni. Zespół zaczął zarabiać pieniądze dla siebie dopiero w 1982 roku.

37 lat później

Dziś żadna rockowa lista wszech czasów nie obejdzie się bez „London Calling”. Album trafił na ósme miejsce listy 500 najlepszych albumów wszech czasów magazynu „Rolling Stone”. Tytułowy utwór znalazł się na analogiczną listę dotyczącą pojedynczych kawałków na miejsce 15.

W 2003 roku „London Calling” został zagrany w trakcie 45. rozdania nagród Grammy. W hołdzie Joe Strummerowi wykonali go Bruce Springsteen, Elvis Costello, Dave Grohl i Tony Kanal.

W 2007 roku trzeci album The Clash został wprowadzony do Grammy Hall of Fame. Dwa lata później stacja BBC Radio 1 uznała go za jeden z najważniejszych albumów muzycznych wszech czasów.

Tracklista:

  1. London Calling
  2. Brand New Cadillac
  3. Jimmy Jazz
  4. Hateful
  5. Rudie Can't Fail
  6. Spanish Bombs
  7. The Right Profile
  8. Lost In The Supermarket
  9. Clampdown
  10. The Guns Of Brixton
  11. Wrong 'Em Boyo
  12. Death Or Glory
  13. Koka Kola
  14. The Card Cheat
  15. Lover's Rock
  16. Four Horsemen
  17. I'm Not Down
  18. Revolution Rock
  19. Train In Vain

W jakich okolicznościach poznaliście „London Calling” The Clash?

Jakub Gańko
Tagi: Rock News The Clash