Behemoth, Zeal & Ardor, In Twilight's Embrace na trasie Ecclesia Diabolica Baltica. Przystanek: Warszawa [RELACJA]

30.09.2019 18:27
Behemoth, Zeal & Ardor, In Twilight's Embrace na trasie Ecclesia Diabolica Baltica. Przystanek: Warszawa [RELACJA] Fot. Romana Makówka/Antyradio.pl

29 września w warszawskiej Progresji odbył się jeden z koncertów na trasie Behemotha: Ecclesia Diabolica Baltica. Poszliśmy, posłuchaliśmy, opowiadamy. 

Po występach w Poznaniu, Wrocławiu i Katowicach przyszedł czas na stolicę. W warszawskiej Progresji w ramach polskiej odsłony Ecclesia Diabolica Baltica wystąpili: Whoredom Rife, In Twilight's Embrace, Zeal & Ardor i gospodarze imprezy - Behemoth. Sprawdźcie, jak bawiliśmy się w zatłoczonej, jak zwykle podczas koncertów ekipy Nergala, Progresji.

In Twilight's Embrace na Ecclesia Diabolica Baltica w Warszawie

Coraz mniej kapel jest w stanie zachwycić mnie od pierwszej wygranej czy wykrzyczanej nutki. Niektóre płyty nieznanych mi wykonawców wchodzą dopiero po kilku kawałkach, innych nie dosłuchuję do końca. Dobrej muzyki, która dodatkowo mieści się w moim guście, wbrew dość popularnej opinii, jest w (hehe) diabły, więc po co marnować czas. Jednym z albumów, któremu nie dałam drugiej szansy, był polecamy mi wszędzie i przez wszystkich "Vanitas" grupy In Twilight's Embrace. Od czasu kiedy odpaliłam materiał po raz pierwszy omijałam zespół szerokim łukiem, jednak niezmiernie cieszę się, że nasze ścieżki się kolejny raz przecięły.

Przeczytaj także

In Twilight's Embrace na żywo jest definicją posępności, dziwactwa, szaleństwa i mroku, które aż wylewają się ze sceny. Numery z "Lawy" trafiają do mnie o wiele bardziej niż te z poprzednich albumów. Napisać tekst do blackmetalowego utworu po polsku i nie brzmieć jak idiota, zawsze będzie wyzwaniem. In Twilight's Embrace potrafi to robić ze smakiem, potrafi też spisaną historię podkreślić idealną do tego muzyką. Wie gdzie położyć mocne akcenty, a gdzie nie szczędzić melodii. Cyprian Łakomy w roli przewodnika po świecie zespołu wypada świetnie i mam wrażenie, że dopiero na żywo, z numerami z "Lawy" jest w stanie przekonać do tego największych sceptyków. 

Zeal & Ardor w Warszawie

Przed gwiazdami wieczoru na scenie pojawiła się szwajcarska grupa Zeal & Ardor. Wrzucenie kapeli do jakiejkolwiek szufladki gatunkowej jest niemożliwe. Muzycy łączą ze sobą ekstremalny metal, delikatny blues, a momentami może nawet gospel. I co ciekawe, to żre. Pod sceną na zmianę można się bujać, machać głową i tańczyć. Chociaż brzmi to dość groteskowo na papierze (przyjmijmy, że internet to ten papier), podczas występu nie ma czasu się nad tym zastanawiać, bo od kapeli nie można oderwać oczu.

W składzie Zeal & Ardor mamy 3 wokalistów, którzy osobno brzmią jak z zupełnie różnych bajek. Manuel Gagneux jest uniwersalny, ma ujmujący akcent, potrafi w jeden sekundzie przejść z ryku do czystego śpiewu, a jego plemienne zapędy idealnie wpasowują się w klimat. Z kolei Marc Obrist po godzinach mógłby dowodzić sludge metalowym bandem. Na słowa uznania zasługuje również basista kapeli. Nie wiem czy kiedykolwiek byłam na koncercie, kiedy publika piszczała gdy bas wysuwał się na pierwszy plan. Nie wydaje mi się, ale poproszę takich koncertów więcej.

Behemoth na Ecclesia Diabolica Baltica w Warszawie

Nazwać Behemotha dobrym zespołem, a ich występy udanymi koncertami to jak dać im w twarz. Zdarza mi się chodzić na przeróżne imprezy muzyczne: małe, duże, pełne zagranicznych gwiazd i te z polskimi udergroundowymi składami. Jednak tego, co zapewnia swoimi sztukami ekipa Nergala, nie da się porównać z niczym innym. Darski to mistrz ceremonii, a Behemoth to wymiar muzyki ekstremalnej, jakiego znaleźć nie jest łatwo. To teatr, dopięta na ostatni guzik celebracja i żonglerka emocjami.

Behemoth z występu na występ dodaje kolejnych atrakcji do swojego rozbudowanego show. Na Ecclesia Diabolica Baltica pojawiły się nowe animacje, nowa pirotechnika i dodatki do muzycznej uczty, która i bez swojej charakterystycznej otoczki byłaby wyśmienita. Zmianom uległa też setlista. Pojawiły się w niej prawdziwe rarytasy z "Arcana Hereticae" z "The Apostasy" na czele. Jednak największe ciary i tak miałam podczas "Sabbath Mater" i "Blow Your Trumpets Gabriel". Chociaż słuchanie i chwalenie Behemotha nie jest już takie trÓ, jak kiedy po raz pierwszy usłyszałam "Conquer All" to zespół niezmiennie robi na mnie ogromne wrażenie. Profesjonalizm, spójność, dobór środków przekazu, brzmienie, kondycja, zapał - to wizytówka Behemotha, która ewoluuje, ale nie zawodzi od lat. 

Zobacz też: Behemoth z nową epką z okazji trasy Ecclesia Diabolica Baltica

Joanna Chojnacka
Joanna Chojnacka Redaktor antyradia
Polub Antyradio na Facebooku
CZYTAJ TAKŻE
Logo 18plus

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.