09.07.2015 14:30

Bill Ward: Ja wyrzuciłem Ozzy'ego z Black Sabbath

Perkusista zespołu zdradził kulisy rozstania grupy ze swoim oryginalnym wokalistą w 1979 roku. Decyzja została podjęta wspólnie z Iommim i Butlerem, ale werdykt wydał bębniarz. Jak wyglądała ta historia?

Bill Ward: Ja wyrzuciłem Ozzy'ego z Black Sabbath
foto: domena publiczna

Rozstanie pozwoliło zaistnieć w szeregach Black Sabbath innym wokalistom, w tym Ronniemu Jamesowi Dio, zaś Ozzy mógł rozpocząć swoją obfitującą w sukcesy solową karierę. W samym końcu lat 70. muzycy metalowego zespołu podjęli decyzję o zrezygnowaniu ze współpracy z Osbournem. Bill Ward mówi, że w zasadzie sam zgłosił się na ochotnika, aby obwieścić wokaliście informację o tym, że nie jest on już członkiem Black Sabbath:

"

Pomyślałem, że może jestem najwłaściwszą osobą do zrobienia tego. Po prostu podniosłem swoją rękę zgłaszając się i była to jedna z najgorszych rzeczy, jakie kiedykolwiek zrobiłem w życiu. To był tragiczny dzień. Dzień, w którym zespół się rozpadł. "

Do tej sytuacji doprowadziło to, że Ozzy zaczął tracić kontrolę nad swoim piciem i zażywaniem narkotyków. Zespół zjednoczył się ponownie dopiero w 1997 roku, a wspólną płytę grupa nagrała zaś w 2013 roku, jednak bez udziału Warda, który uznał, że przedstawiona mu oferta nie nadaje się do podpisania.

Perkusista wyznał również, że to właśnie on dostawał z reguły niewdzięczne obowiązki do wykonania grając w Black Sabbath:

"

Byłem jak cholery odźwierny w tym zespole. W większości dostawałem gównianą robotę, której nikt inny nie chciał się podjąć. "

Między Ozzym a Wardem od lat trwa słowna przepychanka w mediach, w której bębniarz żądał m.in. żeby Osbourne go przeprosił. Pomimo tych utarczek perkusista w dalszym ciągu ciepło wspomina ich pierwsze spotkanie, które zakończyło się poznaniem głosu wokalisty:

"

Ja, Geezer i Tony mieliśmy długie włosy, a Ozzy był skinheadem. W tamtym czasie spotkanie długowłosych osób ze skinami zawsze kończyło się tym, że ktoś musiał ucierpieć. Jednak kiedy zaśpiewał pomyślałem: „O mój Boże, mamy tu do czynienia z czymś wyjątkowym”. Ozzy był mi jak brat i nadal nim jest. Choć z nim nie rozmawiam to nie jest tak, że go już nie kocham. "

Ostatnią solową płytą Billa Warda jest „Accountable Beasts”, która ukazała się w 2015 roku i jest pierwszym krążkiem artysty po 18 latach przerwy.

Uważacie, że bieg historii Black Sabbath i Ozzy'ego Osbourne potoczył się właściwie?

Robert Skowroński
Tagi: Rock News Black Sabbath Bill Ward