07.06.2016 09:53

Bill Ward założył z synem nowy zespół

Myśleliście, że ex-perkusista Black Sabbath pójdzie na emeryturę? Nic z tych rzeczy. Właśnie powołał do życia projekt Day of Errors m.in. z synem u boku.

Bill Ward założył z synem nowy zespół
foto: facebook.com/Bill-Ward-109213359124333

Wiemy, że nie wszyscy muzycy Black Sabbath dogadali się w sprawie występów na pożegnalnej trasie zespołu „The End”. Bill Ward przekonywał, że otrzymał niekorzystną dla niego propozycję kontraktu, zespół z kolei utrzymywał, że chodzi o jego problemy zdrowotne i że nawet zaprosił go na ostatni koncert. Jeśli ktoś miał jeszcze jakieś nadzieje, że ten spór się wyjaśni, należy je już raczej włożyć między bajki.

Nie oznacza to wcale, że perkusista spędzi resztę życia na ciepłej emeryturze i prowadzeniu swojego programu radiowego. Jak poinformował na swoim oficjalnym profilu na Facebooku, nadal ma w sobie chęć grania i specjalnie z myślą o niej założył nowy projekt pod szyldem Day of Errors. W składzie towarzyszyć mu będą basista i wokalista Dean Diltz oraz gitarzysta Joe Amodea. Jako gościnni muzycy dołączą do niego Walter Earl i jego syn, Aron Ward.

Oto pełne, oficjalne oświadczenie muzyka:

"

Pragnąc podtrzymać przy życiu mojego perkusyjnego ducha, mam przyjemność ogłosić, że pomogłem stworzyć nowy, trzyosobowy zespół Day of Errors z dodatkowym udziałem dwóch muzyków na klawiszach i perkusji.
Gramy głośno i ciężko, nie zapominając o uwerturach do naprawdę mocnych, mocnych części.
Oto pełny skład:
Joe Amodea - gitara, dodatkowy wokal
Nick Diltz - bas, wokal
Bill Ward - perkusja, dodatkowy wokal
Gościnni muzycy:
Walter Earl - perkusja
Aron Ward - klawisze
Więcej informacji wkrótce. "

Poza Black Sabbath, Bill Ward był również znany z kariery solowej. W 2015 roku wydał trzeci krążek pod własnym nazwiskiem zatytułowany „Accountable Beasts”. Od poprzedniego wydawnictwa - „When the Bough Breaks” - dzieliło go aż 18 lat. Na płycie wspomagał go m.in. Walter Earl, który dołączył teraz do składu Day of Errors. Muzyk udowadniał wówczas na swoim Instagramie, że nadal trzyma formę:

Tymczasem Tony Iommi wyznał w jednym z ostatnich wywiadów, że tęskni za żartami, które jego zespół robił Wardowi w czasach swojej świetności. Czytanie o nich może wywoływać ciarki na plecach, ale w końcu od czego jest Black Sabbath? Przytoczona przez gitarzystę anegdota miała miejsce, gdy muzycy zatrzymywali się w domu Johna DuPonta, producenta farb, w Los Angeles...

"

Znaleźliśmy w jego garażu całą tę farbę i byliśmy akurat nieco wku*wieni, więc uznaliśmy za świetny pomysł pomalowanie Billa na złoto od stóp do głów. Dostał konwulsji. Lekarze z ambulansu krzyczeli na nas, że jesteśmy idiotami i mogliśmy go zabić. Dali mu adrenalinę i musieliśmy zmyć z niego farbę. Koniec końców wyglądał jak burak. "

Czekacie na pierwsze utwory nowego projektu Billa Warda?

Jakub Gańko
Tagi: #Bill Ward #Rock News