11.07.2017 14:26

Black metal to komercha

„Black metal to wojna” wieścił tytuł płyty z 2001 roku. Nie sposób się nie zgodzić z tym stwierdzeniem również i dziś. Wszak zarabianie pieniędzy i show biznes to istne pola bitwy.

Black metal to komercha
foto: Romana Makówka/ Antyradio.pl

Oczywiście mroczni muzycy z corpse paintingiem upodabniającym ich do postaci z najgorszych koszmarów lub niekiedy „demonów z wyprzedaży”, wciąż nie wygryźli Rihanny czy Lady Gagi z rozgłośni radiowych i stacji muzycznych. Ba, nic nie zwiastuje tego, aby ten stan rzeczy miał się kiedykolwiek zmienić. Kapelom o piekielnie brzmiących nazwach jest także daleko do zdetronizowania gigantów gitarowego grania z Metallicą na czele.

Coś się jednak zadziało. Czy to sprawka okultystycznego rytuału? Czy ingerowały w to siły z najgłębszych odmętów piekła? A może muzyka z założenia kierowana do niszy znalazła sposób, by przemówić do rzesz? Black metal zagościł na portalach plotkarskich, upomniał się o niego przemysł filmowy, a na naszym polskim poletku bilety na koncerty z tego nurtu sprzedają się nie gorzej niż te na discopolowych wykonawców. Nad krajem, gdzie Wisła płynie, zawisła czerń, black metal znalazł sposób na to, żeby się sprzedać.

Satanista z Pudelka

Mezalians! Jedyna i niepowtarzalna Królowa (tak przynajmniej o sobie mówi) i naczelny skandalista III RP. Doda i Adam „Nergal” Darski. Przeciętny Kowalski zapytany o „monarchinię w różu” bez większego namysłu byłby w stanie ją połączyć z kilkoma hitami lub przynajmniej skojarzyć z jej dwoma dużymi atutami. A Nergal? Prawdopodobnie statystyczni Janusz i Grażyna prędzej opowiedzieliby o narwalu (gatunek ssaka wodnego) niż o jakimś Nergalu. Sytuacja zmieniła się w 2009 roku, kiedy to brukowce i portale plotkarskie poinformowały o nowym partnerze Doroty Rabczewskiej. Kim jest wybranek jej serca? Czym się zajmuje? To ktoś znany? Black metal został przedstawiony Polakom, choć sam Behemoth w tym czasie był już naszym czołowym towarem eksportowym w dziedzinie ekstremalnego grania.

Adam Darski to inteligentny człowiek - oczytany, zaznajomiony z wytworami kultury, o ugruntowanych poglądach, których potrafi bronić w przekonywujący sposób. Rozumie on jeszcze jedną rzecz, która jest niezbędna w jego branży - jakimi prawami rządzi się show biznes i w jaki sposób osiągnąć w nim zamierzony cel. Darcie Biblii i wiążące się z tym aktem szlajanie się po sądach, to nie sposób na zdobycie odbiorców wśród osób w wieku 60+, ale gwarant zwrócenia na siebie uwagi ogólnopolskich mediów już tak.

Próżno szukać odpowiedzi na to czy skandalizujące zachowania lidera Behemotha to zabiegi marketingowe czy rodzaj prowokacji mieszczący się w metalowej ikonografii. Jakby nie było, przyniosło to skutek. Stoją za tym twarde liczby. Płyta Behemotha „The Apostasy” z 2007 roku dotarła na liście OLiS do 9. pozycji (to i tak wielki sukces), ale już krążki „Evangelion” i „The Satanist” uplasowały się na 1. miejscu zestawienia - oba ukazały się już po tym, jak wokalista grupy zaistniał w świadomości Polaków. Oczywiście nie można pominąć warstwy muzycznej, która ma grono swoich amatorów, ale coś jest wyraźnie na rzeczy.

Dziś Nergal nagrywa z Johnem Porterem, a ich wspólna płyta „Songs Of Love And Death” została wydana przez Agorę. Behemoth wypuszcza w Polsce płyty nakładem mniejszego Mystic Production. Ponadto Adama Darskiego z łatwością można wypatrzyć w otoczeniu celebrytów na co ważniejszych wydarzeniach. Tak oto black metal wyszedł, w tym przypadku, z nadbałtyckich lasów i wkroczył z podniesionym czołem i kieliszkiem szampana na czerwony dywan. Nergal pozostał wierny sobie, bo nawet przy szczerych chęciach trudno nazwać twórczość jego macierzystej grupy zamachem na kieszenie odbiorców 4fun.tv lub Radia Zet. Jednak zarówno skandale, jak i głośny związek z gwiazdą pop zaprowadziły go do miejsc, które nie były przeznaczone dla ludzi z trupim makijażem oraz z gitarą w jednej i maczugą w drugiej ręce.

Furia muzyki rozgania Mgłę

Tajemnicza Mgła już od siedemnastu lat konsekwentnie budowała swój wizerunek w blackmetalowym podziemiu. W ostatnich latach wyrosła na jedną z bardziej znanych formacji w swoim kręgu. Grupa gościła m.in. na organizowanym przez Artura Rojka i cieszącym się popularnością OFF Festivalu, dotyczy to zresztą Furii, o której później. Na poczytnym zagranicznym portalu Pitchfork można było z kolei znaleźć pozytywną recenzję płyty „Exercises in Futility” z 2015 roku. Mgła z końcem kwietnia 2017 roku wyruszyła w trasę po Polsce, która objęła sześć miast. Dwa występy się wyprzedały. Nie były to co prawda zbyt duże lokale, ale nie często słyszy się o tym, aby kapela blackowa, która dodatkowo ostatni materiał wydała dwa lata wcześniej, wyprzedała koncert. Fenomen tym ciekawszy, jeżeli weźmie się pod uwagę to, że muzycy niechętnie udzielają wywiadów, skrywają swoje twarze i dokonują wszelkich kroków, które każdemu zespołowi przeszkodziłyby w osiągnięciu komercyjnego sukcesu.

Kolejnym dowodem na wyjście tego skrajnie brutalnego gatunku z cienia jest Furia. Porównywanie tekstów Michała „Nihila” Kuźniaka do poezji Leśmiana to już duża nobilitacja. Skąd jednak śląski kwartet znalazł się na ustach ludzi? Powodem krążek „Księżyc Milczy Luty” z 2017 roku. Z hałd na wspomniany wcześniej OFF Festival, z dymu wydobywającego się kominami do... no właśnie... mainstreamu?

Ekstremalny metal to wciąż nisza, ale wzrost popularności gatunku w Polsce jest zauważalny. To zaś odbija się na jakości muzyki, jak zauważył sam Nihil artyści otworzyli się na inne gatunki i instrumentarium. Nie chodzi im już tylko o bycie radykalnymi oraz obrazoburczymi. Za tym co robią ma iść jakość, która jednocześnie zachowuje swoją surowość. Tu nie ma mowy o uznanych producentach i wielkich stołach mikserskich krystalizujących brzmienie formacji, ale paradoksalnie chropowatość undergroundu, budowana poprzez fatalnej jakości gitary i jeszcze gorsze wzmacniacze, powoli odchodzi do lamusa.

Zabij jeszcze raz Varg

Gatunek największą estymą cieszy się w krajach skandynawskich, skąd wyrósł. Już niemal w legendę obrosły historie z lat 90. z Vargiem Vikernesem, Euronymousem z Mayhem czy Samothem z Emperora w rolach głównych. Panowie, choć wówczas bliżej im raczej było do chłopców, z ochotą sięgali po zapałki mające im posłużyć do palenia kościołów. Tylko w latach 1992-1996 w Norwegii doszło do ok. 50 podpaleń świątyń z rąk osób związanych ze sceną blackmetalową. Vikernesowi udowodniono część z tych czynów, w tym podpalenie pochodzącego z ok. 1150 roku kościoła Fantoft Stave. Obraz budynku po dewastacji zdobi jego EP-kę „Aske”.

Nie mniej głośną sprawą było zabójstwo Øysteina „Euronymousa” Aarsetha, którego dokonał Vikernes w 1993 roku. Dźgnął on kolegę 23 razy - 2 razy w głowę, 5 w szyję i 16 w plecy. Varg został skazany na 21 lat więzienia (to najwyższa kara przewidziana przez norweskie prawo). Na wolność wyszedł w maju 2009. Zresztą nie mógł on narzekać na złe warunki za kratkami, gdzie zarejestrował kilka kolejnych płyt Burzum. Varg wciąż nagrywa i działa także jako... YouTuber. Na swoim profilu publikuje m.in. filmiki, na których pokazuje jak uczy swoje dzieci (tak, morderca i podpalacz hajtnął się) angielskiego. Inna kwestia, że pociechy uczą się słówek na przykładzie broni palnej - tyle dobrego, że plastikowej.

Historia blackmetalowców z Północy doczekała się kilku książkowych publikacji, przeleżała kilka lat, aż w końcu upomniało się o nią Hollywood. Powstanie film dla zapaleńców tematu, z góry skazany na obrót festiwalowy? Nie, projekt powstaje dla studia 20th Century Fox, a na ekranie zjawią się Rory Culkin (brat Macaulaya Culkina), Jack Kilmer znany z „Nice Guys. Równi goście”, Valter Skarsgård (z tych Skarsgårdów - jego brat to Alexander, a ojciec Stellan) oraz Emory Cohen z nominowanego do Oscara w trzech kategoriach „Brooklynu”.

Reżyserem jest Szwed, Jonas Åkerlund, współzałożycielem blackowego zespołu Bathory, ale też twórca klipów The Prodigy, The Rolling Stones, Madonny, Britney Spears, Maroon 5, Beyonce czy też Metalliki. Ostatni z wymienionych już przyczynili się do promocji jeszcze niepowstałego dzieła. Teledysk Jamesa Hetfielda i spółki do utworu „ManUNkind” nie tylko promował 10. studyjną płytę grupy, to także zapowiedź opisywanego projektu zatytułowanego „Lords of Chaos”.

Obraz ma się przede wszystkim skupić na sprawie morderstwa Euronymousa. Sensacyjna tematyka, znane twarze, wielkie studio i promocja zafundowana przez Metallikę? Czy trzeba czegoś więcej, aby mówić o tym, że tajemnicza zbrodnia z zasypanych śniegiem norweskich lasów stanie się maszynką do robienia pieniędzy?

Szatan zaprzedał duszę

Czy black metal łasi się do mainstreamu, czy to może mainstream wyciągnął rękę do black metalu? Nie chcąc w żaden sposób urazić Nergala, to jednak wydaje się, że podpada on pod tę pierwszą kategorię. Adam Darski to już nie tylko muzyk. To też biznesman - kapela doczekała się m.in. własnych piw od browaru Perun. A reszta rodzimej sceny? To grupy zanurzone w polskości, odwołujące się do słowiańskich wierzeń i mitów, robiące wszystko po swojemu przy wsparciu małych wytwórni. Artyści skazują się na niszowość, nie starają się wejść do głównego nurtu, to on swoimi rwącymi odnogami wpłynął w gatunek, choć na tyle na ile to możliwe w black metalu.

Rosnąca popularność to prawdopodobnie też pokłosie przesunięcia granic tabu w tych wybitnie komercyjnych obrębach sztuki. Odraza bijąca od ekstremalnego metalu i poszerzanie etycznych granic nie mają już takiej siły rażenia, już tak nie szokują. W dobie, w której na Facebooku transmitowane są zbrodnie, a gwiazdki pop w każdym kolejnym klipie są jeszcze bardziej rozebrane, coraz trudniej znaleźć coś, co chwyciłoby odbiorcę za fraki i nim potrząsnęło. Szatan otworzył się na ludzi, ale w przeważającej większości wypadków zachowuje czerń swojej duszy przepełnionej grzechem.

Robert Skowronski
Tagi: #Behemoth #Burzum #Duperele