07.09.2016 10:30

Blaze Bayley: Moje albumy z Iron Maiden wytrzymają próbę czasu

Czasem dobrze jest powspominać stare dobre czasy. Były wokalista Iron Maiden jest dumny z płyt, które nagrał razem z kapelą i uważa, że grono fanów tych krążków stale rośnie.

Blaze Bayley: Moje albumy z Iron Maiden wytrzymają próbę czasu
foto: kadr z wideo

Blaze Bayley zastąpił Bruce'a Dickinsona w Iron Maiden w 1994 roku i było to nie lada zadanie, bo fani długo nie mogli się przyzwyczaić do tego, że nie ma ich ulubionego frontmana. Wokalista wielokrotnie podkreślał, że niesłusznie zwala się na niego winę za odejście Dickinsona.

Bayley nagrał wraz z kapelą dwa krążki - „The X Factor” oraz „Virtual XI” i uważa, że w momencie kiedy dołączył do zespołu rozpoczął się nowy rozdział dla kapeli:

"

Jest to początek progresywnej ery i przed tym jak dołączyłem do Iron Maiden nie skomponowano żadnych utworów, nic nie przygotowano na płytę. Zaczęliśmy wspólnie coś tworzyć, Steve Harris słuchał mojego głosu i komponując utwory miał mój wokal w swojej głowie. Zapewne dlatego takie numery jak „Sign Of The Cross” czy „The Clansman” wyszły tak dobrze. Sporo też sam komponowałem i myślę, że te dwa albumy pokazują zmianę od tego, co pojawiło się na „Somewhere In Time” w stronę prawdziwie mrocznej i progresywnej ery. Wszędzie tam, gdzie ludzie lubią ciemne, intensywne i pełne emocji rzeczy ten właśnie krążek jest bardzo popularny. To wszystko, naprawdę - inny głos, inne podejście. "

Muzyk podkreślił, że jeszcze przed dołączeniem do zespołu był jego fanem i czas spędzony z kapelą nadal mile wspomina:

"

Podobało mi się, że jestem tego częścią i należę do zespołu, który nie musi iść na muzyczne kompromisy i może komponować wyłącznie dla siebie. Czułem się z tego dumny i to jest coś, co wprowadziłem również do swojej solowej kariery, tego wszystkiego nauczyłem się od Steve'a Harrisa. "

Jak się okazuje to właśnie basista Iron Maiden był inspiracją dla Bayleya. Wokalista podziwiał jego kreatywność w obrębie komponowania i bacznie podpatrywał kolegę z zespołu.

Muzyk zauważył również, że z biegiem czasu fani docenili jego wkład do zespołu. Sam wokalista uważa osobiście, że są to na tyle świetne krążki, iż pomimo upływu czasu nadal będą się dobrze prezentować:

"

Minęło dwadzieścia lat i fani, którzy teraz interesują się kapelą, sięgają po te krążki - myślę, że jest to dla nich zaskoczenie, gdy słyszą inny głos niż Bruce'a Dickinsona. Sporo ludzi przychodzi do mnie z nowym egzemplarzem „The X Factor” oraz „Virtual XI”, żeby otrzymać autograf. To przyjemne, że na tych płytach są utwory, które wiele znaczą dla ludzi i to jest bardzo miłe uczucie. "

Blaze Bayley często spotyka melomanów, którzy nie krępują się mu powiedzieć, że na samym początku nie byli najlepszego zdania o tych płytach, ale z czasem to uległo zmianie:

"

Niektórzy mówią: „Wiesz, wtedy ich nie lubiłem, ale nie miałem wyboru i do nich wracałem, bo przesłuchałem wszystko inne. Gdy wracałem do tych płyt i słuchałem ich bez emocjonalnego przywiązania - mój ulubiony wokalista opuścił mój ulubiony zespół, wtedy zacząłem rozumieć te albumy”. To naprawdę świetne uczucie i jestem zaszczycony będąc członkiem zespołu w tamtym okresie, gdy w przemyśle muzycznym, jak również w samej kapeli, zachodziły spore zmiany. Uważam, że te nagrania, te płyty przetrwają próbę czasu i zawsze będzie mieć to głębsze znaczenie. Naprawdę jestem z tego powodu szczęśliwy, to miłe, gdy spotykam fanów, którzy mówią, że te płyty są jednymi z ich ulubionych. "

„The X Factor” wylądował na 147. pozycji listy Billboard 200, zaś „Virtual XI” zajął 124. miejsce. W porównaniu do chociażby najnowszego krążka zatytułowanego „The Book of Souls”, który wskoczył na 4. pozycję tej listy, płyty wypadają słabo, ale mimo to wokalista jest dumny ze swoich dokonań. Co więcej Blaze Bayley chciałby zorganizować koncert z wszystkimi wokalistami, którzy udzielali się w Iron Maiden. Czas pokaże, czy pomysł wypali.

A Wy jak oceniacie „The X Factor” oraz „Virtual XI”?

Aleksandra Degórska
Tagi: Rock News Iron Maiden Blaze Bayley