Bruce Dickinson: Pierwsza płyta Iron Maiden brzmi jak gówno

Robert Skowronski
21.09.2015 08:03
Bruce Dickinson: Pierwsza płyta Iron Maiden brzmi jak gówno Fot. face to face/Reporter/East News

Artyści różnie wspominają swoje debiuty po latach od ich wydania. Pierwsza płyta Iron Maiden została poddana ocenie nie Paula Di'Anno, a Bruce'a Dickinsona, który nie pozostawił na niej suchej nitki.

Album, którego tytuł to po prostu „Iron Maiden”, zdaniem wielu ma w sobie coś z punkowej estetyki. Z tą oceną zupełnie nie zgadza się obecny wokalista grupy, który przypomina wczesne wywiady ze Stevem Harrisem, w których mówi on, że nie znosi punk rocka. Dickinson dodaje, że:

Pierwsza płyta Iron Maiden brzmi punkowo, bo ogólne brzmienie albumu było, jak kupa gówna. Steve nienawidzi tego krążka. Pierwszy wokalista, Paul Di'Anno, nadał materiałowi nieco z tej estetyki, ale punkowa etykieta została przypięta przez prasę. Jak tylko wyszło „Killers”, które było porządnie wyprodukowane, powróciły te porównania. Jest tam „Murders In The Rue Morgue”, które mogłoby się znaleźć na płycie Deep Purple „In Rock”, jest „Prodigal Son” - progresywna ballada - gdzie w tym punk?

Bruce Dickinson nie jest fanem twórczości swoich rodaków z takich zespołów, jak Sex Pistols czy The Clash. W jednym z wywiadów wyznał, że uważa punk za tandetę. Dodał również, że powodem, dla którego świat sztuki przyjął takie zespoły, było to, że mógł je kontrolować. Dickinson twierdzi też, że punkowe zespoły tak naprawdę chciały być jak te heavymetalowe otoczone wianuszkiem gwiazd porno.

O początek kariery Iron Maiden spytany został również Steve Harris. Dokładniej o to, czy idea „zrób to sam” była wspólna dla punk rocka, jak i dla Iron Maiden:

Niczego nie dzieliłbym z grupami punkowymi, bo nie znoszę ich. Kradli nam występy. Większość z tych ludzi nie potrafiła grać na instrumentach, co było denerwujące, a mimo to występowali na żywo i pisała o nich prasa. Mieliśmy szczęście, że zostało nam parę miejsc do występowania, takich jak: Cart and Horses, The Ruskin Arms w Stratford i The Bridgehouse w Canning Town. Nienawidziliśmy wszystkiego, co związane było z tym nurtem. Nie mieliśmy z nimi nic wspólnego. Znaczna część tych osób pochodziła z dobrych domów i tylko udawała swoją buntownicza postawę. 

Dziś już nikt nie powie, aby to co gra Iron Maiden miało związek z punk rockiem, a już na pewno ostatnia płyta zespołu, czyli „The Book Of Souls” z utworami „Speed Of Light”, „Empire Of The Clouds” czy „Tears of a Clown”.

A Wy co sądzicie o pierwszej płycie Iron Maiden?

Robert Skowronski Redaktor antyradia
CZYTAJ TAKŻE
Logo 18plus

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.