23.03.2017 10:55

Chester Bennington: Gdyby nie muzyka, byłbym teraz martwy

Wokalista Linkin Park opowiedział o okolicznościach powstania singla „Heavy”. Jego zdaniem to zapowiedź ciężkiego kierunku nowej płyty - mimo jej popowego brzmienia.

Chester Bennington: Gdyby nie muzyka, byłbym teraz martwy
foto: Retna / Photoshot / Reporter / East News

Wszyscy już wiemy, jak zapowiada się „One More Light”. Po singlowych „Heavy” oraz „Battle Symphony” nie ma już najmniejszych wątpliwości, że nie będzie to płyta w starym stylu znanym z płyt „Hybrid Theory” i „Meteora”. Muzycy bronili już jej popowego charakteru i przyznawali, że zawsze ciągnęło ich w tę stronę. Z kolei Chester Bennington tłumaczył, że jest już za stary, by drzeć się o tych samych nastoletnich lękach.

Jeśli jednak przyjrzeć się tekstowi utworu, wcale nie jest on aż tak odległy od dotychczasowej twórczości grupy. Teraz wokalista przybliżył okoliczności powstania kontrowersyjnego singla. Jak zdradził, jeszcze przy nagrywaniu „The Hunting Party” muzycy zaczęli skręcać w całkiem popową stronę, a Mike Shinoda otwarcie pytał o możliwość współpracy z Katy Perry czy Kelly Clarkson.

Gdy Chester przyznał się, że tak naprawdę lubi pop, klamka tak praktycznie zapadła. Pewnego dnia Bennington zaczął w studiu szczerze opowiadać o tym, co u niego słychać - i tutaj narodził się „ciężki” charakter powstającego kawałka.

"

Zacząłem opowiadać mocne rzeczy. Ktoś bardzo mi bliski próbował popełnić samobójstwo, a ja musiałem się mierzyć z konsekwencjami. Życia reszty miały być inne od tego momentu... Identyfikuję się z tym. To szalone, że po tym, jak obserwowałem, że ktoś próbował zrobić coś takiego, nie mogłem uwierzyć, że sam kiedyś przez to przechodziłem. To przecież okropne. Zaczęliśmy się zastanawiać, jak to się stało, że doprowadziliśmy się do takich stanów. Jak można utknąć w takim schemacie? I tak powstała piosenka. "

Wokalista zdradził, że gdy była już gotowa, każdy z muzyków czuł się z nią dobrze, potrafił się do niej odnieść i przyniosła mu ulgę. Duży wpływ na to, że członkowie zespołu zdecydowali się tak otworzyć, miała obecność zewnętrznych producentów. Chester przyznał, że największą ulgę sprawiło mu to, że mógł być w studiu po prostu szczery.

"

To, gdzie jestem teraz, w 2017 roku, to dokładna odwrotność tego, gdzie tkwiłem w 2015 roku. Naprawdę nienawidziłem życia, nie chciałem niczego czuć, pragnąłem być socjopatą i nie miałem na nic ochoty. Nie chciałem przejmować się uczuciami innych i samemu nic nie czuć. Nie mogłem pogodzić się wtedy z życiem, ale teraz je absolutnie kocham. Nie czuję już, że miotam się wte i wewte. Myślę, że to był wtedy mój ostateczny upadek, ale potem przeszedłem przez to wszystko, wykonałem mnóstwo ciężkiej pracy, odbudowałem się i zbieram nagrody. "

Bennington jest też szczęśliwy, że miał okazję przelać swoje doświadczenia na nową muzykę. Sam „Heavy” opowiada właśnie o tym, co się działo w jego umyśle i uświadamianiu sobie, że ma się poważny problem. To szczere wyznanie człowieka, który sam nie wie, co się z nim stało i jak mógł dopuścić się do takiego stanu.

"

Polecam każdemu, by opisał swoje problemy na papierze. Wywleczenie tego na zewnątrz pali całe to gówno. Pogadaj o tym z kimś. Ja miałem na tyle szczęścia, że zapisałem się do programu 12 kroków. Trafiłem do pokoju z nieznajomymi ludźmi i wszyscy opowiadaliśmy o swoim życiu. Normalni ludzie nie mają takiej okazji, tylko noszą to w sobie. Tam opowiadasz o sobie obcym ludziom i wszyscy się potem śmiejemy albo sobie współczujemy i ściskamy się na koniec. Każda grupa ludzi mogłaby tak robić, ale wszyscy boimy się otwierać przed innymi, bo obawiamy się, co oni o nas pomyślą. "

Sam wokalista przyznał zaś, że w obecnej chwili nie obchodzi go już, co sądzą na jego temat inni. Dotyczy to również jego twórczości.

"

Wiem doskonale, kim jestem i co się na mnie składa. Jestem z tego w pełni zadowolony. To wspaniałe, że mogę robić to, co robię, szczególnie dla kogoś takiego jak ja. Gdyby nie muzyka, byłbym martwy. Na 100%. "

Cóż, jeśli sam Chester i reszta zespołu jest zadowolona z tego, co stworzyli, to nie ma co im zarzucać. Niezadowoleni z nowego brzmienia fani będą musieli pozostać przy mocniejszych coverach lub liczyć, że wszystko zabrzmi autentycznie ciężej na koncertach - w tym 15 czerwca 2017 roku na Impact Festival 2017.

Jakub Gańko
Tagi: #Linkin Park #Rock News