09.11.2016 12:58

Co Cliff Burton pomyślałby o Metallice lat 90.?

Co pomyślałby Cliff Burton o muzyce Metalliki zarejestrowanej po jego śmierci? James Hetfield nie wstydził się powiedzieć, co sądzi na ten temat.

Co Cliff Burton pomyślałby o Metallice lat 90.?
foto: Tasso Marcelo / AFP / East News + Tony Mottram / Photoshot / Retna / REPORTER + Hrabia pejnta

Dla fanów Metalliki, którzy nie cenią sobie odsłony zespołu z lat 90. najczęstszym wytłumaczeniem dla złagodzenia brzmienia formacji jest „Cliff Burton nigdy nie pozwoliłby, aby to się stało!”. Niestety nie możemy go już o to zapytać osobiście, toteż nie dowiemy się, czy to stwierdzenie jest prawdą, czy też nie. Kto wie, być może bardzo chętnie ściąłby włosy i nagrał „I Disappear” na ścieżkę dźwiękową do „Mission: Impossible”, przy okazji inkasując miliony zielonych papierków? Nigdy się nie przekonamy, jak by się zachował, gdyby miał taką możliwość, jednak wciąż możemy pofantazjować i zastanowić się, co by było, gdyby...

To interesująca kwestia, dlatego James Hetfield został zapytany, co jego zdaniem powiedziałby Cliff Burton o niektórych kierunkach kapeli w okresie między wydaniem „Czarnego albumu” i „St. Anger” z 2003 roku. Jego odpowiedź była zaskakująca o tyle, że wokalista przyznał - choć zespół musiał się rozwijać, tak diametralna zmiana nie była konieczna i w pewien sposób nie był jej zwolennikiem.

Przeczytajcie jego wypowiedź poniżej:

"

Cóż, pomyślałbym, że spotkałyby się z pewnym oporem, z pewnością. Uważam, że „Czarny album” to świetna płyta i doceniam fakt, że mieliśmy jaja, żeby go nagrać i mieliśmy producenta Boba Rocka do współpracy z nami. To się musiało stać, naprawdę musiało. Wiesz, kiedy cofam się w czasie i przypominam sobie „...And Justice for All” dochodzę do wniosku, że nie mogliśmy pozostać na tej ścieżce. Potrzebowaliśmy kolejnej pary zaufanych uszu. Jednak sądzę, że Cliff prawdopodobnie wtrąciłby nieco innych rzeczy - jego bas byłby słyszalny, a także pojawiłyby się pewne elementy będące muzycznym wyzwaniem. Prawdopodobnie. Zdecydowanie uważam, że w erze „Load” i „Reload” miałbym sojusznika, który byłby bardzo przeciwny temu wszystkiemu - zmianie wizerunku kapeli czy też Metallice w wersji U2. "

Zapytany, co ma na myśli mówiąc o „sojuszniku” i czy nie czuł się komfortowo z muzyką, jaką grał wtedy zespół, James Hetfield wyjaśnił, że nagrali wtedy sporo materiału z którego jest zadowolony, jednak mogli bardziej filtrować utwory, które trafiały ostatecznie na płyty.

"

Nie, nie, wcale nie. Są tam pewne świetne, świetne kawałki, jednak w mojej opinii cała metaforyka, wizerunek i tego typu rzeczy nie były potrzebne. Z kolei ilość piosenek, jakie napisaliśmy była... rozmyła moc trucizny serwowanej przez Metallikę - przypuszczam, że Cliff zgodziłby się z tym. "

Wspomniał też o „St. Anger” i spróbował ustosunkować się do pytania o to, czy ten krążek traktuje jako nowy start, czy raczej koniec okresu, o którym mówił wcześniej:

"

Cóż, nie jestem pewien. Dla mnie „St. Anger” jest w pełni niezależny od reszty. To bardziej stanowisko niż album. To bardziej ścieżka dźwiękowa do filmu, w pewien sposób. Są tam niektóre naprawdę interesujące i wypasione riffy, są tam pewne świetne piosenki. Jednak dźwiękowo brzmi to fragmentarycznie, co oddaje dokładnie to, gdzie byliśmy wtedy. W tej fragmentacji zbliżyło to nas do siebie, dlatego był to bardzo niezbędny element układanki, który pozwolił na to, że jesteśmy dziś tu, gdzie jesteśmy. "

To bodaj najbardziej szczera odpowiedź, jaką mogliśmy otrzymać z ust Hetfielda w tym momencie. Jego wypowiedź może sugerować, że większość winy za albumy pokroju „Load” czy „Reload” ponosi Lars Ulrich, co zapewne nie będzie wielkim zdziwieniem dla fanów zespołu.

Metallica aktualnie zbliża się wielkimi krokami do premiery najnowszego krążka, „Hardwired... To Self-Destruct”, który ukaże się już 18 listopada 2016 roku. Ostatnio zespół opublikował kolejny utwór z nadchodzącej płyty, „Atlas, Rise!”. Wcześniej zobaczyliśmy także teledyski do „Hardwired” oraz „Moth into Flame”.

Zgadzacie się z Jamesem, że Metallica z Cliffem Burtonem nie poszłaby tak bardzo w kierunku delikatnego rockowego grania?

Maciej Daszuta
Tagi: Rock News Metallica James Hetfield Cliff Burton