07.12.2016 11:42

Co Dave Mustaine sądzi o „Hardwired…To Self-Destruct”?

Lider Megadeth dał się namówić na wypowiedź odnośnie ostatniego krążka dawnych kolegów z zespołu. Jak ocenia następcę „Death Magnetic”?

Co Dave Mustaine sądzi o „Hardwired…To Self-Destruct”?
foto: Reporter / East News + Bóg Pejnta

W 2016 roku minęły 33 lata, odkąd Dave Mustaine został wyrzucony ze składu Metalliki. Choć na przestrzeni lat nie dogadywał się najlepiej z dawnymi kolegami, ich relacje w ostatnim czasie znacznie się naprostowały. Żadnych wątpliwości co do tego nie pozostawiła niedawna wypowiedź Kirka Hammetta, w której przyznał, że po występie na 30-lecie zespołu jest już znacznie lepiej.

Można więc być raczej spokojnym, że rudowłosego gitarzystę stać już na obiektywną, wyważoną opinię na temat „Hardwired…To Self-Destruct”. Muzyk nie musi się nawet obawiać o to, że jest to w pewnym sensie konkurencja dla jego „Dystopii” - ostatni krążek Megadeth również został należycie doceniony i okazał się jednym z największych sukcesów w karierze zespołu.

Mustaine przyznaje, że zawsze był w stanie dostrzec mocne i słabe strony Metalliki, i doceniał talent tworzących ją muzyków. Ich najnowszy krążek zaś przypadł mu do gustu.

"

Słyszałem, jak wielu ludzi narzeka, że Kirk Hammett i Rob Trujillo niczego na nim nie skomponowali, ale czasem nie da się tego uniknąć. Pewnie też polubiłbym ich kompozycje, zwłaszcza że uwielbiam poprzednie zespoły Roba, Infectious Grooves i Suicidal Tendencies, a Kirka z kolei cenię za twórczość w Exodus, ale tak już to czasami wychodzi w studiu. Na płytę trafiają tylko najlepsze momenty. "

Za produkcję „Hardwired…To Self-Destruct” odpowiedzialny jest Greg Fidelman, który miksował już poprzedni materiał zespołu, „Death Magnetic” z 2008 roku. Pieczę nad produkcją tamtego krążka sprawował jednak Rick Rubin, będący jednym z najsłynniejszych producentów muzycznych w branży. Zdaniem Mustaine'a kwestie produkcyjne to bardzo osobista sprawa i to, co dla jednych jest do niczego, innym może wydawać się przebłyskiem geniuszu.

"

Znam na przykład wielu ludzi, którzy uwielbiają styl produkcji Ricka Rubina. I chociaż sam go potwornie szanuję, i moim zdaniem doskonale wypada w pracy z zespołami jak The Cult, tak już gdy zabiera się za metalowe rzeczy, nie wszystko zdaje egzamin. „Hardwired…To Self-Destruct” brzmi z pewnością zupełnie inaczej niż np. „St. Anger” - i jak dla mnie brzmi świetnie. "

Gitarzysta docenia, że jego dawnym kolegom udało się osiągnąć taki efekt, zważywszy że kazali czekać na swoje nowe dzieło aż osiem lat, a społeczność metalowa jest dziś dość niewielka. Sukcesu płycie odmówić nie sposób, mając na uwadze, że zadebiutowała na pierwszym miejscu listy Billboard 200 z imponującym wynikiem 291 tysięcy sprzedanych egzemplarzy w pierwszym tygodniu.

A Wam jak się podoba „Hardwired…To Self-Destruct”?

Jakub Gańko
Tagi: Rock News Metallica Dave Mustaine