Coś się kończy, coś się zaczyna – muzyczne rozważania na przełomie 2014 i 2015 roku
Magda Słomka
17.01.2015 13:37
Coś się kończy, coś się zaczyna – muzyczne rozważania na przełomie 2014 i 2015 roku Fot. jameskgraphics.deviantart.com + Miszcz Pejnta 668

Skoro Bono poczynił alfabetyczne podsumowanie minionego roku, to nas także stać na takie przedsięwzięcie. Rozważania społeczno-polityczne pozostawiliśmy jednak liderowi U2, a sami przygotowaliśmy zestawienie najciekawszych płyt oraz wydarzeń muzycznych ostatnich 12 miesięcy. Nie zabraknie również prognoz na Ro(c)k Pański 2015.

A jak Antyradio

20 października wystartowała #NowaStronaRocka. Od tego czasu regularnie serwujemy Wam #RockNews, a żeby nie było zbyt poważnie, dorzucamy też muzyczne #Duperele. Nie zapominamy także o działach #Recenzje czy #Felietony. Bawimy się w pracy świetnie i mamy nadzieję, że tyle samo radości Antyradio.pl daje Wam.

W minionym roku litera „A” budziła kilka ciekawych rockowych skojarzeń. W zależności od wieku i upodobań wymienić tutaj można przeróżne kapele – nie sposób zapomnieć jednak o płycie „Rock or Bust” weteranów z AC/DC czy też powrocie w dobrym stylu szwedzkiego At The Gates. W Polsce fani gitarowego grania początek alfabetu skojarzą z pewnością z Acid Drinkers – o których mowa trochę później – albo z debiutującym płytą „Przypuszczam, że wątpię” zespołem aTom. Wyglądając w przyszłość zachęcam Was do śledzenia poczynań trójmiejskich space-rockowców z Ampacity. Materiał na ich drugi longplay zapowiada się rewelacyjnie.

B to Bestia

Najnowszym dziełem Behemotha zachwycił się cały metalowy świat. „The Satanist” to płyta, na której Nergal i jego kompani dopięli wszystko na ostatni guzik. Największą zaletą materiału z pewnością jest zaskoczenie, w jakie wprawili swoich słuchaczy. Ten krążek wykracza poza ramy black czy death metalu i z pewnością przez długie lata będzie gościł w odtwarzaczach fanów ciężkich brzmień na całym świecie. Oprawa graficzna tradycyjnie zachwyca dopełniając i tak już rewelacyjny produkt.

Rok 2014 do udanych zaliczy z pewnością również zespół Blindead, który wspierając się crowdfundingiem wydał płytę „Live at Radio Gdańsk”. Poniżej utwór pochodzący z tego wydawnictwa, z gościnnym udziałem Piotra Grudzińskiego z Riverside.

Coma vs. Coria

Łodzianie z zespołu Coma pracują nad, jak to określił w jednym z wywiadów Piotr Rogucki, „dziełem życia”. Niektórzy twierdzą, że to jedna z najlepszych wiadomości mijającego roku, a dla innych to kolejny temat do szyderstw. Nie ulega jednak wątpliwości, że Coma przez ostatnie kilkanaście lat osiągnęła na polskim rynku muzycznym bardzo wiele. Jak długo muzykom będzie udawało się jeszcze wytrzymywać z wiadrami hejtów wylewanymi na nich w Internecie? Ja typuję na rok lub dwa oraz wielki reunion za lat kilka.

W tak zwanym międzyczasie na rockowej scenie zadomowia się natomiast Coria, który powstał na gruzach zespołu Symetria. Młodzieńcy grali już przed Soundgarden, a ich kawałki z pewnością słyszeliście w Antyradiu. Co powiecie na taką zmianę warty?

Decapitated! Decapitated!

Kto krzyczał to słowo na koncercie w 2014 roku, ten z pewnością należy do szczęśliwych. Gdyby Vogg nie reaktywował swojego zespołu, metalowy świat byłby o wiele uboższy. Album „Blood Mantra” to materiał bardzo różnorodny, dojrzały i jakby określił lider zespołu „bez zbędnego pierdo****a”. Brzmienie wypracowane z braćmi Wiesławskimi określić należy natomiast jako majstersztyk. W minionym roku metalowe podium zostało zdominowane przez Polskę!

E to litera zła

W wydaniu polskim za „E” odpowiadają Kwasożłopy wraz ze swoim hitem „Don't Drink Evil Things”. Jak się pewnie domyślacie, takich rad przyjmować nie należy! Acid Drinkers zła wypiło odpowiednio dużo i jak zwykle zaprezentowało świetną formę. Choć swoje riffy wycenili na raptem 25 centów za sztukę, to ich szesnasty krążek jest jednym z najlepszych od kilku lat. Poza wypracowanym stylem udało się bowiem Titusowi i jego kamratom zaskoczyć kilkoma świeżymi nutami.

Poza naszymi granicami „E” najlepiej skojarzyć jest z hardcore’owcami z Every Time I Die. Amerykanie na swoim krążku „From Parts Unknown” zarejestrowali tyle energii, co At The Gates i Cavalera Conspiracy razem wzięci. Za perkusistą nie sposób nadążyć, a i ciekawych riffów nie brakuje. Wisienką na torcie jest osoba Keitha Buckleya, charyzmatycznego frontmana, którego głosu nie można pomylić z żadnym innym.

Furia!

Furia jest w muzyce ważna, a w rock'n'rollu wręcz niezbędna. Polska, blackmetalowa Furia jest najlepsza! Wydany nakładem Pagan Records, album „Nocel”, to pozycja obowiązkowa roku 2014.

G jak Grohl

Dave Grohl to człowiek orkiestra. Ostatnie 20 lat przepracował tak ciężko, że krzywdzące jest pisanie o nim głównie w odniesieniu do Nirvany. Wspominając ostatnie 12 miesięcy jest to jednak uzasadnione, wszak razem z Kristem Novoselicem trafił do słynnego Rock & Roll Hall of Fame.

Rok 2014 był jednak bardzo owocny również dla Foo Fighters. Choć przebić wydany w 2011 roku album „Wasting Light” z pewnością nie było łatwo, to uważam, że zadanie zostało zrealizowane. Grohl zrezygnował z nagrywania w swoim garażu i ruszył w podróż „dźwiękowymi autostradami” po całych Stanach Zjednoczonych. Pomysł zrealizował przy współpracy z telewizją HBO, dzięki czemu fani dostali w pakiecie ósmy krążek Foo Fighters oraz osiem odcinków serialu dokumentalnego. „Sonic Highways” interpretować należy przez pryzmat obu wymienionych. Tylko takie podejście pozwala w pełni zrozumieć koncepcję oraz należycie ją docenić.

A jak już padło słowo garaż – polecam rock'n'rolla warszawiaków z The Stubs. Ich album „Social Death By Rock 'N' Roll”, choć niskobudżetowy, ma w sobie wysokooktanowe, czadowe paliwo.

H!

Litera „H” pięknie brzmi w nazwie zespołu oraz tytule płyty awangardowej kapeli z Warszawy. Określenie ich muzyki jest zadaniem niezwykle trudnym, więc swój opis ograniczę do krótkiego apelu: koniecznie posłuchajcie MerakbaHHHHHHHHH i ich płyty „MolocHHHHHHHHHHHHHH”. Lepszego skojarzenia z tą literą nie znajdziecie. Nie próbujcie nawet sugerować hipsterskiego ostatnimi czasy Happysad – to inna kategoria wagowa, a taka konfrontacja zakończyć by się mogła tragicznym w skutkach nokautem.

Inkwizycja > In Flames

Przykład zasady „cudze chwalicie, swojego nie znacie”. Polski punk ma się zdecydowanie lepiej niż szwedzki pop-metal. Zamiast męczyć się dźwiękami „Siren Charms” sugeruję relaks przy „Wojny nie będzie”.

W przyszłym roku prawdopodobnie w tym miejscu pojawi się Impact Festival – pierwsza wizyta w Polsce zespołu Godsmack oraz powrót Slipknota do Polski po 11 latach z pewnością przyciągnie tłumy fanów do łódzkiej Areny.

Jack White na festiwalu w Jarocinie!

To byłoby coś, nieprawdaż? Póki co artysta systematycznie odwiedza Openera. Mam jednak nadzieję, iż festiwal w Jarocinie odżyje. Pięknie opowiedział o nim Leszkowi Gnoińskiemu Marek Piekarczyk, w swojej biografii „Zwierzenia kontestatora”. Ciekawostką jest natomiast, iż muzycy Rammstein odwiedzali to miejsce przed założeniem swojego zespołu. O tym fakcie dowiedzieć się możecie natomiast z biografii „Rammstein – Die Band” autorstwa Łukasza Dunaja.

Kill or be killed? Oto jest pytanie!

Określenie supergrupa powinno pozytywnie nastrajać fanów muzyki, ale praktyka w tej materii jest niestety odmienna. Na szczęście, pojawiają się jeszcze projekty godne tego słowa, a za taki bezapelacyjnie uznać należy połączenie stylów Mastodon, Soulfly, The Dillinger Escape Plan oraz The Mars Volta (choć tego ostatniego czuć jest najmniej). Album „Killer Be Killed” grupy o takiej samej nazwie, to jedna z najlepszych płyt zeszłego roku. Pragnieniem na rok 2015 jest natomiast trasa koncertowa panów: Sanders, Cavalera, Puciato oraz Elitach.

LuxLitza

Robert „Litza” Friedrich przeżywa swoją drugą młodość, a powołana przez niego w 2010 roku Luxtorpeda ma się lepiej niż dobrze. Lider zespołu, chociaż jest już dziadkiem, nie zamierza zwalniać tempa wydawniczego i serwuje już 3 album w ciągu 5 lat. Wszystkie krążki pod tym szyldem reprezentują wysoki poziom i nie ma mowy o określaniu ich mianem side-projectu. Luxtorpeda to zespół z krwi i kości, na który fani patrzą z podziwem. W 2014 roku sympatycy Luxów dostali krążek o intrygującym tytule – „A morał tej historii mógłby być taki, mimo, że cukrowe, to jednak buraki”. Muzycy postarali się również o nieszablonowe wydanie płyty, a także, tradycyjnie już, dołączyli drugi dysk z wersjami instrumentalnymi swoich utworów.

Metalem nie rządzą już zespoły na M.

Metallica się skończyła, pytaniem pozostaje jedynie kiedy. Choć młodzi fani rocka i metalu z pewnością 11 lipca 2014 roku przeżyli na Stadionie Narodowym swoje święto, to starzy wyjadacze mogli być znudzeni słysząc kolejny raz Jamesa Hetfielda krzyczącego „Hello, my friends!”. Latem 2015 do Warszawy zawita natomiast Motorhead. Tutaj podobnie, ten kto widział już w akcji Lemmiego może czuć ulgę. Dla pozostałych koncert będzie oczywiście ważnym wydarzeniem. Spośród starszych dżentelmenów dużo ciekawiej zaprezentował się w zeszłym roku Marylin Manson – zarówno jako aktor w serialu Sons Of Anarchy, jak i zapowiadając swój nowy krążek „The Pale Emperor”.

A jak mają się młodsi koledzy wyżej wymienionych? Machine Head wydało „Bloodstone & Diamonds”, na którym z pewnością przesadzili z ilością patosu. Ekipa Robba Flynna broni się jeszcze na żywo, cały czas należąc do metalowej czołówki zespołów koncertowych. Odwrotnie natomiast 2014 rok opisać należy w ekipie Mastodon – „Once More 'Round The Sun” to z pewnością pozycja ciekawa na tle innych metalowych płyt XXI wieku, które niestety nieczęsto proponują słuchaczom nowe muzyczne rozwiązania. Z pewnością kwartet z Atlanty skarcić należy za koncert podczas Ursynaliów. O ile instrumentalnie są mistrzami świata, to wokalnie potrafią bardzo rozczarować.

N jak „Naysayer”

Brytyjczycy z Architects nie dali się zamknąć w szufladce z napisem metalcore. Na płycie „Lost Forever // Lost Together” skutecznie łączą wszystko to, co jest najlepsze w metalu i hardcorze. Agresywny wokal i gitarowa ściana dźwięku w ich wykonaniu są już rozpoznawalne. Jak na scenę core’ową przystało na najnowszym krążku nie zabrakło także ciekawych tekstów, jak we wspomnianym „Naysayer”:

Naysayer, hammer the nail 

We're all on our own, we can't decide what's true

Betrayer, hammer the nail

Such narrow lines separate me and you

So sick of the sound of people giving up.

Swoje umiejętności potrafią świetnie zaprezentować także na żywo, o czym przekonali polskich fanów w marcu ubiegłego roku.

O to „Opowieści”

Po 16 latach ze studyjną płytą powróciło Illusion. Dobrze się stało, że kwartet Lipnicki, Herbach, Rutkowski, Śmigiel wysłuchał modlitw swoich fanów i zdecydował się na nagranie nowego materiału. „Opowieści” to 9 rewelacyjnych utworów, naturalnie łączących twórczość od 1998 roku do 2014. Takich kawałków nie mogło też zabraknąć na antenie Antyradia.

P dedykuję Progresji

Urodziny klubu Progresja Music Zone uświetniły koncerty Merkabah, Tides From Nebula oraz Blindead. Przez ostatnie 11 lat zorganizowano w tym miejscu ponad 2000 koncertów. Rok 2014 również w nie obfitował – był Philip H. Anselmo & the Illegals supportowany przez Corruption, wrażenie zrobiła też Kylesa z polską Sunnatą w roli rozgrzewacza. Pod koniec typową dla siebie imprezę rozkręcili też wariaci z Enter Shikari (miejmy nadzieję, że nowa płyta Brytyjczyków była równie emocjonującym wydarzeniem). Oby więcej takich miejsc w naszym kraju i więcej pięknych chwil do wspominania.

Q jak Queen(s Of The Stone Age)

Pod „Q” schowały nam się dwa koncerty – jeden już za nami, a drugi za nieco ponad miesiąc. Czy da się jednak porównać dokonania Queen z twórczością Queens Of The Stone Age? Prawdopodobnie jest to możliwe, ale istotniejszy jest ich wspólny mianownik. Oba koncerty to wielkie wydarzenia i niezapomniane show. Jeśli macie możliwość skorzystania z takich okazji, to nie zastanawiajcie się nad nimi zbyt długo.

R jak reunion

Nie jest najważniejsze czy dla pieniędzy, czy z jakiegoś innego powodu. Najistotniejsze nie jest również czy album „13” jest tak dobry jak „Paranoid”. Muzycy Black Sabbath w sposób mistrzowski prezentują się na scenie. Oby mieli okazję do koncertowania w 2015 roku.

S jak summer

A dokładniej Summer Dying Loud. Festiwal zlokalizowany w centralnej Polsce rośnie w siłę. Line-up szóstej edycji imprezy odbywającej się w Aleksandrowie Łódzkim był imponujący: Decapitated, Riverside, Corruption, Blindead, Dezerter, Kabanos, Hunter, None, Lostbone oraz kilka młodych i bardzo obiecujących kapel. Dobre nagłośnienie i oświetlenie sprawiły, że te występy zapadną fanom w pamięci na długo. Lato umiera w Polsce głośno, w 2015 z pewnością będzie tak samo. Zapiszcie tę nazwę w swoich kalendarzach.

T jak talent show

Programy typu talent show mają tylu samo zwolenników, co przeciwników. Jak zazwyczaj bywa, prawda o nich leży gdzieś po środku. Istnieją bowiem zespoły, które poradzą sobie bez występów w telewizji, a są też takie, którym nawet reklama w TV nie pomoże. Na szczęście, trafiają się również przypadki kapel, których kariery dzięki występie w talent show nabierają jeszcze większego tempa. Za przykład posłużyć mogą po pierwsze, przesympatyczne ziomki ze Szczecinka, czyli Materia. Chociaż w 2014 roku nie wydali płyty, to systematycznie koncertują. Osobiście miałem okazję świetnie bawić się podczas ich koncertu, w którym byli gwiazdą wieczoru oraz w sytuacji, gdy supportowali Decapitated. Oba wieczory pozostawiły w mojej głowie tą samą myśl – o nich jeszcze będzie głośno!

Pod koniec 2014 roku ukazała się natomiast płyta „Hell Yeah!” zespołu Trzynasta w Samo Południe. Tak samo jak w przypadku Materii, od muzyków bije pozytywna energia i miłość do muzyki. Solidna dawka hard rocka została zarejestrowana na, jakże mogłoby być inaczej, trzynastu ścieżkach. Warto zapamiętać ten zespół.

Pod literą „T” kryje się również zespół Tides From Nebula, który już chyba sam nie pamięta kiedy zaczął swoją trasę koncertową i nie ma pojęcia, kiedy może się ona skończyć. Miłym zaskoczeniem byłby fakt, gdyby w ślad polskich post-rockowców poszedł Tool, przy okazji wydając następcę „10000 Days” z 2006 roku (!).

U to z pewnością Ursynalia

Choć dla złośliwych po „wpadce” w 2013 roku festiwal nazywać się powinien Ursynalia bez s, to ja nadal kibicuję tej imprezie. Odbudować markę będzie jednak trudno. Headliner edycji 2014 (Mastodon) występował na festiwalu także w roku 2012. Wtedy jednak nie byli gwiazdą wieczoru – ich czas na scenie trwał od 18.40 do 19.40. To chyba najlepszy przykład obrazujący, w jakim miejscu znajdują się obecnie organizatorzy. Wielka szkoda.

V to musi być Vader

Polskie orły death metalu obchodziły w zeszłym roku swoje 30-lecie. Rocznica okrągła, więc i świętowanie nie byle jakie. Nie obyło się oczywiście bez Blitzkriega – siódma edycja trasy zawitała do 15 miast w całym kraju, a jej huczny początek odbył się w amfiteatrze w Olsztynie. Do rodzinnego miasta Petera zjechali przyjaciele i fani z całego kraju. Ważnym punktem programu obchodów 30. rocznicy była z pewnością premiera biografii zespołu, napisana przez Jarka Szubrychta „Wojna totalna”. Jedna z najlepszych, a być może najlepsza, biografia na rynku muzycznym to książka o Vaderze, o realiach polskiego death metalu w latach 80. oraz o ekstremalnej muzyce w ogóle. Lekkość oraz barwność pisania Szubrychta połączona z licznymi źródłami, do których dotarł zasługują na 11 punktów w 10-cio stopniowej skali. Jakby radości było jeszcze za mało, Vader nagrał bardzo dobrą płytę – „Tibi et Igni” – i po mistrzowsku prezentował ją na koncertach.

Nie zapominajmy jednak o Vesanii i bluźnierczym wokalu Oriona – „Deus Ex Machina” to świetny krążek.

W jak „World on Fire”

Najnowsza płyta Slasha ma tylko jedną wadę – jest za długa. Kto jest w stanie słuchać rock'n'rollowych hitów przez 77 minut? Mr Saul Hudson przygotował razem z The Conspirators 17 przebojów, a Myles Kennedy uzupełnił je ciekawymi tekstami i charyzmatycznym wokalem. Doszukiwanie się niedociągnięć ze strony wyżej wymienionych mija się z celem. Zespół wypada świetnie zarówno na płycie, jak i na żywo. Kto odwiedził Kraków Arenę w listopadzie, ten wie.

sXe

Mógłbym napisać o tym, że czekam na nową płytę The XX, ale nie lubię kłamać. Jak X, to straight edge! Jeśli macie braki w tym temacie, to najlepszym sposobem na ich nadrobienie będzie płyta Cymeon X „Animal Friendly”. Poznaniacy bez muzyki żyć nie potrafią, chętnie podzielą się z Wami również swoją filozofią życiową. Chciałbym mieć w ich wieku tyle energii. Przy Straight Edge Hard Core/Punk w wykonaniu Cymeona nie można się nudzić!

Jeżeli macie jakiekolwiek wątpliwości, ta piosenka powinna dodać wam wiary w siebie:

Y jak Yob

Płyta „Clearing the Path to Ascend” zespołu Yob to zasłużony gość wszelkich metalowych podsumowań AD 2014. Raptem cztery utwory, niespełna 20 minut muzyki… Slash mógłby się od nich sporo nauczyć.

Z dla Zakka Wylde'a?

Chociaż były gitarzysta Ozziego Osbourne'a wydał w zeszłym roku płytę i zawitał z koncertami do Polski, to podsumowanie zakończę kilkoma słowami o zespole Corruption. Dowodzeni przez Anioła stonerowcy nagrali prawdopodobnie najlepszą płytę w swojej dyskografii. Tuż przed końcem roku przypomnieli o sobie, publikując akustyczne wersje kilku utworów z „Devil's Share”. Tym samym domykają podium najlepszych polskich płyt AD 2014 (po Decapitated i Behemoth).

Inspiracją do napisania niniejszego podsumowania była płyta „abcdefghijklmnoprstuwxyz” zespołu semantik punk, który w grudniu 2014 miał przyjemność oraz zaszczyt uczestniczyć w trasie z okazji 25-lecia Szwedów z Meshuggah. To wyróżnienie idealnie wpisuje się w wydarzenia ze świata rocka i metalu w Polsce w 2014 roku. Za nami 12 emocjonujących miesięcy i nie pozostaje nam życzyć niczego innego, jak równie udanego roku 2015!

Magda Słomka Redaktor antyradia
Polub Antyradio na Facebooku
Logo 18plus

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.