Czy Five Finger Death Punch rozstanie się z wokalistą?
Jakub Gańko
24.04.2017 10:09
Czy Five Finger Death Punch rozstanie się z wokalistą? Fot. Romana Makówka / Antyradio.pl

Ivan Moody mocno skomplikował obraz swojej sytuacji w zespole, jednak chyba wszystko już jasne...

Stanowisko wokalisty w Five Finger Death Punch mogło sprawiać wrażenie zagrożonego już podczas ostatniej trasy koncertowej zespołu. Po kilku niespodziewanych incydentach, Ivan Moody został zastąpiony przez Phila Labonte z All That Remains, a następnie nawet przez samego syna Bruce'a Dickinsona, Austina.

Mowa była jedynie o krótkim urlopie, w świetle tych faktów łatwo jednak było podłapać wiadomość o tym, jakoby muzyk miał odejść z grupy na stałe. Tak właśnie została pierwotnie zinterpretowana jego wypowiedź na temat dalszych planów, w której szczerze wyznał, że stoi na rozstaju dróg i choć jest bardzo dumny z dokonań u boku Five Finger Death Punch, przyszedł czas na coś innego.

Nadeszła chwila, kiedy powinniśmy zająć się czymś nowym. Po nowym roku będzie to mój nowy projekt Villain... Jestem nim tak podekscytowany. Zwerbowałem Briana z Gemini Syndrome, Stitcha na basie. Nie uwierzycie, ale Meegs z Coal Chamber gra u nas na gitarze. To będzie dopiero jazda. Zapowiada się świetna rzecz!

Okazało się jednak, że plotki o odejściu Moody'ego z macierzystej formacji są mocno przesadzone, co wokalista ostatecznie sprostował. Przyznał, że faktycznie był to dla niego i jego kapeli ciężki rok, nie tylko ze względu na niefortunną trasę, lecz także problemy z wytwórnią Prospect Park, która stanęła na drodze do wydania kolejnej płyty.

Wiem, że nasi fani czują tę samą frustrację, bo także oczekują od nas nowej muzyki. A fani znaczą dla nas wszystko. I to prawda, że Five Finger Death Punch stoi na rozstaju dróg. Stoimy na nim my wszyscy i już nigdy więcej nie pozwolimy nikomu powstrzymywać nas przed tworzeniem muzyki dla naszych fanów.

Sytuacja jest, jaka jest, ale wokalista dał jasno do zrozumienia, że jego wcześniejsza wypowiedź została wyrwana z kontekstu i omylnie zrozumiana. W nowym oświadczeniu wyjaśnił, jak widzi swoją przyszłość z nowym projektem i że wcale nie przekreśla to jego kariery w Five Finger Death Punch.

Chcę założyć taki projekt poboczny jak Corey Taylor ze Stone Sour czy Maynard z A Perfect Circle. Chcę się nim zająć, nim nie skończy się nasz kontrakt z Prospect Park i nie zakończymy sporów sądowych. TO NIE ZNACZY, ŻE ZAMIERZAM OPUŚCIĆ FIVE FINGER DEATH PUNCH! To jest dziś wspaniałe, że jako muzyk możesz poszukiwać zupełnie nowych dróg dla swojej kreatywności i nie iść na kompromisy w kwestii głównego zespołu. Nauczyłem się tego, obserwując właśnie takich muzyków jak Corey i Maynard.

Wszystko wskazuje więc na to, że fani amerykańskiej kapeli mogą spać spokojnie. Zespół przygotowuje się do premiery nowego materiału, a także koncertów, które mają wypełnić mu większość 2017 roku.

Jakub Gańko Redaktor antyradia
Polub Antyradio na Facebooku
Logo 18plus

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.