15.04.2016 13:43

Czy opłaca się kupować winyle na Record Store Day?

Wytwórnie kuszą nas co roku nowymi wydawnictwami naszych ulubionych kapel. Ale czy naprawdę jest sens się o nie zabijać?

Czy opłaca się kupować winyle na Record Store Day?
foto: materiały prasowe + Bóg Pejnta

Record Store Day to bardzo szczytna inicjatywa. W czasach, kiedy rynkiem muzycznym rządzą wersje cyfrowe i wszelkiej maści streamingi, przypomina nam, że nic nie jest w stanie zastąpić magii towarzyszącej obcowaniu z fizycznie wydanym albumem. Nawet jeśli na co dzień już z niej rezygnujemy w imię wygody, warto przynajmniej tego jednego dnia przejść się na spotkanie z innymi muzycznymi entuzjastami. Takie inicjatywy organizowane są na całym świecie.

A nikt nie wie lepiej jak na nich zarobić niż wytwórnie płytowe. Właśnie w Record Store Day wydawcy wytaczają najcięższe działa i wydają najbardziej ekskluzywne wydawnictwa. Jednocześnie zmuszają nas do ich błyskawicznego zakupu, bo przecież to wszystko ściśle limitowane nakłady, które będziemy w stanie dostać jedynie tego dnia. W głowie każdego kolekcjonera rodzi się wizja, że takie rarytasy kilka(naście) lat później pozwolą mu kupić samochód, a przynajmniej znacznie zyskają na wartości... Ale czy tak jest naprawdę?

Na blogu serwisu Discogs, który zajmuje się katalogowaniem wszystkich wersji wydawnictw muzycznych i ułatwia handlowanie nimi, pojawił się interesujący artykuł. Jego autor wysnuwa tezę, że rzekomo limitowane wydania wielu płyt na Record Store Day nie tylko nie robią się z czasem droższe, lecz wręcz przeciwnie: ich cena spada. Doszedł do takich wniosków na przykładzie losowo wybranych pozycji z 2015 roku, których ceny wyjściowe porównał z tymi, jakie obecnie obowiązują u handlarzy na Discogs.

Postanowiliśmy zrobić podobne badanie na podstawie naszej listy wyjątkowych płyt na Record Store Day 2015. Porównaliśmy ceny, jakie miały te wydawnictwa 18 kwietnia 2015 z najkorzystniejszymi ofertami w serwisie Discogs w przeddzień Record Store Day 2016. Oto wyniki:

recordstoreday

W większości przypadków najniższe ceny, które znaleźliśmy, dotyczyły płyt w stanie Mint lub Near Mint, a więc jakbyśmy opisali je w Polsce: praktycznie nówka sztuka. Dla dokładności zachowaliśmy oryginalne waluty, w których podawano ceny, lecz nawet z orientacyjnym uwzględnieniem różnic w ich kursach nietrudno stwierdzić, że coś rzeczywiście jest na rzeczy.

Czy to oznacza, że w Record Store Day 2016 bardziej opłaca się zainteresować „rzadkimi” wydawnictwami sprzed roku, które często można dziś dostać za grosze w porównaniu do pierwotnych cen? Prawdziwy kolekcjoner zna ten mechanizm nie od dziś: jeśli wydawnictwo jest naprawdę rzadkie i niedostępne, to zawsze jego cena będzie wygórowana. Jeśli jest limitowane tylko z nazwy... Pewnie wielu z nas nacięło się na zakupie bogatej edycji długo oczekiwanego albumu w dniu premiery, by kilka miesięcy później znaleźć ją o wiele taniej na aukcji internetowej.

Mieliście tego typu doświadczenia z „limitowanymi” albumami?

Jakub Gańko
Tagi: Rock News