15.01.2016 12:35

Dave Mustaine: David Ellefson nie był współzałożycielem Megadeth

Rudowłosy lider thrashmetalowej kapeli zdradził zaskakujące fakty dotyczące genezy zespołu. Okazuje się, że towarzyszący mu niemal przez całą karierę basista wcale nie był jego pierwszym muzykiem.

Dave Mustaine: David Ellefson nie był współzałożycielem Megadeth
foto: kadr z wideo

Historia Dave'a Mustaine'a i okoliczności, w których rozstał się z Metalliką, jest powszechnie znana. Gitarzysta figurował w pierwszym składzie zespołu, który znalazł go przez ogłoszenie. Był też odpowiedzialny za niemal połowę materiału na jego debiutanckim „Kill 'Em All”. Rudowłosy muzyk spędził w zespole niemal rok.

Przez ten czas był jednak przyczyną ciągłych problemów: a to pękła mu struna na scenie, innym razem pożarł się z Ronem McGovneyem, który w końcu zwolnił miejsce w grupie dla Cliffa Burtona. James Hetfield i Lars Ulrich doszli ostatecznie do wniosku, że tak dalej być nie może i wyrzucili Mustaine'a następnego dnia po koncercie w Nowym Jorku 10 kwietnia 1983 roku.

Dotąd większość źródeł podawała, że już dwa miesiące później wkurzony gitarzysta razem z Davidem Ellefsonem powołał do życia Megadeth i jak najszybciej chciał się zemścić na dawnych kolegach, nagrywając jak najlepszą płytę z nowym zespołem. Teraz jednak Dave Mustaine naprostował tę historię.

"

To nieprawda. Megadeth formował się na długo zanim poznałem Davida. Sama nazwa pojawiała się co prawda dopiero po naszym spotkaniu. Ale przed nim miałem nawet innego basistę. "

Okazuje się więc, że Megadeth od początku był tak naprawdę teatrem jednego aktora i nie można już nazywać Davida Ellefsona jego współzałożycielem. Na pewno jednak wciąż można mówić o przyjaźni obu muzyków. Choć mieli swoje lepsze i gorsze chwile, Mustaine zapewnia, że ich relacje są obecnie stabilne. To miła odmiana po ich poważnym konflikcie z 2004, który miał finał w sądzie. Ellefson żądał wówczas od Mustaine'a 18 mln dolarów za zaległe tantiemy. Muzycy na szczęście się dogadali, a w 2010 roku ponownie połączyli siły pod jednym szyldem.

Choć muzyk znany jest z notorycznych roszad konfiguracją swojego zespołu, obecny skład nie zapowiada problemów. Gitarzysta wyznał, że uwielbia swoich nowych podopiecznych, czyli Chrisa Adlera i Kiko Loureiro.

"

Kocham z nimi grać. Z Chrisem się bardzo zaprzyjaźniliśmy, a Kiko jest potwornie inteligentny. Mamy małe problemy z barierą językową, bo gość jest Brazylijczykiem, ale jest genialny. Doskonale się dogadujemy, co ma wielkie znaczenie, gdy grasz z kimś tak szybko na gitarze. "

Wszystko wskazuje na to, że Mustaine wreszcie otoczył się samymi przyjaciółmi i los Megadeth jest na razie stabilny. Wokalista sam przyznał, że jest zadowolony, iż jego grupa wreszcie jest znowu prawdziwym zespołem. Do tego wszyscy obecnie współpracujący z nim muzycy prezentują bardzo wysoki poziom.

"

Mieliśmy już w składzie fantastycznych instrumentalistów. Czasem mieliśmy świetnego perkusistę, innym razem gitarzystę, ale nigdy nie mieliśmy ich w jednym momencie. Tak, żeby wszystkich czterech muzyków było absolutną czołówką w swojej lidze. "

Dave Mustaine pochwalił też Kiko Loureiro za wyjątkowo egzotyczny styl gry, który odegrał dużą rolę na nowym materiale grupy. Premiera płyty „Dystopia” już 22 stycznia 2016 roku. Zespół opublikował ostatnio tytułowy utwór z krążka. Megadeth planuje w związku z nim przenieść swoich fanów do wirtualnej rzeczywistości.

Pełnego wywiadu z muzykiem posłuchacie poniżej:

Czekacie na 15. album Megadeth?

Jakub Gańko
Tagi: Rock News Megadeth