02.02.2018 11:15

Devin Townsend Project zawiesi działalność

Kanadyjski muzyk rezygnuje z jednego ze swoich najpopularniejszych projektów, ale jak zwykle wciąż ma głowę pełną nowych pomysłów.

Devin Townsend Project zawiesi działalność
foto: Justin Ng/Retna/Photoshot/REPORTER/EAST NEWS

Devin Townsend to prawdziwy Wincenty Pstrowski rocka. Fani tego artysty nie mają łatwo, by za nim nadążyć. Kreatywna energia po prostu go rozpiera – w XXI wieku wydawał albumy z częstotliwością znacznie większą niż jedna płyta na rok. Były lider Strapping Young Lad nie tylko nagrywał płyty solowe, ale także zdążył stworzyć wiele różnych projektów – między innymi The Devin Townsend Band, Devin Townsend Project, Casualties Of Cool i najważniejszy z nich – Devin Townsend Project.

DTP powstał w 2009 roku. Początkowo pod tym szyldem miały powstać cztery albumy, ale ostatecznie skończyło się na siedmiu. Wygląda na to, że „Transcendence” z 2016 roku okaże się ostatnim.

Kanadyjczyk ogłosił na Facebooku, że kończy działalność Devin Townsend Project.

"

Hej ludzie, tu Devin.

Po 8 latach jeżdżenia w trasy z DTP, zdecydowałem się wziąć przerwę od zespołu i skupić się na innych projektach, które od dłuższego czasu chciałem zrobić. Zespół był ze mną w latach tłustych i chudych i dzieliliśmy wiele wspaniałych momentów – nie mam słów, by wyrazić, jak są wspaniali. Jestem pewien, że będziemy w przyszłości jeszcze razem pracować.

Nie znaczy to jednak, że łysy gitarzysta udaje się na emeryturę. Zapowiedział DVD z koncertu w rzymskim amfiteatrze w bułgarskim Płowdiwie, który odbył się 22 września 2017. Muzyk wykonał wtedy, obok utworów wybranych przez fanów, w całości repertuar ze swojej drugiej solowej płyty, „Ocean Machine” z 1997. Ale to nie koniec niespodzianek.

Obecnie pracuję nad 4 nowymi albumami. Aktualnie jestem na ostatnim etapie jednego z największych i najważniejszych projektów, jaki miałem szczęście tworzyć. To z pewnością moje ulubione wydawnictwo DVD, to wielki moment, jeśli mogę tak powiedzieć. „Ocean Machine Live In Plovdiv” (tytuł roboczy). Połączenie orkiestry, chóru, setlisty na życzenie i wykonanie pełnego albumu „Ocean Machine” w tym niesamowitym miejscu było dla mnie ogromnie satysfakcjonujące. Nie mogę się doczekać, aż zobaczycie i usłyszycie świadectwo tego, jak ten spektakl się rodził.

Życie jest krótkie i mam wiele do powiedzenia w nowych i innych miejscach. Z pewnością będę dalej grał na żywo w kilku nowych konfiguracjach (zaczynam od nowego roku) i jestem podekscytowany na kilka „kolaboracji”, w które niebawem także się zaangażuję.

Pozdrawiam zespół, ekipę i publiczność, dziękuję, że  pozwolili nam robić to, co robiliśmy i za cierpliwość i przystosowanie do moich konsekwentnych zmian. Jako ktoś, dla którego muzyka wiąże się z rozwojem osobistym, czuję się zobligowany, by podążać za swoją muzą, gdzie tylko mnie poprowadzi. Nie będzie to całkowicie przeciwny kierunek od tego, którym szedłem przez wszystkie lata.

Pokój i szacunek,

Devin Townsend "

Będziecie tęsknić za Devin Townsend Project?

Maciej Koprowicz
Tagi: #Devin Townsend #Rock News