28.02.2017 09:33

Disturbed pracuje nad akustyczną EP-ką

David Draiman zdradził plany swojego zespołu na najbliższą przyszłość. Nim doczekamy się pełnowymiarowego 7. albumu, otrzymamy EP-kę, którą planował od lat.

Disturbed pracuje nad akustyczną EP-ką
foto: kadr z wideo

Disturbed niemalże od początku kariery podąża ścieżką mniejszych i większych sukcesów. Począwszy od wydanego w 2002 roku krążka „Believe”, każde pełnowymiarowe wydawnictwo kapeli lądowało na szczycie notowania Billboardu. Nie inaczej było z „Immortalized” z 2015 roku, na który trafił cieszący się ogromną popularnością cover „The Sound Of Silence”.

Co dalej? Na szczęście nie zapowiada się na to, aby kapela Davida Draimana miała ponownie zawieszać działalność na kilka lat. Już wcześniej gitarzysta Dan Donegan zapowiadał, że wejdzie z kolegami do studia najpóźniej w 2018 roku. Teraz wokalista wyjawił, co nas czeka w międzyczasie, gdy zespół odda się krótkiej przerwie po obecnej trasie.

Kilka chwil z rodziną nie oddala wcale perspektywy kolejnych wydawnictw:

"

Pracujemy właśnie nad akustyczną EP-ką. To coś, co chodziło nam po głowach od wielu lat, ale po prostu nigdy nie mieliśmy na to czasu. Zajmiemy się nią więc teraz pomiędzy naszymi albumami studyjnymi. A potem prawdopodobnie w 2018 roku udamy się z powrotem do studia, by nagrać pełnowymiarowy materiał i wydać go, mam nadzieję, jakoś pod koniec roku. W 2019 ruszylibyśmy z powrotem w trasę. "

Disturbed do najcichszych zespołów nie należy, skąd więc nagle pomysł na akustyczne wydawnictwo? Być może do wydania czegoś takiego zachęcił grupę sukces wspomnianego coveru „The Sound Of Silence”. Słuchając samego wokalu z tego singla, możemy być raczej spokojni, że Draiman da sobie radę w spokojniejszym materiale. Nie ma też wrażenia, aby grupa trafiała tym kawałkiem do nieco innego grona odbiorców niż na co dzień.

"

Chociaż oczywiście istnieje pewna stylistyczna różnica pomiędzy coverami jak ten, a resztą naszej twórczości, to wcale nie tak, że pierwszy raz nagraliśmy coś akustycznego. Na „Believe” mieliśmy już utwór „Darkness”, który ma podobne brzmienie i został zaśpiewany tak czysto, jak tylko się da. Wierzę, że tym, co ludzie wyczuwają konsekwentnego w naszej muzyce, są bardzo intensywne, potężne melodie. "

Zdaniem wokalisty taki charakter większości jego utworów jest w stanie utrzymać przy zespole nawet nieświadomych słuchaczy, którzy dali się skusić coverem Simona & Garfunkela. Niezależnie od tego, czy są mniej czy bardziej agresywne. Obserwuje to zwłaszcza na koncertach, gdzie wszyscy bawią się równie doskonale przy mocniejszych, oryginalnych kawałkach Disturbed.

"

Ludzie straszyli mnie wcześniej historiami jak ta. Opowiadali mi np. o takim zespole z lat 80., Extreme, który miał kawałek „More Than Words”. Grali, dajmy na to w Australii, a „More Than Words” był wielkim hitem i każdy, kto przychodził na ich koncert, oczekiwał całego setu w tym stylu. No i był dość zszokowany, gdy okazywało się, że reszta ich utworów to hair metal. "

Cóż, przynajmniej teraz Disturbed będzie miał do ogrywania na koncertach cały akustyczny materiał ze swojej nadchodzącej EP-ki. Może doczekamy się występu w MTV Unplugged?

Pełną rozmowę z Davidem Draimanem obejrzycie poniżej:

Czy Disturbed akustycznie to dobry pomysł?

Jakub Gańko
Tagi: Rock News Disturbed David Draiman