Dlaczego Trent Reznor kocha syntezatory Mooga?

Robert Skowronski
01.10.2015 15:47
Dlaczego Trent Reznor kocha syntezatory Mooga? Fot. materiały prasowe

Wiele zespołów ma swoje charakterystyczne brzmienie i zestaw instrumentów bez których nie mogłyby się obyć. W przypadku Nine Inch Nails są to syntezatory Mooga.

W muzyce tworzonej przez Trenta Reznora równie ważne, co przesterowane gitary, są elektroniczne brzmienia. Muzyk był w nich zakochany na długo przed tym, jak stał się sławny, a dzień, w którym dostał od rodziców swój pierwszy syntezator - Moog Prodigy - uważa za zbawienny. To był punkt zwrotny, tak narodził się Trent Reznor jako muzyk.

Czułem, że to prawdziwy instrument, nie zbiór dźwięków zamkniętych w pudełku. Nie miałem porównania do innych syntezatorów, ale był on bardzo satysfakcjonujący. Dotarłem do punktu, w którym zdecydowałem, że rzucam wszystko i zamykam się w pokoju, żeby zrozumieć co mam do przekazania. Wiedziałem, że nie będzie to od razu dobre - bałem się zacząć tworzyć muzykę sądząc, że okaże się do bani.

W końcu jednak do tego doszło. Reznor zdobył pracę w studiu nagraniowym, był tam odpowiedzialny za... sprzątanie toalet. Otworzyło mu to jednak dostęp do kolejnych instrumentów, stworzyło możliwość uczenia się inżynierii dźwięku i ostatecznie tworzenia własnej muzyki.

Lider Nine Inch Nails twierdzi, że syntetyczne brzmienie Moogów było obecne od najwcześniejszych jego demówek:

Moja cała muzyczna kariera, począwszy od „Pretty Hate Machine”, aż do dziś, oparta jest na Moogu w takiej, bądź innej postaci. Nigdy nie było okresu, żeby któryś z tych syntezatorów nie stał w moim pokoju - to część tego jak aranżuję muzykę. Te maszyny mają swoją własną osobowość i pozostawiają inne lata świetlne za sobą.

Posłuchajcie co Trent Reznor miał jeszcze do powiedzenia na temat klawiszy Mooga oraz m.in. o tworzeniu muzyki do filmów:

Producent syntezatorów cieszy się, że ma takiego propagatora w postaci Reznora i jednocześnie jest pełen podziwu, że udało mu się zebrać tak wiele modeli:

Trent Reznor ma jeden z najlepszych zestawów analogów w swoim obłędnym studiu. Pewnie wydaje się Wam, że oszaleliśmy na punkcie nowego Minimooga Voyagera XL, ale jesteśmy strasznymi nerdami, dlatego zbzikowaliśmy widząc Moog Pocket Protectora. TRENT MA MOOG POCKET PROTECTORA!

Ciekawe czy rock-opera na podstawie „Fight Clubu”, którą tworzą Reznor i David Fincher, również będzie posiadać syntetyczne brzmienia wykreowane przez klawisze muzyka.

Też lubicie brzmienie Mooga tak jak Trent?

Robert Skowronski Redaktor antyradia
Polub Antyradio na Facebooku
Logo 18plus

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.