Folkmetalowcy to rasiści i seksiści - tak mówią badania

Robert Skowronski
06.11.2015 09:00
Folkmetalowcy to rasiści i seksiści - tak mówią badania Fot. Dariusz Zarod/East News

Metalowcy wielbiący pogańskie wierzenia i kochający brzmienie ludowych instrumentów, to równocześnie rasiści i poganie? Jak wykazały nowe badania, można tak o nich powiedzieć.

Udowodniono to na Uniwersytecie Beckett w Leeds. Wyniki badań przeprowadzonych przez profesora Karla Spracklena zostały opublikowane w periodyku „Metal Music Studies on gender, race and class” (czemu nie mamy takich rzeczy w Polsce?). Pokazują one, że folkmetalowcy poprzez swoje teksty, ale też i wygląd sceniczny odnoszący się do mitów i opowieści o wojownikach, przywołują struktury, w których biały europejski mężczyzna był kimś najwyższym.

Zdaniem profesora Spacklena prowadzi to do promowania idei narodowościowych, czy rasistowskich oraz seksistowskich:

Obsesja folkmetalowców związana z wojownikami i czystością kultury przejawiająca się poprzez opowieści o Wikingach i ubieraniu się jak oni, redukuje przynależność i identyfikację z multikulturalnym, kosmpolityczym społeczeństwem. To pokazuje białemu człowiekowi jaki powinien być, zaś kobietom i mniejszościom etnicznym ich miejsce w europejskim społeczeństwie.

Profesor uważa także, że wszelkie odwoływanie się do pogańskich mitów ma na celu promocję lokalnej i narodowej autentyczności, ale także udowodnienie męskiej sprawności i chęci bycia w świetle chwały. To fani mają oceniać czy dany zespół jest szczery w tym co robi - niemile widziane są przekazywane w tekstach historyczne niedokładności oraz śpiewanie po angielsku, jeżeli nie jest to ojczysty język danego wykonawcy.

Karl Spracklen twierdzi jednak, że w dzisiejszych czasach coraz ciężej o przykłady autentycznych kapel folkmetalowych, gdyż są one wchłaniane i przetwarzane przez kulturę popularną i media głównego nurtu:

Alternatywne subkultury zostają włączone do mainstreamu, to obecnie przytrafia się muzyce metalowej, co kreuje poczucie przynależności i bycia pod kontrolą.

W swoim osądzie uczony posunął się lekko za daleko, gdyż ciężko mówić o tym, aby kapele folkmetalowe cieszyły się takim samym uznaniem, jak np. Metallica. Trzeba jednak przyznać, że ten nurt zaliczył w pewnym okresie swojego istnienia kilka sukcesów. W swoich badaniach Spracklen skupia się na takich grupach, jak Turisas czy The Varangian Way (uznawane przez fanów za nieautentyczne) oraz Tyr (postrzegany jako autentyczny).

Wszystkie te kapele starają się identyfikować z rzekomą kulturą folkową, która istniała przed współczesnymi czasami - kulturą czystości rasowej i narodowościową. Celem niektórych zespołów jest wyraźna adaptacja młotów Thora, image'u Wikingów i heroicznych mitów pogańskich. Być może niektórzy artyści nie robią tego intencjonalnie, ale ich działania okazują się być rasistowskie oraz konserwatywno-narodowościowe poprzez promocję czystości rasowej.

Profesor stawia tezę, że folkmetal jest przestrzenią dla europejskiej klasy pracującej, która musi się zmierzyć z globalizacją, imigracją i postmodernizmem. Zdaniem Karla Spracklena ten gatunek muzyczny chce normą ustanowić zmaskulinizowanie i dominację białych.

Jednak jak pokazują inne badania nie tacy metalowcy straszni, gdyż jak się okazuje metal uspokaja, jego fani zdradzają 10 razy rzadziej niż ci, którzy słuchają jazzu, a do tego pozostają oddani ulubionemu gatunkowi muzycznemu bardziej niż inni.

Robert Skowronski Redaktor antyradia
CZYTAJ TAKŻE
Logo 18plus

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.