31.05.2018 15:25

Hayley Williams (Paramore) przyznała się do problemów psychicznych: Przez długi czas w ogóle się nie śmiałam

Wokalistka Paramore szczerze opisała swój stan psychiczny, wynikający z problemów natury osobistej i zawodowej.

Hayley Williams (Paramore) przyznała się do problemów psychicznych: Przez długi czas w ogóle się nie śmiałam
foto: MediaPunch/face to face/0000554/Reporter/EAST NEWS

W 2017 roku Paramore wydał swój piąty album studyjny, zatytułowany „After Laughter” (Po śmiechu). Płytę wypełnił pełen energii, radosny pop, nawiązujący do nowej fali lat 80. Z chwytliwą, taneczną muzyką w takich utworach, jak „Hard Times”, „Fake Happy” i „Rose-Colored Boy” mocno kontrastowały wyjątkowo ponure, depresyjne teksty, często poruszające temat braku wiary we własną wartość.

Autorką tekstów była wokalistka Hayley Williams. Fani Paramore mieli więc wszelkie prawa niepokoić się o jej stan psychiczny - jak się okazuje, niebezpodstawnie.

Hayley od kilku lat nie czuje się najlepiej. Nie układa jej się w życiu osobistym – w 2016 roku poślubiła gitarzystę New Found Glory, Chada Gilberta, ale już po kilkunastu miesiącach znaleźli się w separacji. Byli parą po dużych przejściach – zaręczyny były przez pewien czas zerwane.

Wiele problemów miał także sam zespół Paramore, w którego łonie przez kilka lat pojawiały się tarcia. Latem 2015 Hayley na krótko odeszła z zespołu, a parę miesięcy później na dobre opuścił skład basista Jeremy Davis. Powodem odejścia były konflikty wokół tantiemów – Jeremy podał nawet Hayley i muzycznego lidera zespołu, Taylora Yorka do sądu. Sytuacja w obozie Paramore także Yorka wpędziła w depresję.

Hayley Williams (Paramore) szczerze o swoim stanie psychicznym

Wszystkie te powracające kłopoty wpędziły Williams w stan, którego nie chce nazywać depresją, ale nosi wszelkie jej znamiona. Dla magazynu „Paper” napisała esej, w którym szczerze opisała swoje problemy psychiczne.

"

Latem 2015 byłam zaręczoną 26-latką o żółtych włosach. Na moim blacie w kuchni stała Grammy, a wszędzie wokół były pudła, odkąd tylko przeprowadziłam się z powrotem do rodzinnego Nashville po kilku dziwnych latach w Los Angeles. We wrześniu miałam wyjść za mąż, trochę zwolnić, założyć ogród, mieć dziecko, zrobić kolejną płytę Paramore. Wszystko w końcu miało być doskonałe, a ja miałam żyć długo i szczęśli… Och. Wow. Zwymiotowałam. "

Dalej czytamy:

"

Obudziłam się z tej katastrofy z jednym kolegą z zespołu mniej. Kolejna walka o pieniądze i o to, kto napisał piosenki. Miałam na palcu ślubną obrączkę, choć kilka miesięcy wcześniej zerwałam zaręczyny. Wiele się działo w ciągu krótkiego okresu. Wtedy nie jadłam, nie spałam, nie śmiałam się… przez długi czas.

Wciąż waham się, czy nazywać to depresją. Głównie z tego powodu, że ludzie wrzucą to słowo do nagłówków, ponieważ depresja jest unikalna, interesująca i zasługuje na klika. Psychologia jest interesująca. Depresja jest udręką.

Pisaliśmy i pisaliśmy i nigdy mi się nie podobało to, co wkładałam do muzyki, którą mi wysyłał Taylor. Jego muzyka brzmiała inspirująco. Moje partie brzmiały, moim zdaniem, jakby wykonał je ktoś martwy. Nie znałam osoby, która stoi za tymi słowami. Prawdopodobnie dlatego, że nigdy wcześniej nie pozwoliłam jej wyjść i powiedzieć, co naprawdę czuje. (…)

Ale pisanie utrzymało mnie przy życiu. Szczerze mówiąc, zmusiło mnie do tego. Pozwoliło mi z empatią spojrzeć na zmagania Taylora ze zdrowiem psychicznym. Pomogło mi zrozumieć, że dobre samopoczucie i zdrowie psychiczne naprawdę się łączą. Pozwoliło mi uświadomić sobie, że nie powinnam poślubić mojego eks i że miłość nie jest czymś, co możemy po prostu wyciągnąć z drugiej osoby. "

Wielką ulgą dla Hayley był powrót do zespołu perkusisty Zaca Farro, który pomógł przywrócić dobrą atmosferę w składzie i twórczą energię.

"

Teraz co wieczór na trasie odwracam się i widzę, że za perkusją znów siedzi mój brat. Koniec zaprzeczania. Koniec z przechodzeniem przez zatłoczoną ulicę, jak stara kobieta w kreskówkach, która nawet nie zauważa, że za nią nastąpił karambol, bo ona sama ledwo może przejść na drugą stronę. "

Wokalistka przyznała, że jej stan psychiczny silnie zainspirował ostatnią płytę Paramore. Album jest dla niej zapisem mrocznego okresu w życiu i wyznacza jego nowy początek.

"

To właśnie nazywam „życiem z AL-em”. Skrót od „After Laughter”. To trochę głupie, ale pomaga mi określić ten czas jako znaczący punkt zwrotny w moim życiu.

Widzę podobne zmiany w życiu moich przyjaciół. Więcej uwagi i obecności. Więcej czułości. Znów potrafię w życiu czuć zarówno ból, jak i radość. Odzyskałam swój stary śmiech, jak mówi moja mama. Ten, który przejmuje całe moje ciało i pozwala mi na kilka sekund się zapomnieć. A jeszcze kilka lat temu miałam nadzieję, że umrę. "

Cały tekst Hayley można przeczytać na papermag.com.

Maciej Koprowicz
Tagi: Rock News Paramore