23.11.2015 10:25

„Hello” Adele w wersji metalowej

Kopia nie dorówna nigdy oryginałowi? Przekonajcie się, jak brzmi najnowszy przebój brytyjskiej artystki w zdecydowanie ostrzejszej aranżacji.

„Hello” Adele w wersji metalowej
foto: kadr z wideo

Utwór wokalistki ukazał się 22 października 2015 roku, a już doczekał się wielu coverów, również w wersjach z mocnym przytupem, chociażby w wykonaniu kapeli Tracy Ate a Bug. Do tej ekipy dołączył Leo Moracchioli, który dorzucił swoje 3 grosze. Ckliwa piosenka przybrała formę utworu z pazurem, której nie powstydziłby się żaden szanujący siebie artysta agresywnego grania.

Leo proponuje wersję „Hello” z przymrużeniem oka. Dzwoni on bowiem do kumpla i wyśpiewuje mu właśnie ten utwór. Takie przeprosiny mają zdecydowanie większą siłę przekonywania, niż standardowa forma. W końcu, gdy ktoś wywrzeszczy Ci prosto do ucha: „Przepraszam, za wszystko co zrobiłem”, jak można takiej osobie nie wybaczyć wszystkich przewinień? A gdy człowiek przyjrzy się bogatej mimice Leo naprawdę można uwierzyć w szczerość jego intencji. 

Po drugiej stronie telefonu jest Pete Cottrell, który się trochę nudzi wysłuchując wyznania kumpla, je banana, składa kostkę rubika, przegląda komiks. W końcu chwyta za gitarę, żeby zagrać solówkę jak się patrzy. Taki kumpel to prawdziwy skarb.

Posłuchajcie metalowego coveru Adele:

Kolejny raz mamy potwierdzenie, że zmiana aranżacji może zrobić prawdziwe cuda. Utwór brzmi zdecydowanie bardziej zadziornie i z werwą. Adele mogłaby wiele się nauczyć od metalowych muzyków, może kiedyś to nastąpi.

Kompozycja wokalistki pochodzi z płyty zatytułowanej „25”. Złośliwcy zaczęli trochę z niej drwić, zaś niektórzy nawet zarzucili artystce, że jest to plagiat utworu „Martha” z repertuaru Toma Waitsa. Jak wiadomo, wytyczenie granicy między plagiatem a inspiracją jest niezwykle trudne. Prawda, czy też nie, wokalistka bije rekordy popularności, radia grają ten przebój tak często, że nie sposób jest nie zapamiętać charakterystycznego chrypliwego głosu Adele. My jednak kibicujemy Leo, który już któryś raz z kolei pokazał, że żadna piosenka nie jest zła, gdy doczeka się metalowej aranżacji.

Leo bowiem z tego słynie, że bierze na warsztat utwory, które w ogóle nie kojarzą się z ostrym graniem, jak chociażby „Stayin' Alive” Bee Gees, „Macarena” Los del Rio, „Scatman” Scatmana Johna czy hicior z lat 90. „Barbie Girl” zespołu Aqua. Aż strach pomyśleć, który utwór doczeka się jeszcze metalowego coveru w wykonaniu tego pana. 

Jak oceniacie „Hello” w takiej wersji?

Aleksandra Degórska
Tagi: Duperele Leo Moracchioli