Ile Black Sabbath wydawał na kokainę?
Robert Skowronski
10.10.2015 19:47
Ile Black Sabbath wydawał na kokainę? Fot. domena publiczna

Gwiazdy wlewają w siebie morze alkoholu, a swój organizm wypełniają przeróżnymi związkami chemicznymi czyniąc z siebie chodzące tablice Mendelejewa. Ale ile to tak naprawdę kosztuje? W przypadku Black Sabbath 75 tysięcy dolarów.

Muzycy zespołu bez większych ogródek przyznają się do tego, że w czasach, gdy byli nieco młodsi, zażywali mnóstwo narkotyków. Krąży na ten temat ogrom mitów i plotek, z których część potwierdzają sami artyści. Geezer Butler wyznał, że pogłoska o tym jakoby kokaina miała być dostarczana do kapeli prywatnymi odrzutowcami podczas sesji nagraniowej płyty „Vol. 4”, jest prawdą.

Zresztą okres rejestracji tego krążka w 1972 roku to apogeum zachwytu muzyków różnymi nielegalnymi substancjami. Na albumie znalazł się m.in. utwór „FX”, który był nagrywany przez Tony'ego Iommiego podczas jego tańca, gdy był odziany wyłącznie w metalowy krzyż i gitarę. Płyta zawiera też numer „Snowblind”, którego tytuł jest jasnym nawiązaniem do białego proszku wciąganego przez artystów.

Geezer Butler spróbował oszacować ile on i koledzy z zespołu mogli wydać w 1972 rok na narkotyki. Liczba, którą podał równa jest 75 tysiącom dolarów. Muzyk dodaje, że to więcej niż kosztowało ich nagranie płyty, które zamknęło się w granicach do 60 tysięcy dolarów. Jak wspomina Ozzy Osbourne, artyści wiedzieli na co wydawali pieniądze:

To był najbardziej biały, najczystszy i najsilniejszy towar jaki można sobie było tylko wyobrazić. Jedno wciągnięcie i było się królem wszechświata. Patrzyłem na zegarek i była godzina czwarta, jak zerknąłem znowu była już 9:30. Zupełnie zapominałem gdzie byłem i co robiłem. Jednak nie przejmowałem się tym, nie zadawałem sobie pytań: „Ciekawe w jakim więzieniu się jutro obudzę?”.

Basista Black Sabbath, Geezer Butler, wspomina również o ekscesach do jakich dochodziło w rezydencji Bel Air w czasie sesji nagraniowych. Muzyk twierdzi, że sam Kaligula mógłby czuć się zawstydzony i przywołuje także moment, który mógł się dla niego skończyć tragicznie:

Nikt nie był w stanie niczego kontrolować. Wciągaliśmy kokainę na lewo, na prawo i Bóg wie gdzie jeszcze. Pewnego razu ktoś dosypał mi czegoś do drinka. Po jego wypiciu chciałem się rzucić z hotelowego okna. Tony i Bill musieli mnie potem trzymać, żebym nie spróbował tego ponownie. Od tego momentu postanowiłem rzucić narkotyki.

Działo się wiele w tym okresie działalności Black Sabbath. Muzycy byli tak zakochani w narkotykach, że cały album „Vol. 4” miał się początkowo nazywać „Snowblind”. Jednak wytwórnia się na to nie zgodziła nie chcąc wzbudzać kontrowersji, zwłaszcza, że w tamtym czasie dużo się mówiło o kokainie.

Dziś muzycy poszli już po rozum do głowy. Również młodsze pokolenie artystów, które było uzależnione zerwało z nałogiem - ot choćby wokalista Bring Me The Horizon, czy też muzycy zespołu Korn. W końcu narkotyki to nic dobrego, gdyż gra się wówczas jak potłuczonym, co udowadnia Jared Dines.

Robert Skowronski Redaktor antyradia
Polub Antyradio na Facebooku
Logo 18plus

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.