21.07.2016 14:42

„Iowa” Slipknota najlepszym albumem XXI wieku

Plebiscyt brytyjskiego „Metal Hammera” wyłonił najlepszy album XXI wieku według jego czytelników, krytyków oraz zaproszonych zespołów. Co z tej okazji wyznał Corey Taylor?

„Iowa” Slipknota najlepszym albumem XXI wieku
foto: Daniel DeSlover / imageSPACE / Sipa / East News + materiały prasowe

Brytyjski magazyn stanowiący jedno z najbardziej opiniotwórczych pism w Wielkiej Brytanii opublikował w swoim 286. wydaniu listę 100 najlepszych albumów XXI wieku. W zestawieniu znalazły się m.in. Iron Maiden, Marilyn Manson, System of a Down, a nawet rodzimy Behemoth. Na sam szczyt trafił drugi krążek Slipknota, „Iowa” z 2001 roku.

To właśnie na tej płycie znalazły się kultowe już dziś szlagiery „People=Shit”, „Left Behind” i „Disasterpiece”, a dwa promujące ją single były nominowane do nagrody Grammy. Dopiero na niej Jim Root mógł w pełni popisać się swoimi umiejętnościami, a trwająca prawie rok trasa koncertowa ugruntowała pozycję Slipknota jako jednego z najważniejszych zespołów metalowych przełomu wieków.

Z okazji wyróżnienia Corey Taylor powspominał dawne czasy:

"

Dosłownie wszyscy, a nawet jeszcze ich matki, wymagali od nas wtedy, żebyśmy wydali kolejne 10 kopii „Wait and Bleed”, ale nie mieliśmy takiego zamiaru - pie*dolcie się, to już było. Po co mielibyśmy robić to jeszcze raz? Dla nas najbardziej liczyło się, żeby być wściekłym, naje*anym i do tego wciąż na tyle młodym, by to znieść. Naszym jedynym celem było wejście do studia i nagranie tego intensywnego, miażdżącego albumu. Nawet nie przypuszczaliśmy, jak niszczący się okaże... "

Muzycy w późniejszych latach wielokrotnie zwracali uwagę, że okres, w którym powstawała „Iowa”, był jednym z najmroczniejszych w ich całej karierze. Corey Taylor wspomina nagrywanie tytułowego kawałka tnąc się i będąc nago. Zważywszy na charakter i przekaz zawartych tam dźwięków, takie wyznania nie powinny dziwić...

"

Da się tam usłyszeć żółć, ale też zupełnie szaloną pasję, jaką darzyliśmy to, co próbowaliśmy zrobić. Myślę, że nawet przesadziliśmy... Zdołaliśmy minąć to, co zakładaliśmy i w efekcie osiągnęliśmy coś zupełnie innego. A chcieliśmy zrobić najcięższy album, jaki się dało, ale który jednocześnie podchwyciłaby szersza publiczność, nie zdając sobie do końca sprawy, w co się pakuje. "

Zdaje się, że taki cel spełnił m.in. Caleb Shomo. Wokalista metalcore'owej formacji Beartooth wyznał, że bezgranicznie kocha „Iowę”, które jest dla niego naprawdę mocarnym krążkiem. Przy okazji wyróżnienia tej płyty opisał, jak wiele dla niego znaczyła styczność z dziełem Slipknota.

"

Ten album szokuje swoją zadziornością i wku*wieniem, a jednocześnie jest odrażający i niesamowity. Miałem 18 lat, gdy go usłyszałem i nie wiedziałem, co to jest - było totalnie zwariowane. Każdy numer jest idealny. To jeden z największych symboli metalu od wielu, wielu lat. "

Zgadzacie się, że „Iowa” to najlepszy krążek XXI wieku?

Jakub Gańko
Tagi: Rock News Slipknot