Jak powstawał utwór „Comfortably Numb” Pink Floyd?
Jakub Gańko
09.03.2016 12:55
Jak powstawał utwór „Comfortably Numb” Pink Floyd? Fot. East News

Kompozycja stanowiła kulminacyjny moment słynnego concept albumu „The Wall” z 1979 roku. Jak doszło do jego powstania?

Przeszywający fragment utworu w wykonaniu Davida Gilmoura zajął 4. miejsce na liście 100 najlepszych solówek gitarowych magazynu „Guitar World”. W jego powstaniu dużą rolę odegrał Bob Ezrin, producent, którego zadaniem było pogodzenie niełatwych charakterów Rogera Watersa i Davida Gilmoura.

Ciągłe spory muzyków w trakcie sesji nagraniowych „The Wall” obrosły już legendą. Zadaniem producenta było przede wszystkim pilnowanie ich współpracy, lecz miał też okazję do proponowania własnych pomysłów.

Moja praca polegała na mediacji pomiędzy dwiema dominującymi osobowościami. Walczyłem przy tym albumie o wprowadzenie orkiestry. To był wielki problem w kontekście „Comfortably Numb”. Davidowi marzyło się oszczędniejsze brzmienie, Roger był po mojej stronie. Ostatecznie ten utwór stał się owocem naszej autentycznej współpracy: to muzyka Davida, słowa Rogera i moje partie orkiestrowe.

„Comfortably Numb” to dziś jeden z najbardziej znanych utworów Pink Floyd, który na stałe wszedł do rockowego kanonu. Kawałek notorycznie trafia na listy przebojów wszech czasów, a za sprawą wykonania na żywo w 2005 roku stał się też ostatnim utworem, jaki wspólnie zagrali Roger Water, David Gilmour, Nick Mason i zmarły 3 lata później Richard Wright.

Robiącym największe wrażenie fragmentem utworu jest słynna solówka. Proces jej tworzenia wspomina David Gilmour.

Przygotowałem pięć czy sześć wersji. Następnie działałem zgodnie z moją typową procedurą, czyli słuchałem wszystkich solówek i stworzyłem wykres, na którym zaznaczałem, które fragmenty są naprawdę dobre. Zgodnie z nim przygotowałem połączenie solówek, bawiąc się faderami i skacząc od dźwięku do dźwięku, aż wszystko ze sobą współgrało.

Bob Ezrin wyjaśnił, że muzyk używał wzmacniaczy Hiwatt i głośników Yamahy, ale w przypadku Gilmoura tak naprawdę kwestie sprzętowe grały zawsze drugorzędną rolę. Jak sam powiedział: „można dać mu ukulele, a on sprawi, że zabrzmi jak Stradivarius”. Podobnego zdania jest również technik zespołu, Phil Taylor.

David Gilmour używał kilku efektów, takich jak Big Muff i delay, ale tak naprawdę to po prostu jego palce, jego vibrato i jego wybór dźwięków oraz wykorzystywanych efektów. Nie rozumiem ludzi, którym wydaje się, że mogą powtórzyć to brzmienie, jeśli tylko wykorzystają ten sam sprzęt. Nieważne ile efektów u kogoś podpatrzysz, nigdy nie będziesz w stanie skopiować osobowości.

Utwór do dziś inspiruje nowe pokolenia muzyków, a cały album „The Wall” stawiany jest często za przykład niedoścignionego koncepcyjnego ideału. Posłuchajcie „Comfortably Numb” w wykonaniu Pearl Jam, a także Toma Morello i Billy'ego Corgana w towarzystwie samego Rogera Watersa.

Lubicie „Comfortably Numb”?

Jakub Gańko Redaktor antyradia
Polub Antyradio na Facebooku
Logo 18plus

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.