06.04.2016 14:14

Jak zostać prawdziwym heavymetalowcem?

Ciąg dalszy spełniania Waszych marzeń. Jeśli zawsze chcieliście nim być, lecz zawsze baliście się zapytać... Oto krótki poradnik.

Jak zostać prawdziwym heavymetalowcem?
foto: liftarn, CC BY-SA 2.0

Zdradziliśmy już tajniki w jaki sposób szybko i bezboleśnie zostać poppunkowcem. Teraz pora zdradzić kulisy drugiej strony barykady, a mianowicie przedstawić kilka sekretów bycia heavymetalowcem. Ogólniki znamy: długie włosy, plecak-kostka, do tego skóra albo kamizelka jeansowa zwana potocznie kataną. Jednak aby nie popełnić bolesnego faux pas, postanowiliśmy zbadać dla Was szczegóły.

Jednocześnie przypominamy, że naruszenie heavymetalowej etykiety może być autentycznie bolesne, a to ze względu na powszechnie występujące w tej subkulturze zjawisko tzw. „wpie*dolu”. Zostaliście ostrzeżeni.

Muzyka

Bruce Dickinson jest bogiem - zapamiętajcie to już na samym początku. Dopuszczalne jest ewentualne poszerzenie panteonu o Kinga Diamonda czy Roba Halforda, ale ten najważniejszy i niepowtarzalny jest tylko jeden. Należy też pamiętać, aby w przypadku Halforda przy każdej możliwej okazji podkreślać szacunek do niego tylko i wyłącznie za umiejętności i wpływ na muzykę heavymetalową - tak na wszelki wypadek.

Musicie od razu zapamiętać sobie słowa Steve'a Harrisa: mężczyzna może w życiu zmienić żonę, wyznanie, w skrajnych wypadkach nawet płeć, ale nie ulubioną drużynę futbolową. Tyle że w miejscu drużyny futbolowej wstawcie sobie ulubiony zespół muzyczny. A tym od dziś jest dla Was Iron Maiden - i nie ma z tym dyskusji. Na półce z płytami ma się Wam układać z grzbietów obrazek Eddiego z reedycji dyskografii Żelaznej Dziewicy, a szafa musi pękać od koszulek z poszczególnymi okładkami.

Jeśli poznacie już na pamięć teksty wszystkich utworów z 12 krążków Iron Maiden (albumy bez Bruce'a Dickinsona się nie liczą), będziecie potrafili wskazać wszystkie fałsze na „Live at Donington” i wyłapać odniesienia do całej historii zespołu na okładce „Somewhere in Time”, to... możecie poszerzyć kolekcję płytową o solową dyskografię Dickinsona. Kilka płyt Judas Priest, AC/DC i Deep Purple też nie zaszkodzi, ale generalnie trzymajcie się Żelaznej Dziewicy.

Gdyby obudził się w Was w międzyczasie patriotyzm, istnieje specjalna możliwość dodania do płytoteki polskich zespołów heavymetalowych: TSA i Turbo. Kiedy ktoś z nowo poznanych na osiedlu kolegów będzie próbował Was przekonać, że te grupy to tylko mierne kalki zachodnich zespołów, macie pełne błogosławieństwo, by zastosować wobec niego wspomniane już wcześniej zjawisko tzw. „wpie*dolu” i pogonić go prosto w góry.

Wygląd

Istnieje całkiem wyrazisty kodeks ubioru heavymetalowca, po którym przedstawiciele tej subkultury rozpoznają się na całym świecie. Przede wszystkim musicie wyrazić pogardę wobec reszty niesłuchającego metalu społeczeństwa, zapuszczając długie włosy. Niech okrzyki „brudas” / „śmierdziel”, które będziecie od dziś słyszeli za sobą każdego dnia, tylko motywują Was do wytrwania w tej decyzji. Jeśli wiek już Wam na to pozwala, warto rozważyć też zapuszczenie szatańskiej bródki.

Następnym krokiem będzie oświadczanie całemu światu, jakie są Wasze ulubione zespoły. W tym pomogą Wam koszulki tychże - świat metalu obfituje w niezliczone przykłady charakterystycznej estetyki, choć oczywiście wiadomo, że niedoścignionym wzorem artystycznego kunsztu są grafiki z Eddiem. Z innymi zespołami musicie uważać. Jeśli np. będziecie nosili koszulkę Manowara, możecie natknąć się na innego true metalowca, który zapragnie przepytać Was z dyskografii tego zespołu. Jeśli nie jesteście przekonani o swojej wiedzy w tym zakresie, lepiej zostańcie przy Iron Maiden, bo skończy się w... wiecie czym.

Kolejnym nieodłącznym atrybutem każdego heavymetalowca jest kultowy jak sam diabeł plecak typu kostka - oczywiście pusty, nawet nie ważcie się zastanawiać nad wkładaniem tam czegokolwiek. Na nim klasycznie zatrzęsienie naszywek z nazwami Waszych ulubionych zespołów (czyli przede wszystkim Iron Maiden). Naszywki noście też na swojej skórzanej kurtce / katanie, jeansach... gdzie tylko się da. Ciekawym uzupełnieniem codziennego ubioru są pieszczochy i inne ćwiekowane dodatki wszelkiej maści.

Jeansy muszą być odpowiednio poszarpane, ale jednocześnie tak obcisłe jak to możliwe. Uwaga! Kiedy podczas koncertu traficie na ziemię po stage divingu, poczekajcie aż jakiś metalowy kolega pomoże Wam wstać - w innym wypadku spodnie mogą pęknąć przy kucaniu (a przynajmniej powinny - jeśli do tego nie dojdzie, to nie były wystarczająco obcisłe).

Zimowa uwaga: oczywiście niskie temperatury nie robią wrażenia na twardych heavymetalowcach, w skrajnych przypadkach dopuszcza się jednak możliwość ucięcia rękawów od katany i noszenia jej w takiej formie na założonej pod spód skórzanej kurtce.

Autentyczność

Bycie heavymetalowcem to poważna sprawa i dlatego wymaga wielu poświęceń. Pamiętajcie, że Wasza wiara w metal musi być niezachwiana. Wszystko, co od tej pory będziecie robić, musicie robić dla metalu. Jeśli ktoś będzie wątpił w Waszą wiarę bądź się z niej naśmiewał - znacie już z pewnością hasło „wpie*dol”. Zrezygnujcie ze snu i śniadania - żaden metalowiec nie marnuje czasu na takie bzdury.

Chwilami może być ciężko, ale pamiętajcie, że nie jesteście sami. W trudnych chwilach macie do dyspozycji ten utwór:

Oczywiście nie dajcie się nabrać starszym kolegom, którzy mogą Was dla beki przekonywać czasami do takich wynalazków jak metal progresywny (frajerstwo), industrial metal (tak naprawdę to techno), glam metal (dla mięczaków), że nie wspomnimy o abominacjach pokroju love metalu i nu metalu, które z prawdziwym metalem mają tyle wspólnego, co folia aluminiowa.

Gwarantujemy, że jeśli weźmiecie sobie nasze uwagi do serca, droga do Valhalli stanie przed Wami otworem. W razie wątpliwości, czy już osiągnęliście ten poziom wtajemniczenia, sprawdźcie się w naszym quizie.

Przegląd podstawowych plecaków męskich

Jakub Gańko
Tagi: Duperele