06.02.2017 11:42

Joe Satriani o solówce, której nie powinien był nigdy nagrać

Nawet wirtuozi gitary żałują pewnych swoich dokonań. Jakiej solówki chciałby nigdy nie nagrywać Joe Satriani?

Joe Satriani o solówce, której nie powinien był nigdy nagrać
foto: Shape Prior, CC BY-SA 3.0

Jeden z najbardziej docenionych gitarzystów w historii tego instrumentu. Współpracował m.in. Mickiem Jaggerem, Alice Cooperem czy Deep Purple. Stworzył supergrupę G3, w której występowali inni najwięksi magicy gitary, a także udzielał się w formacji Chickenfoot, gdzie towarzyszył mu Sammy Hagar i Chad Smith z Red Hot Chili Peppers. Czego mógłby żałować ktoś taki?

Okazuje się, że Joe Satriani ma jeden taki moment, którego wolałby nigdy nie nagrywać. Co ciekawe, związany on jest z jego najsłynniejszą płytą, „Surfing With the Alien” z 1987 roku. Zapytany o jedną solówkę gitarowej, której nigdy by nie nagrał, gdyby mógł cofnąć czas, wymienił tę z utworu „Crushing Day”.

"

Nie powinienem był nigdy komponować tej solówki! To musiała być sprawka jakiegoś mojego alter ego, które podpowiedziało mi, że to będzie świetna rzecz. Naprawdę podobał mi się pomysł na sweep picking i była to jedna z pierwszych rzeczy, jakie nagrałem z myślą o „Relativity”, gdy chciałem przekonać do tego pomysłu Barry'ego Kobrina z wytwórni. Ten kawałek doskonale oddawał tamten czas, miał to brzmienie metalu z wczesnych lat 80. "

Po latach gitarzysta przyznaje, że ta solówka zrodziła się głównie z frustracji, jaką przeżywał będąc sesyjnym muzykiem. Ludzie zawsze mówili mu, żeby już przestał grać, że nie może używać tej czy innej techniki albo wykonuje za dużo dźwięków. Kierowali go w inne strony albo otwarcie nakazywali grać jak ktoś inny - a tym razem miał ochotę na coś naprawdę swojego, takiego jak bardzo długa solówka...

"

Myślę więc, że „Crushing Day” oddaje tamten pomysł na naprawdę długie solo. Musiałem to naprawdę przećwiczyć. Pozostałe kawałki są improwizowane, ale ten jeden był po prostu za długi, by się nad nim nie zastanawiać. Z perspektywy czasu jednak go żałuję, ponieważ przez lata dowiedziałem się, że gdy grasz na scenie noc po nocy i trzymasz się scenariusza, tylko jedna rzecz może cię na koniec dobić: zabójcza solówka. "

Na szczęście sam kawałek nie zrujnował całego „Surfing With the Alien” i płyta stała się największym sukcesem komercyjnym w solowej karierze muzyka (osiągnęła status platyny), a także przyniosła mu dwie nominacje do nagrody Grammy.

Przypomnijcie sobie „Crushing Day” i oceńcie sami tę solówkę:

Satriani ma czego żałować?

Jakub Gańko
Tagi: #Joe Satriani #Rock News