05.01.2016 11:55

Jordan Rudess mógł zagrać na „The Wall”?

Zanim klawiszowiec dołączył do Dream Theater, brał gościnny udział w wielu projektach muzycznych. Okazuje się, że jednym z nich mógł być... Pink Floyd.

Jordan Rudess mógł zagrać na „The Wall”?
foto: Kuba Bożanowski, CC BY 2.0 + Bóg Pejnta

Muzyk opowiedział historię, dzięki której miał szanse stać się kolejną cegłą w jednym z najsłynniejszych murów świata. Niewiele brakowało, by zagrał w utworze „Bring the Boys Back Home” z płyty „The Wall” Pink Floyd. Żeby całą sytuację jeszcze bardziej skomplikować, nie chodziło o partie klawiszowe, a... perkusyjne.

Wszystko za sprawą perkusisty o nietypowym imieniu Bleu Ocean, z którym klawiszowiec kolegował się w latach siedemdziesiątych. Muzyk miał wówczas za zadanie skompletować orkiestrę, która pojawia się w „Bring the Boys Back Home”. Tą drogą starał się zaprosić do współpracy Rudessa.

"

Siedzieliśmy któregoś dnia u Bleu'a, a on zaproponował mi, żebym wpadł do studia i popatrzył, jak się nagrywa utwory, a może nawet wziął w tym udział. Miałem wtedy jakieś 18 lat i już dawno podjąłem decyzję, że poświęcę swoje życie klawiszom, ale znałem z podstawówki jakieś podstawy gry na werblu. "

Klawiszowiec zgodził się i udał się wraz z kolegą do studia. Na miejscu otrzymał instrument i pałeczki, po czym dołączył do innych muzyków wykonujących utwór.

"

Szło mi całkiem nieźle, ale w którymś momencie poczułem, że producent Bob Ezrin wpatruje się we mnie z drugiego końca pokoju z lekko uniesioną brwią. W końcu powiedział do mnie: „nie wydaje mi się” i to było na tyle. "

Muzyk wyniósł z całej przygody przynajmniej to, że mógł posłuchać nagrania na długo przed innymi, zanim jeszcze ktokolwiek zdawał sobie sprawę z tego, jak ważnym albumem stanie się „The Wall” i jak kluczową rolę w opowiadanej na nim historii odegra „Bring the Boys Back Home”. Rudess zgadza się z decyzją Ezrina, bo doskonale wie, że był beznadziejnym perkusistą. Mimo to nadal mu trochę żal.

"

Jakaś cząstka mnie wciąż nie może sobie darować, że miałem szansę, aby pojawić się na „The Wall”. To by było niesamowite. "

Jordan Rudess odniósł od tamtego wydarzenia wiele innych sukcesów. Do największych można zaliczyć płyty, które od 1999 roku nagrywa z Dream Theater. Od czasu do czasu wciąż jednak powraca do „The Wall”. Poniżej zobaczycie nagranie, w którym wykonuje cover pochodzącego z tej płyty utworu „Hey You” - już na swoim ulubionym instrumencie.

Żałujecie, że Jordan Rudess nie trafił ostatecznie na płytę Pink Floyd?

Jakub Gańko
Tagi: Rock News Dream Theater Pink Floyd