22.09.2014 17:00

Korn po 20 latach zagra to, czego nigdy nie miał grać

Korn pierwszy album wydał w 1994 roku. Podczas najbliższej trasy koncertowej kapela zagra wszystkie kawałki z tej płyty – łącznie tym, którego nigdy nie miała wykonywać na żywo.

Korn po 20 latach zagra to, czego nigdy nie miał grać
foto: Sebastien Paquet, CC BY-SA 3.0

Debiutancka płyta Korna (zatytułowana po prostu "Korn") ukazała się 11 października 1994 roku. Album, który według wielu zapoczątkował nu metal, sprzedał się w ponad 10 milionach egzemplarzy.

20 lat później Jonathan Davis postanowił to uczcić:

"

Na festiwalach zamierzamy grać pierwszy album w całości. Zaczniemy, kiedy nadejdzie 20. rocznica. Zagramy nawet utwór „Daddy” – powiedziałem, że nigdy tego nie zrobimy, ale jednak to zrobimy. "

W „Daddym” Jonathan Davis opowiedział o molestowaniu seksualnym, którego ofiarą był w dzieciństwie. 20 lat temu sprawa była jeszcze na tyle żywa, że frontman Korna zdecydował się ukryć ścieżkę na końcu płyty, po 11 minutach ciszy. Na szczęście dziś jest to już zamknięty rozdział.

Powrót Korna do starych, dobrych czasów

Fanów zawiedzionych ostatnią płytą „The Paradigm Shift” ucieszy fakt, że muzycy wykonają utwory tak, jak brzmiały w oryginale. Korn chce wrócić do starych, brudnych dźwięków, zarówno podczas nadchodzącej trasy po Stanach Zjednoczonych, jak i po niej.

Pod koniec roku Korn wraca do prac na 12. studyjnym albumem. Gitarzysta James Schaffer zapowiedział niedawno, że wraz z Brianem Welchem planują „rozwinąć ciężkie riffy i trochę bardziej nabrudzić”.

Doniesienia ze studia nagraniowego będziemy śledzić z zapartym tchem i wypiekami na mordkach.

Urszula Drabińska
Tagi: Korn Jonathan Davis Rock News