29.12.2016 12:06

Lars Ulrich: Gdy Dave Lombardo i Charlie Benante deptali mi po nogach starałem się iść do przodu

Bębniarz Metalliki przyznał, że kiedyś porównywał siebie do innych słynnych perkusistów i starał się ich dogonić. W pewnym jednak momencie doszedł do wniosku, że jest to droga donikąd. 

Lars Ulrich: Gdy Dave Lombardo i Charlie Benante deptali mi po nogach starałem się iść do przodu
foto: Evan Agostini / Invision / AP / Fotolink / East News

Jedni uważają go za geniusza, inni kręcą nosem i wytykają mu liczne błędy. Pisaliśmy niejednokrotnie o perkusyjnych wpadkach Larsa Ulricha, ale mimo to machina o nazwie Metallica nadal prze do przodu i sprzedaje zawrotne ilości płyt, jak również bilety na koncerty rozchodzą się jak świeże bułeczki. Są tacy, którzy bronią bębniarza, jak chociażby Mike Portnoy uważając, że techniczne umiejętności to nie wszystko.

Teraz sam Lars Ulrich opowiedział o tym jak przestał porównywać się do innych perkusistów, a skupił się bardziej na ulepszaniu swoich umiejętności. Perkusiście często zarzuca się wiele niedociągnięć, ale jak sam przyznał, zwraca on uwagę bardziej na efektownych bębniarzy, a nie na tych, którzy grają dobrze technicznie.

Lars zatem wrócił pamięcią do początków kariery podkreślając, że wszystko potoczyło się dosyć szybko. Po tym, jak zespół skończył tworzenie materiału na „Ride The Lightning” muzycy mieli miesiąc wolnego czasu. Wówczas Kirk Hammett wybrał się na lekcje gry u Joe Satrianiego. Natomiast Ulrich tak naprawdę nigdy nie brał u nikogo lekcji:

"

Chciałem po prostu być w Diamond Head i Motorhead. To było na zasadzie: „Och, musisz się nauczyć grać na instumentach?”, na początku to było jak karaoke. Chciałem po prostu być w heavymetalowej kapeli niczym karaoke. To właśnie Hetfield i ja robiliśmy - siedzieliśmy i graliśmy równolegle z nagraniami Diamond Head. Potem nagle okazało się, że to zaczyna być prawdziwe, a nie było takiego zamiaru. Tak więc nigdy nie pobierałem lekcji, miałem parę zajęć z kumplem Satrianiego.  "

To zatem spowodowało, że Ulrich w okresie obejmującym album „...And Justice for All” czuł się nieco zmuszony, żeby spróbować pokazać swoje umiejętności. Był on jednak niepewny swoich zdolności po części z tego powodu, że wzrastała rywalizacja między konkurentami z innych kapel:

"

Gdy deptami mi po piętach Dave Lombardo i Charlie Benante starałem się iść do przodu i grać te wszystkie zwariowane rzeczy. Chciałem, żeby perkusja wysunęła się na pierwszy plan. Jednak potem po roku czy po 2 latach pomyślałem: „Ok, serio? Po prostu rób swoje, wyluzuj, wspieraj riffy i rób to, co jest najlepsze dla utworu.” Mniej więcej od końcówki lat 80., więc to już prawie 25 lat, jedyną rzeczą, która mnie naprawdę interesuje to robienie tego, co jest najwłaściwsze dla numeru. "

Perkusista zatem postanowił nie starać się naśladować charakterystycznego stylu słynnych perkusistów, jak to miał w zwyczaju kiedyś robić:

"

 Niech Lombardo będzie Lombardo, a ja będę robić swoje. Po prostu każdy to przerabia w swoim życiu, ja uporałem się z tym dosyć wcześnie.  "

A Wy jak oceniacie grę Larsa Ulricha?

Aleksandra Degórska
Tagi: Rock News Lars Ulrich