31.08.2016 13:47

Lars Ulrich: Na „Hardwired…To Self-Destruct” nie będzie ballad

Premiera nowego krążka zespołu zbliża się wielkimi krokami i jak się okazuje będzie to wydawnictwo po brzegi wypełnione ostrymi dźwiękami.

Lars Ulrich: Na „Hardwired…To Self-Destruct” nie będzie ballad
foto: Anthony Behar / Sipa USA / East News

Następca „Death Magnetic” z 2008 roku będzie nosić tytuł „Hardwired…To Self-Destruct” i ukaże się 18 listopada 2016 roku. Pierwszym singlem promującym to wydawnictwo jest numer „Hardwired”.

Robert Trujillo zauważył pewne podobieństwa między nadchodzącym krążkiem a jego poprzednikiem i uważa, że nowy album podobnie jak „Death Magnetic” jest swego rodzaju powrotem do thrashmetalowych korzeni.

Również Lars Ulrich postanowił nieco zdradzić o brzmieniu „Hardwired…To Self-Destruct”:

"

Uważam, że momentami krążek jest trochę punkowy i nieco mniej progresywny. Na albumie chodzi bardziej o riffy i więcej groove. To, czego tutaj nie ma to wielka ballada Metalliki. Nagranie jest bardzo aroganckie.  "

W porównaniu do płyty „Death Magnetic” Lars zauważa jednak pewne różnice:

"

Większość utworów jest prostszych niż na poprzedniej płycie. Przedstawiamy nastrój i się tego trzymamy. To nie są utwory, gdzie pojawia się jeden riff i wędrujesz dookoła tego - w konsekwencji wychodzi podróż przez te różne dźwięki. Nowe utwory są bardziej linearne. "

Jeszcze wcześniej Robert Trujillo podkreślił, że zespół ma w zanadrzu sporo riffów, które może w najbliższej przyszłości zaprezentować publiczności. Lars twierdzi, że jeśli tylko siły fizyczne nie opuszczą muzyków to będą grać jak najdłużej się da:

"

Jedyną niewiadomą jest fizyczny element. Jeśli ręce, nogi, kolana, ramiona, gardła, plecy, szyja - jeśli to wszystko pozostanie nienaruszone, to nie ma powodu, dla którego mielibyśmy nie robić tego znacząco dłużej. "

Muzyk zdaje sobie sprawę z tego, że każdy koncert to spory wysiłek fizyczny i lepiej nie pakować się na scenę, gdy siły nie pozwalają ci na pełne zaangażowanie:

"

Takie utwory, jak „Battery”, „Master of Puppets” czy „One” mają w sobie zwariowaną fizyczną energię. Jeśli nie możesz tego zagrać z tym fizycznym zaangażowaniem jakie to wymaga, to lepiej w ogóle tego nie grać. To jest jedyna niewiadoma. Sądzę, że mentalnie możemy to robić przez 100 lat. "

Oby Metallica rzeczywiście była w dobrej formie przed długie, długie lata i w ramach trasy koncertowej wpadła również do Polski.

Czekacie na krążek „Hardwired…To Self-Destruct”?

Aleksandra Degórska
Tagi: Rock News Metallica Lars Ulrich