30.01.2015 15:05

Lemmy pokazuje FUCKA

Według frontmana Motorhead dobrą okazją do pokazania tego, co myśli, jest nominacja do Grammy. Komu każe się pieprzyć?

Lemmy pokazuje FUCKA
foto: Rama, CC BY-SA 2.0

Piosenka „Heartbreaker” z ostatniej płyty Motorhead „Aftershock” z października 2013 r. została nominowana w kategorii „Best Metal Performance”. Powalczy z utworami wykonywanymi przez Anthrax, Tenacious D, Slipknota i Mastodona. Nominacja nie robi jednak wrażenia na liderze zespołu.

"

Już mam jedną – z 2005 roku za „Sacrifice”. Nie obchodzi mnie to. Miło być docenianym przez własnych słuchaczy… Nie musimy chodzić po czerwonym dywanie. "

Czy naprawdę nie pokaże się na gali, przekonamy się 8 lutego 2015 roku, w dniu wręczenia muzycznych nagród.

Tymczasem Lemmy Kilmister ma dużo lepszy powód do radości.

"

Zawsze jest miło wyprostować swój środkowy palec i powiedzieć „Ha, ha, wy dranie, sześć miesięcy życia, hę?”. "

Nie jest tajemnicą, że 69-letniego muzyka od kilku lat trapią problemy zdrowotne. W 2013 roku musiał trochę przystopować z koncertami. Jak obecnie się czuje, zdradził podczas ostatniego wywiadu z Mitchem Lafonem.

"

Cóż, rozmawiam z tobą przez telefon – nie? – muszę przynajmniej siedzieć. Jest w porządku. Daliśmy kilka show w Europie, kilka w Stanach. Po prostu nie gramy tyle, co kiedyś, ale wciąż gramy. Wkrótce wracamy do Europy. "

Latem 2015 roku Motorhead zagra na kilku festiwalach, m.in. w Niemczech, Austrii i Polsce. Na warszawskim Torwarze pojawi się 6 lipca.

"

Nie widzę powodu, z którego powinienem zaprzestać tego, co sprawia mi tyle przyjemności. "

A koncerty na Starym Kontynencie akurat podobają mu się najbardziej. Fani tutaj są dużo bardziej lojalni i nie przestają kogoś słuchać tylko dlatego, że pojawił się ktoś inny. Potwierdzacie opinię Lemmy’ego?

Urszula Drabińska
Tagi: Rock News Motorhead Lemmy Kilmister