22.04.2016 14:19

Lider Disturbed o „zaoranej” fance: Popełniłem błąd

David Draiman doprowadził do szczęśliwego finału ciągnącą się od kilku tygodni historię. Jak wyjaśnił swoje zachowanie na koncercie, w trakcie którego publicznie upokorzył piszącą na telefonie fankę?

Lider Disturbed o „zaoranej” fance: Popełniłem błąd
foto: kadr z wideo + materiały prasowe + Bóg Pejnta

Wedle słów Owidiusza, finis coronat opus - czyli koniec wieńczy dzieło. Zgodnie z tym mottem, saga o „zaoranej” fance - nie do końca świadomie powołana do życia przez Davida Draimana - doczekała się należytego finału. Przypomnijmy, że chodzi o dziewczynę, która w trakcie koncertu Disturbed w Dallas zwróciła uwagę muzyka tym, że zamiast w pełnym skupieniu rozkoszować się jego twórczością, śmiała pisać na swojej komórce.

Wkrótce po tym wydarzeniu dowiedzieliśmy się, że fanka - zidentyfikowana jako Shannon Pardue - pisała zaniepokojona o los swojej córki, co zajęło jej dosłownie chwilę, nie zaś większość koncertu, jak twierdził muzyk. Teraz Draiman ostatecznie wyjaśnił całą sytuację, mając szczerą nadzieję na to, że historia wreszcie dobiegnie końca i nie będzie już więcej poruszana przez dziennikarzy.

"

Nie wiem, czy w ogóle widzieliście to wideo, które tak wędrowało po internecie, ale przez cały czas byłem na scenie łagodny i rozbawiony. Chciałem jedynie zwrócić jej uwagę i wciągnąć w to doświadczenie. Nie miałem na celu jej na serio atakować za cokolwiek, co robiła ze swoim telefonem. To jej sprawa. I prawdę mówiąc, to był mój błąd. Serio. Nie miałem pojęcia, przez co przychodzi, nie byłem wtajemniczony w jej problemy i chciałem, żeby to tylko była dobra zabawa. "

Wokalista wyraził skruchę i żal, że dziewczyna odebrała to w opaczny sposób. Jednocześnie zapewnił swoich fanów, że nigdy nie miał zamiaru sprawić, aby poczuli się na jego koncercie nieproszonymi gośćmi. Część miłośników Disturbed była wyraźnie zaniepokojona całym zajściem, co było też widać po Waszych komentarzach.

fejs

Draiman przeprosił wszystkich, którzy się z tym źle poczuli.

"

Wcale nie to było moją intencją. Cała sprawa nagle wyciekła z każdej strony w nieodpowiednim świetle, bo tak już się zdarza. Ale na pewno nigdy nie chciałem, aby jakikolwiek fan Disturbed poczuł się odrzucony. Wszyscy są mile widziani i na pewno mają pełne prawo robić, co tylko chcą, na naszych koncertach. A ja, jako frontman, po prostu staram się, aby każdy się dobrze bawił. "

W obronie muzyka wypowiedział się również John Moyer. Basista zespołu zapewnił, że jego kolega z grupy ma wieloletnie doświadczenie w angażowaniu do zabawy każdego, kto wydaje się czymś rozproszony. Jego zdaniem między innymi właśnie ta umiejętność czyni go tak świetnym liderem.

"

Ten cały incydent z komórką... Naprawdę, z jakiegoś powodu to urosło do nieprzyzwoitych rozmiarów. Byliśmy tym zadziwieni. Zawsze, kiedy przychodzisz na koncert Disturbed, wiesz, że David zwraca uwagę. Mam na myśli, że jej reakcją powinno być bardziej coś w stylu „o Boże, nie wierzę, że ten gość w ogóle mnie zauważył!” A on zauważa w tłumie każdego. Nie tylko śpiewa przed publicznością, lecz także upewnia się, że każdy bierze udział w tym doświadczeniu. A kiedy tak nie jest, skupia się na Tobie i stara się Ciebie do niego wciągnąć. Tylko o to w tym wszystkim chodziło. "

Aby udowodnić, że do całej sytuacji podchodzi z należytym dystansem, David Draiman dał się namówić na zniszczenie telefonu komórkowego... młotkiem. Podkreślił jednak, że nie ma to żadnego związku z jego fanami i osobiście nie ma żadnego problemu z komórkami. Pełny wywiad z zespołem oraz zniszczenie telefonu (ok. 8:40) zobaczycie poniżej:

disturbed_meme

Mimo wszystko odważylibyście się przyjść z telefonem na koncert Disturbed?

Jakub Gańko
Tagi: Duperele Disturbed David Draiman