12.08.2016 14:49

Limp Bizkit chce grać blackmetal?

Wszystko wskazuje na to, że zespół wyszedł naprzeciw oczekiwaniom wielu fanów i przeszedł na ciemną stronę mocy...

Limp Bizkit chce grać blackmetal?
foto: Romana Makówka / Antyradio.pl; Caryca Pejnta

Ile razy to słyszałeś, jak Twoi koledzy metalowcy naśmiewali się z Ciebie, bo słuchasz kapeli z tym zabawnym kolesiem w czerwonej czapeczce i gitarzystą, który pomylił bal maskowy ze sceną?

Blackmetalowcy noszą bluzę z nieczytelnym logo kapeli, które przypomina korzenie drzewa i wyglądają jakby zapomnieli o mydle przez ostatni miesiąc, ale to Ty jesteś tym gorszym, bo lubisz sobie poskakać przy rapowaniu Freda Dursta.

Czasami wstyd się przyznać, że lubisz Limp Bizkit, bo przecież „to nie metal”, zostajesz zatem sam ze swoją miłością do kapeli, której spora liczba osób nie docenia. Z drugiej jednak strony można doszukać się pewnych cech, które wskazują na to, że niecała nadzieja stracona i kapela może być naprawdę mroczna śpiewając tylko o krwi oraz flakach.

Wystarczy spojrzeć na Wes Borlanda, który w swoim czarnym wdzianku wygląda jak śmierć, tylko brakuje mu kosy.

foto: RIA Novosti / EAST NEWS

Fani już wcześniej zauważyli, że coś jest na rzeczy i niektórzy po odpowiedniej ilości magicznej herbatki z grzybków uważali, że Limp Bizkit ma naprawdę sporo wspólnego z mrocznym satanistycznym brzmieniem:

foto: relatably.com

Najwidoczniej zespół stwierdził, że koniec tych żartów i czas coś zmienić, bo ile to można być pośmiewiskiem metalowców. Na profilach w serwisach społecznościowych zespół udostępnił obraz, który przypomina blackmetalowe logo - krzaki, z których można po głębszej analizie wyczytać nazwę kapeli.

Czy to oznacza koniec z rapem? Czy muzycy postanowili zanurzyć się w otchłań rozpaczy, pić krew dziewic i pokazywać się tylko w biało-czarnym makijażu? Czy ich twórczość stanie się mrocznym hołdem dla szatana?

Wszystko wyjaśniło się w jednym z komentarzy, gdzie potwierdzono, że muzycy nieco się zmienili, a ich najnowsza fotografia przedstawia się następująco:

limp foto

Koniec pociesznego rapu, kręcenia kierownicy i picia rosyjskiej wódki ze starymi babciami. Teraz liczyć się będzie tylko mrok, msza czarna jak noc i bieganie z dzidą za dziewicami.

Jeśli wybieracie się na koncert Limp Bizkit w ramach Capital of Rock 2016 we Wrocławiu nie spodziewajcie się, że na scenie pojawi się podstarzały rapowiec wesoło podskakujący. Nic z tych rzeczy.

Zagra za to mroczna banda kolesi z makijażem na smutną żabę i z przesłaniem od szatana.

foto: media.giphy.com

Czy możemy spodziewać się płyty w takim klimacie? Ostatni studyjny krążek pojawił się w 2011 roku, więc wręcz wypadałoby coś wydać. Teraz już żaden metal nie przyczepi się do Ciebie, że słuchasz jakiś tam Limp Bizkit, bo oto kapela odrodziła się niczym Feliks z popiołów i pokazała, że w końcu przeszła na ciemną stronę mocy.

Aleksandra Degórska
Tagi: Duperele Limp Bizkit