07.12.2015 10:20

Matt Sorum: Scott Weiland był jednym z najlepszych frontmanów

Śmierć byłego wokalisty Stone Temple Pilots oraz Velvet Revolver była dla wielu wstrząsem. Jak frontmana wspomina muzyk, który z nim współpracował?

Matt Sorum: Scott Weiland był jednym z najlepszych frontmanów
foto: Associated Press / Fotolink / East News; Eva Rinaldi, CC-BY-SA-2.0

3 grudnia 2015 roku świat obiegła tragiczna informacja. Scott Weiland zmarł we śnie. Został znaleziony w autobusie, którym przyjechał wraz z kapelą The Wildabouts, by zagrać koncert w Medinie.

Matt Sorum miał plany na wspólny wieczór wraz z Duffem McKaganem, jednak zupełnie się one zmieniły po tym, jak muzycy dowiedzieli się o śmierci Weilanda. Perkusista ciężko wspomina ten moment:

"

Nie wiem, jak początkowo się czułem, to nie był szok, ale definitywnie tego się nie spodziewałem. Przewidywałem, że Scott będzie tutaj dłużej. "

Pomimo tego, że Weiland przestał być od 2008 roku muzykiem Velvet Revolver, Sorum docenia jego rolę i pracę, którą włożył w działalność zespołu:

"

Ludzie wiedzą, że w konsekwencji nasze drogi się rozeszły. Jednak emocje, które czujesz, są bardzo silne. To tak, jak  relacje z członkiem rodziny, z którym nie dogadujesz się dobrze, ale nadal go kochasz. Potem zacząłem zastanawiać się nad początkami zespołu i wtedy wzruszyłem się, bo stworzyliśmy razem wiele świetnych rzeczy. Podróżowaliśmy po świecie. Scott powołał do życia muzykę. "

Perkusista nie miał zamiaru owijać w bawełnę i nie pominął faktu, że Weiland, choć bardzo uzdolniony, był osobowością, z którą nie zawsze udawało się dogadać:

"

Był trudnym człowiekiem, ale jego artyzm był niesamowity. "

Mimo to początki ich współpracy były naprawdę dobre i Sorum ma bardzo dobre wspomnienia z tamtego okresu:

"

Kiedy pojawił się Scott Weiland, to była magia. Nagle zjawił się ten facet, który umie komponować melodie w pięć minut, pisać teksty. Popatrzyłem na Slasha oraz Duffa i powiedziałem: To jest nasz facet. Scott Weiland. Gwiazda rocka. "

Sukces debiutanckiego albumu „Contraband” był najlepszym okresem w twórczości kapeli. Jednak po tym, jak w 2008 roku Weiland odszedł z zespołu, padło parę gorzkich słów z obu stron.

Mimo to, Sorum ma czyste sumienie, bowiem zdążył parę lat temu spotkać się z wokalistą i załagodzić spór:

"

Pogodziłem się ze Scottem. Widziałem go w Nowym Jorku jakoś dwa lata temu. Miałem swój zespół Camp Freddy i zaprosiliśmy Weilanda. Pogadaliśmy wtedy ze sobą i przeprosiliśmy się nawzajem. Mogliśmy powiedzieć: ,,Idźmy do przodu.” "

Muzyk ocenia Weilanda bardzo wysoko i chce, by ludzie zapamiętali go, jako wybitnego muzyka, który znacznie przyczynił się do rozwoju muzyki:

"

Uważam, że miał on wspaniałą muzyczną podróż i jestem zadowolony z tego, że byłem tego częścią. To było błogosławieństwo pracować ze świetnym frontmanem i Scott był definitywnie jednym z najlepszych. Chciałbym, żeby wszyscy się właśnie na tym skupili, żeby patrzyli na jego muzykę. "

Posłuchajcie, o czym jeszcze w wywiadzie powiedział perkusista:

Podzielacie zdanie Matta Soruma?

Aleksandra Degórska
Tagi: Rock News Scott Weiland Velvet Revolver