02.01.2017 15:54

Max Cavalera: Wymień mi jeden dobry utwór Sepultury nagrany po moim odejściu

Niechęć pomiędzy tymi artystami to nic nowego. Cavalera wyznał, że wyciągał dłoń w stronę byłej kapeli, ale nie zmieniło to sytuacji.

Max Cavalera: Wymień mi jeden dobry utwór Sepultury nagrany po moim odejściu
foto: Gonzales Photo / Avalon / Reporter / East News

Tę historię już dobrze znamy - tuż po wydaniu legendarnej już płyty „Roots” w 1996 roku Max Cavalera opuścił szeregi kapeli, zaś jego brat Igor odszedł z formacji w 2006. Wokalista nieraz opowiadał o odejściu z zespołu, co wspomina niechętnie.

Co się stało, to się nie odstanie i Max zdecydowanie woli patrzeć w przód, zamiast rozdrapywać rany. Był jednak wyjątek w tej sytuacji. W związku z 20. rocznicą płyty „Roots” Max i Igor zaplanowali wraz z Markiem Rizzo i Johnym Chowem trasę z okazji tej właśnie rocznicy.

Jak przyznał Cavalera tournée nie było planowane z dużym wyprzedzeniem. Zależało mu, żeby do tego projektu zaangażować również muzyków z Sepultury, co jednak było trudne do wykonania i Max w końcu zdecydował się na telefon do Andreasa Kissera:

"

Powiedziałem: „Zróbmy to ku*wa w końcu”. Byłem tak sfrustrowany, bo ta sprawa zmierzała donikąd, a ja chciałem to zrobić dla fanów. W końcu Gloria wpadła na pomysł i powiedziała: „Co sądzisz, o tym, żebyś tylko ty i Igor występowali? To twoja płyta, to ty stworzyłeś ten materiał, Igor grał na bębnach. Ty napisałeś całą muzykę, śpiewałeś we wszystkich utworach. Myślę, że ludziom się spodoba, oni mają gdzieś całą resztę.” "

Gloria Cavalera, żona Maxa i była menedżerka Sepultury, nie ma najlepszego zdania o kapeli nic zatem dziwnego, że zależało jej na tym, aby utrzeć muzykom nosa. 

Max początkowo nie był przekonany do pomysłu małżonki, ale entuzjastyczne przyjęcie projektu podczas festiwalu Amnesia Rockfest w Kanadzie, który odbył się w dniach 23-26 czerwca 2016 przekonało go ostatecznie do tego pomysłu. Co więcej cała europejska trasa, w ramach której Cavalera odwiedził również Polskę była wyprzedana.

Cavalera uważa, że sporo osób po prostu nie miało wcześniej możliwości usłyszenia tego materiału na żywo, tym bardziej, że w 1996 roku na koncertach podczas trasy zespół grał numery nie tylko z tej płyty. Teraz natomiast fani mogą usłyszeć wyłącznie numery z płyty „Roots” oraz kawałki z strony B.

Czy jednak bracia Cavalera dowiedzieli się od Sepultury co o tym sądzi zespół?

"

Jestem pewny, że nie są z tego powodu szczęśliwi. Nie, nic od nich nie słyszałem. Muszę powiedzieć jedną rzecz o tych facetach. Wymień jeden świetny utwór, który napisali po tym jak odszedłem, podaj jeden dobry album, który wydali - nic takiego nie widziałem. Nie znam nazwy popularniejszego ich utworu od „Roots Bloody Roots”. To co teraz robią - nie wiem jak dają sobie radę, nie wiem, czy to w ogóle wypala. Jednak jakimś cudem idą dalej, to szaleństwo. Powiedzieliśmy sobie zatem: „Pieprzyć to”, mieliśmy dosyć pytać ich odnośnie reaktywacji, której nigdy nie chcieli. "

Muzyk wspomniał również w jeden z wywiadów, w którym Andreas powiedział o tym, że materiał na tej płycie jest po prostu trudny do wykonania na żywo. Cavalera temu zaprzecza uważając, że „Schizophrenia” jest o wiele bardziej wymagającym materiałem. Max Cavalera już wcześniej zdradził, że chciałby również zagrać inne płyty Sepultury. Zapewne fani chętnie wybraliby się na taki koncert.

Myślicie, że Max Cavalera ma rację?

Aleksandra Degórska
Tagi: Rock News Max Cavalera Sepultura