06.12.2016 10:40

Menedżer Guns N' Roses: Ratowałem Slashowi życie 5 razy

Czemu zespół Axla Rose'a był niegdyś nazywany najniebezpieczniejszą kapelą w okolicy? Przekonacie się dzięki tej historii rodem z „Pulp Fiction”...

Menedżer Guns N' Roses: Ratowałem Slashowi życie 5 razy
foto: kadr z wideo + Bóg Pejnta

W listopadzie 2016 roku na półki amerykańskich księgarń trafiła najnowsza książka poświęcona Guns N' Roses, „Last of the Giants: The True Story of Guns N' Roses” pióra Micka Walla. Specjalista od rockowych biografii postawił sobie w niej za cel ukazanie sedna działalności zespołu i przedstawienie niesamowitych historii, których nie opowiadał nikt wcześniej. Jedna z nich została przytoczona we fragmencie na oficjalnej stronie autora.

Anegdota związana jest z Dougiem Goldsteinem, wieloletnim menedżerem Guns N' Roses, który niejednokrotnie siał już ferment w środowisku fanów grupy, m.in. sugerując, że za konflikt Slasha i Axla Rose'a odpowiedzialny był Michael Jackson. Tym razem został bohaterem historii, która momentalnie przywodzi na myśl pamiętna scenę z kultowego filmu Quentina Tarantino.

Na początku lat dziewięćdziesiątych Slash planował swój ślub z Renee Suran, mimo że w międzyczasie zadawał się jeszcze z innymi kobietami, m.in. Perlą Ferrar, która później została jego drugą żoną. Duff McKagan brał drugi ślub jeszcze przed pierwszym Slasha, a wszystko zaczęło się komplikować, gdy wznowiono wspólną trasę z Metallicą...

"

Para pokłóciła się w San Francisco, a Slash ulotnił się, by skosztować nieco narkotyków od swojej koleżanki z branży porno i jej chłopaka. Trio nawciągało się kokainy w pokoju hotelowym gitarzysty, a sam Slash trochę przesadził i na chwilę przedawkował. Zabrano go do szpitala, a gdy wrócił do hotelu, rozwścieczony Doug Goldstein rzucił butelką Jacka Danielsa w jego pokojowy telewizor. "

To jednak dopiero początek. Menedżer w swojej historii sam powołuje się na fragment „Pulp Fiction”, w którym grana przez Umę Thurman Mia Wallace przedawkowała. Życie musiał ratować jej Vincent Vega (John Travolta), który wbił jej w klatkę piersiową strzykawkę wypełnioną naloksonem. Scena ta mogła robić wrażenie na wielu widzach, jednak nie na Goldsteinie, dla którego takie akcje były chlebem powszednim.

"

Pamiętacie ten moment z naloksonem w „Pulp Fiction”? Przechodziliśmy przez to. Wbijałem to Slashowi pięć razy przy różnych okazjach. Ostatnim razem, w 1992 roku w San Francisco na trasie z Metallicą, trzeba go było reanimować. O trzeciej nad ranem dostałem telefon: „Slash leży martwy obok windy”. Wybiegłem od razu ze strzykawką i wbiłem mu ją w klatkę piersiową. Przyjechał ambulans, zabrali go, a ja i jeszcze paru innych kolesi ruszyliśmy na miasto skopać paru dilerów. "

Nie pozostaje nic innego, jak cieszyć się, że Guns N' Roses i Slash byli wówczas w dobrych rękach. Dzięki temu będziemy mogli zobaczyć ich na żywo - żywych - już 20 czerwca 2017 roku na gdańskim stadionie Energa.

Jakub Gańko
Tagi: Rock News Slash Guns N Roses