22.11.2016 22:02

Metallica odpowiada na pytania Coreya Taylora

Najnowszy album Metalliki, „Hardwired… To Self-Destruct” miał premierę 18 listopada 2016 roku. Z tej okazji członkowie kapeli zaprosili do siebie lidera Slipknota i Stone Sour, aby przeprowadził z nimi specjalny wywiad.

Metallica odpowiada na pytania Coreya Taylora
foto: kadr z wideo

Corey Taylor od razu dał się poznać jako wielki fan zespołu. Przybył na miejsce spotkania w bluzce Misfits, czym z pewnością planował na wstępie zaskarbić sobie zaufanie członków Metalliki, którzy grali covery tej kapeli na „Garage Inc.”.

Wywiad rozpoczął się od listy sukcesów, jakie stały się udziałem Metalliki od momentu wydania „Death Magnetic”. Od tego czasu Metallica:

  • dołączyła do Rock and Roll Hall of Fame,
  • wieńczyła występy wspólnej trasy Wielkiej Czwórki thrash metalu,
  • nagrała album z potężnym Lou Reedem,
  • świętowała 30 rocznicę,
  • wystartowała z własnym festiwalem Orion Music,
  • wystąpiła we własnym filmie 3D, „Through the Never”,
  • została pierwszą kapelą, która zagrała na siedmiu kontynentach w ciągu roku kalendarzowego…

Szczęśliwie frontman Slipknota wkrótce się opamiętał i oddał głos bohaterom metalu oraz autorom „Hardwired… To Self-Destruct”.

Opowiedzieli oni między innymi o miejscu, do którego zaprosili Coreya - członkowie Metalliki spotykają się tam, aby grać próby. Wszystko, co grają jest rejestrowane, a dodatkowo nieustannie jest tam człowiek z kamerą. Zapewne właśnie dzięki temu kapela mogła wypuścić sporo materiału z nagrywania najnowszego krążka.

Lars Ulrich wspomniał, że przez te osiem lat od wydania „Death Magnetic” zarejestrowali „1500 pomysłów”, a wybrane z nich stały się zalążkiem nowego albumu. Thrashmetalowcy przyznali, że pierwszy utwór na krążku, „Hardwired”, był jednocześnie ostatnim, który napisali. Mieli już 18 gotowych piosenek, jednak uznali, że brakuje kawałka, który komunikowałby słuchaczowi, że Metallica wróciła. Nie mieli ochoty na lekkie intro, chcieli zacząć z kopyta.

Członkowie Metalliki przyznali także, że wracają do dawnych brzmień kapeli nie po to, by zadowolić fanów – to w latach 70. i początku lat 80. leżą ich najważniejsze inspiracje. Lars Ulrich przypomniał, że wciąż jest wielkim fanem takich kapel, jak Black Sabbath, Led Zeppelin, Judas Priest czy Iron Maiden, Saxon albo Motörhead.

Lider Slipknota i Stone Sour zauważył, że w kawałku „Atlas, Rise!” słychać „poczucie samotności” oraz „samotnicze wibracje” i dociekał, czy zdaniem Metalliki jest to coś, co charakteryzuje metalowców. Ustosunkował się do tego James Hetfield tłumacząc, że Corey jest bardzo blisko tego, o czym mówi utwór:

"

Corey, podoba mi się to, co powiedziałeś o „samotnikach” i jest we mnie część siebie, która kocha być samotnikiem - po prostu kocha i tego pragnie - i całe to zachowanie samotnego wilka jest po prostu... jest takie... nie wiem... dodaje otuchy. Jednak drugą stroną tego jest dźwiganie całego świata na swoich barkach, muszę wszystko robić sam i jestem męczennikiem teraz i potem staję się ofiarą i całe to gówno. Dlatego masz rację mówiąc o tej cząstce samotnika i o odpowiedzialności z nią związanej także. Sądzę, że w pewien sposób... podsumowałeś ten kawałek. "

Nie obyło się oczywiście bez kolejnych pytań o „Hardwired… To Self-Destruct”. Corey zapytał o historię powstania okładki, a wszyscy grzecznie przemilczeli fakt, że przecież Crowbar miał bardzo podobną i nie jest ona wcale nieskończenie oryginalna, co sugeruje Lars. Wspomnieli też anegdotkę z trasy, kiedy widząc plakat z obrazkiem po raz pierwszy na mieście nie byli wstanie odgadnąć, kto jest kim. Tylko perkusista od razu niezawodnie rozpoznał swój język.

Corey Taylor zwierzył się kapeli, że jego ulubione kawałki z płyty to „Moth Into Flame” oraz ostatni utwór na krążku. Okazało się, że „Spit Out the Bone” przed napisaniem „Hardwired” miał przez pewien czas nawet rozpoczynać płytę, ale ostatecznie zespół zdecydował się zakończyć album tą długą kompozycją.

Zapytani o planowaną, trzyletnią trasę koncertową, członkowie Metalliki wytłumaczyli, że nie są w trasie dłużej niż 2 tygodnie, po czym robią przerwę na konieczny odpoczynek, aby zachować formę. James Hetfield przyznał, że nie lubi grać na 90%, dlatego woli występować rzadziej, ale dawać z siebie wszystko.

Wokalista Slipknota i Stone Sour zapytał na koniec zespół, jakie najważniejsze lekcje wyciągnęli przez lata kariery i czy coś by zmienili.

James wspomniał, że martwił się kiedyś zdecydowanie zbyt dużo i choć nie jest dumny ze wszystkiego, nie zmieniłby nic.

"

Nie martw się tyle. Nie martw się tyle o to, co się dzieje, bo zawsze na końcu znajdzie się jakaś jaśniejsza strona. Coś dobrego bierze się z czegoś złego, naprawdę tak jest.

Mogę szczerze powiedzieć, że nie, ponieważ jesteśmy tu dzięki wszystkiemu, co stało się wcześniej i, wiesz, rzeczy nie dzieją się bez powodu. Nie jestem z wszystkiego dumny, z pewnością, ale jestem dumny, że przetrwaliśmy, albo przynajmniej ja też. "

Lars przyznał z kolei, że niegdyś zbyt dużo czasu poświęcał na plany i rozmyślania o przyszłości, ale ostatecznie nawet on docenił, jak ważnym jest cieszyć się chwilą.

"

W przeszłości, mam wrażenie, byłem tak zajęty patrzeniem w przód, że nigdy nie zwracałem uwagi na moment, teraźniejszość. Zawsze pędziłem za kolejną rzeczą i kolejną, a teraz staram się bardziej rozkoszować chwilą i podobnie jak James – nie zmieniłbym nic z tego. "

Wspomniał też, że najważniejsze jest, aby podejmowane wybory wydawały się właściwe w momencie decyzji, a życie zgodne z własnymi przekonaniami ceni najbardziej.

Robert Trujillo również nie zmieniłby nic, bo żyje swoimi marzeniami o grze z idolami, przy okazji wciąż się od nich ucząc.

Kirk Hammett uważa natomiast, że jego przeznaczeniem była gra z kolegami z zespołu. Według niego, dzięki krwi, potowi i łzom, przez które przeszli są tam, gdzie są i jako grupa stali się lepszymi ludźmi.

Całego wywiadu możecie posłuchać poniżej:

Jak widać członkowie kapeli są wielce zadowoleni z tego, gdzie zaszli. Prawdopodobnie cieszą się tym bardziej, że „Hardwired… To Self-Destruct” spotkał się z dość ciepłym przyjęciem ze strony krytyków, a przewidywana sprzedaż w pierwszym tygodniu od premiery albumu ma wynieść około 260 tysięcy kopii w samych Stanach Zjednoczonych. Album zajmuje pierwsze miejsce na listach przebojów w aż 57 krajach.

Maciej Daszuta
Tagi: Rock News Metallica Corey Taylor