14.01.2016 17:39

Metallica przeprosiła kanadyjski zespół za pozew

Dopiero co świat obiegła wiadomość, że kapela pozywa kanadyjski tribute band. Teraz amerykański zespół wyjaśnia całe to zamieszanie.

Metallica przeprosiła kanadyjski zespół za pozew
foto: Gage Skidmore, CC BY-SA 3.0

Poszło o logo kapeli Sandman, które łudząco przypomina te należące do Metalliki. Tribute band istnieje już od 1994 roku i dotychczas nie miał problemu z używaniem grafiki nawiązującej do kapeli, która stała się już zastrzeżonym znakiem towarowym.

Sandman otrzymał 41-stronicowe pismo od przedstawicieli Metalliki, którzy zażądali zaprzestania używania przez tribute band swojego logo. 

Kapela zaskoczona takim obrotem sprawy, posłusznie zmieniła swój znak. Teraz do pluszowych misiów raczej już nikt się nie przyczepi:

Metallica jednak postanowiła wyjaśnić całą tę sytuację twierdząc, że jest to nieporozumienie:

"

Dowiedzieliśmy się, że kanadyjski tribute band jest trochę przez nas zmartwiony i postanowiliśmy sprawdzić dlaczego. Okazuje się, że kapeli Sandman dostarczono pewien list, o którym ani my, ani nasz management nie wiedział, aż do momentu, gdy pojawił się online. Całe szczęście zespół był na tyle uprzejmy, by nam to przesłać. Wyszło na jaw, że mamy bardzo nadgorliwego prawnika, który wysłał ten list bez naszej wiedzy. "

Kapela postanowiła przypomnieć, że również w swojej karierze wykonywała covery i wspomniała o dwupłytowym wydawnictwie „Garage Inc.” z 1998 roku, gdzie znalazły się utwory innych twórców.

Co za tym idzie, formacja ma sentyment do zespołów, które wykonują ich numery:

"

Na zawsze zapamiętamy te dni i dalej będziemy cieszyć się z tribute bandów i zapraszać ich, by nas supportowały w czasie różnych tras koncertowych. "

Muzycy Metalliki chyba rzeczywiście przejęli się tą sytuacją, bowiem sam Lars Urlich zadzwonił do Di Taranto, by osobiście przeprosić:

"

Dał mi i całej kapeli swoje błogosławieństwo, by kontynuować naszą robotę. Mamy ich pełne wsparcie, aby dalej składać hołd Metallice, grając ich repertuar głośno i dumnie! "

Tym samym sprawa się wyjaśniła i zespół twierdzi, że 41-stronicowy dokument można wyrzucić do śmieci:

"

Porozmawialiśmy z Joe Di Taranto z Sandman i wszystko już jest ok. Dalej róbcie to, co robiliście... całkowicie was wspieramy. W międzyczasie można spotkać naszego prawnika w porcie lotniczym w San Francisco, gdzie czeka na lot, by na stałe zająć się wędkarstwem podlodowym na Alasce.  "

Wszystko dobre, co dobrze się kończy. Całe to zamieszanie zapewne zrobiło niezłą reklamę dla tribute bandu. Miejmy nadzieję, że to już koniec tej afery.

Aleksandra Degórska
Tagi: Rock News Metallica