02.12.2015 14:03

Morrissey: TSA jest gorszy niż ISIS

Wpierw uciekł z koncertu w Warszawie w listopadzie 2014 roku, a teraz ma coś do Marka Piekarczyka? Co tym razem wymyślił Morrissey?

Morrissey: TSA jest gorszy niż ISIS
foto: Charlie Llewellin, CC BY-SA 2.0

Pozory mylą - dawnemu liderowi The Smiths nie chodzi o polski zespół heavymetalowy, lecz o Transportation Security Administration. Urząd odpowiedzialny za bezpieczeństwo na lotnisku dał się we znaki Morrisseyowi w lipcu 2015 roku. Wokalista miał się wówczas udać do Londynu z lotniska w San Francisco i to właśnie w Mieście nad zatoką doszło do przykrego incydentu.

Jak twierdzi muzyk, przeszedł rutynową kontrolę, która nie wykazała niczego szczególnego. Mimo to został zatrzymany przez ochroniarzy na przeszukanie. Jeden z urzędników miał przykucnąć przed wokalistą i dotknąć jego genitaliów. Kiedy jednak spostrzegł kogoś wyższego stopniem, natychmiast się oddalił.

TSA zaprzeczył doniesieniom muzyka, a na potwierdzenie swojej wersji pokazał nagranie z monitoringu, które można obejrzeć poniżej:

Organizacja twierdzi, że ochroniarz podążał za standardowymi procedurami w takich sytuacjach. Kąt kamery nie pozwala jednak jednoznacznie rozstrzygnąć, dokąd powędrowały dłonie pracownika ochrony.

Morrissey obstaje przy swoim i kolejny raz powrócił do tematu rzekomych „lotniskowych macanek”. Jako że TSA zupełnie zignorował jego zarzuty o molestowanie seksualne, tym razem wypowiedział się ostrzej:

"

Na podstawie moich doświadczeń skrót TSA rozwija się jako „Thorough Sexual Assault” („Gruntowne Molestowanie Seksualne”). Jeśli lecicie przez San Francisco, musicie być przygotowani na napastowanie seksualne ze strony ludzi, którzy twierdzą, że dbają o wasze bezpieczeństwo. Nie wydaje mi się, aby ISIS upadł tak nisko. "

Najwyraźniej „niewyparzona gęba uderzyła ponownie”, chociaż „ten żart chyba przestał już być zabawny”. Nie wahajcie się „powstrzymać Morrisseya, jeśli wydaje Wam się, że już to słyszeliście”, choć chyba tym razem muzyk „rozpoczął coś, czego nie jest w stanie dokończyć”... Całe szczęście tym razem nie skarżył się na ebolę.

A Waszym zdaniem do czego doszło na lotnisku w San Francisco?

Jakub Gańko
Tagi: Duperele Morrissey